Lazania o smaku maratonu w Pradze


Lubię jeść. Lubię gotować. I lubię biegać. Dziś przygotowywałem lazanię i dopingowałem Tomka biegnącego maraton w Pradze. Obaj odnieśliśmy sukces, choć łatwo nie było.


Przepis

na lazanię jest bardzo prosty. Choć musimy sobie zadać pytanie czy wolimy lazanię z mięsem, warzywną a może hmmm, poimprowizujemy? Dziś wybrałem tę trzecią opcję. Bardzo lubię mięso, trochę mniej warzywa – ale dziś miałem ochotę na dwa w jednym. Czyli improwizację mięsno-warzywną.

Potrzebujemy piekarnika, jakiejś formy na lazanię – która jest taką układanką makaronowo-sosową. Bo makaron lubi pływać w sosie beszamelowym i sosie mięsnym.

Składniki:

  1. 1/2 opakowania lazanii
  2. (250 dag mielonego mięsa, 2 cebule, 2 ząbki czosnku, ze 2 duże marchewki, pietruszka, kawałek selera, garść mrożonych brokułów, pomidor oraz puszka krojonych pomidorów)
  3. no i sos beszamelowy (2 łyżki masła, 2 łyżki mąki, 2 szklanki mleka szczypta gałki muszkatołowej sól i pieprz)
  4. starty żółty ser.

(1): w zależności od składnika makaronowego, albo nie trzeba obgotowywać go (coś jak przy cannelloni), albo niestety trzeba każdy z płatów makaronu kilka minut pogotować, aby zmiękczyć go. Jeśli obgotowywać, to od razu przygotujcie jakieś miejsce na odkładanie arkuszy makaronu. Bo gdy się sklei, to będzie legalnie „pozamiatane”.

(2) Mięsko smażymy, cebulę kroimy i smażymy a warzywa gotujemy osobno i hop do mięska. W to wrzucamy puszkę pomidorów oraz wyciśnięty czosnek. Teraz następuje pokaz siły, bo bierzemy blender i bzzzzt przerabiamy całość na sos. I doprawiamy.

(3) Sos beszamelowy jest w wypadku lazanii taką „kołderką” dzięki której makaron robi się miękki a całość potrawy nabiera wybornego smaku. Prawidłowe wykonanie sosu pokazane jest tu – od siebie dodam, że sosu musi być sporo  – 2 a może nawet i 3 szklanki mleka. Ja robiłem z dwóch szklanek i było sosu w sam raz.

Roztapiamy masło, wsypujemy mąkę i mieszamy aby nie przypalić. W całość (dalej mieszamy!) wlewamy powoli mleko i zagotowujemy – cały czas oczywiście mieszając i mieszając. Aż się zrobi taka fajna masa – którą doprawiamy solą, pieprzem i gałką muszkatołową.

I jeszcze niespodzianka – przygotowałem sobie pokrojony pomidorek do schowania pod jedną z warstw, podobnie uczyniłem z brokułami. Lubię takie kolorowe, niespodziewane akcenty  kulinarne.

Formę smarujemy oliwą i …

Mgr inż. Anioł biegnie maraton w Pradze

Znany i lubiany mgr inż. Anioł przygotowywał się od wielu tygodni na maraton w Pradze. Mocno mu kibicowałem i bardzo się ucieszyłem, gdy okazało się, że będzie możliwość sprawdzania wyników online. Odpaliłem sobie transmisję śledząc jego poczynania co 5km – tak były rozmieszczone punkty kontrolne.

Kolejne „piątki” grzecznie wskakiwały pokazując jego równą formę, a ja pichciłem wytrwale. I wszystko było dobrze do 35km. Wtedy przystąpiłem do robienia sosu beszamelowego i do obgotowywania płatów lazanii.

Finisz

No i własnie. Ja na piecu mieszam ostro roztopione masło, sypię mąkę i zaczynam dolewać mleko. Na palniku obok gotuje się woda w której na kilka minut wrzucam po 4 płaty lazanii. Bardzo staram się, żeby się nie skleiły, łowię je i układam na talerzu.

A tu trzeba jeszcze beszamel doprawić i nie przypalić. Płaty lazanii już leżą na kolejnym talerzu a tu trzeba by było już układać warstwy makaronu i sosów. W tym czasie Tomasz osiąga 40km (niektórzy pewno wiedzą, że do końca relacji zostały 2km i 195m a więc jakieś 13 min z niewielkim haczykiem).

Odpalam piekarnik na 200’C – tam wyląduje lazania na 25-30min.

Tak więc na dnie rozsmarowuję warstwę beszamelu, na to układam warstwę lazanii. Którą smaruję sosem mięsno-warzywnym i warstwą beszamelu. I następna warstwa. Pod jedną z nich układam pokrojonego pomidorka. A pod inną, pokrojone brokuły. Nie żałuję sosów, bo makaron musi być dobrze nimi przykryty. Górną warstwę przykrywam beszamelem i posypuję startym żółtym serem.

Rzucam się do komputera – no i jest, jest, Anioł wpada na metę… Królewski dystans pokonany w idealnie przez niego założonym czasie! Szybko wystukuję smsa z gratulacjami…  Przygotowuję się do wrzucenia pakietu do piekarnika a tu telefon. Dzwoni:

„skąd ty masz już mój czas netto, tu wciąż go nie ma, mam tylko brutto… Ile miałem?”

Podaję mu czas, chyba prawie tak szczęśliwy jak on. Chwila rozmowy i on wraca do swojej chwały a ja do piekarnika :)

Po 25 minutach w 200’C lazania jest gotowa. Ląduje na talerzach i delektujemy się jej miękkością i wyważonym smakiem.

Lazania o smaku Maratonu w Pradze

A poniżej pokazuję historię przygotowania lazanii. Albo może biegu w Pradze?

wyniki maratonu w Pradze


Tomek właśnie kończy etap przygotowań do swojego „biegu roku” czyli maratonu w Paryżu. Możecie wraz z nim śledzić kolejne „kroki do Paryża” i już wkrótce – dopingować go.

 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. Katarzyna Mierzwa pisze:

    Oj zjadłabym z przyjemnością. Uwielbiam makarony wszelkiego rodzaju. Lazanii się trochę boję, nie jeść tylko robić :) ale po twoim wpisie miałabym ochotę spróbować :)

  2. Oj zjadłabym z przyjemnością. Uwielbiam makarony wszelkiego rodzaju. Lazanii się trochę boję, nie jeść tylko robić :) ale po twoim wpisie miałabym ochotę spróbować :)

  3. HankaSkakanka.pl pisze:

    Świetny pomysł na podanie przepisu :), lazania wygląda smakowicie.

  4. My Home Rules pisze:

    Grunt to umieć robić kilka rzeczy naraz ;)A tak a propops, ja do lazanii dodaję czasami pieczarki.

  5. BasiaK pisze:

    Już prawie czułam swąd spalenizny, już prawie widziałam Twoją rozpacz kulinarną pomieszaną ze sportową radością i dylemat :smucić się czy się cieszyć? A tu takie szczęśliwe zakończenie. E tam, głodna się tylko przez Ciebie zrobiłam. ;-)

  6. LIFESTYLERKA pisze:

    Właśnie wczoraj rozmawiałam ze znajomą, która wróciła z długiego weekendu w Pradze i narobiła mi ochoty na to miasto:). Twoja lazania wygląda przepysznie i na pewno tak smakuje.

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję ale od razu się przyznaję, że fotka jest z internetowego banku fotek – a to z bardzo prozaicznej przyczyny, moja lazania została pożarta, zanim zrobiłem zdjęcie a ja nie lubię fotografować pustych naczyń…Praga jest obłędna, do tego są świetne połączenia kolejowe (i te promocje biletowe, trudno uwierzyć że u nich tak to świetnie działa). Taniej i chyba nawet szybciej jest dojechać ode mnie do Pragi niż do Warszawy.

      • LIFESTYLERKA pisze:

        Założę się, że Twoja równie dobrze wyglądała:). Ja mam tak samo z dojazdem do Pragi. Mieszkam w Szczecinie, także wszyscy zawsze jeżdżą tam przez Niemcy, bo to wtedy zajmuje ponoć przy dobrych wiatrach niecałe 5 godzin. No ale do Warszawy teraz też już mamy całkiem niezły dojazd;).

  7. Kasia HPM pisze:

    Czad! W życiu nie czytałam tak trzymającego w napięciu przepisu kulinarnego ;)

    • Bookworm pisze:

      Dzięki! A teraz sobie wyobraź jakie trzęsienie ziemi by było w domu, gdybym beszamel przypalił a makaron by mi wykipiał – już nie piszę o przegapieniu finiszu ;)

  1. 20 września 2018

    […] Wieczór zakończyliśmy genialną lazanią, aż przed oczyma stanął mi wspaniały bieg Anioła w Pradze, podczas którego to ja gotowałem moją wersję (mniej okazałą) lazanii. Pamiętacie oczywiście moją relację? […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.