Święty Graal czyli jak zrobić pierogi


Każdy z nas ma swoje granice niemożliwości. Takiego Świętego Graala, którego będzie szukał, aż go… nie znajdzie. Który gdzieś tam pewno ukrył się za kolejnym odcieniem słowa: „niemożliwe”. Ja tak od dawna szukałem sposobu, jak zrobić pierogi. Bo – jak to wszystkim nowicjuszom kuchni wiadomo – zrobienie jadalnych pierogów przekracza możliwości statystycznego ignoranta kulinarnego. Jeszcze pal licho ja, mogę zjeść ugotowane ciasto, zagryzając farszem. Ale zaserwować coś takiego rodzinie? Więc szukałem Graala dalej.

Sporej inspiracji dostarczył mi Artur na blogu Powoli. Po prostu opisując pielmieni. Od takiego koncertowego arcydzieła dzielą mnie jeszcze lata świetlne, ale kto nie próbuje, ten nadprzestrzenią nie lata, nieprawdaż?


W poszukiwaniu niemożności

Z czym zrobić pierogi? To proste. Z tym, co lubimy jeść. Warzywa, owoce, kasze, mięska, sery, cokolwiek da się podzielić na wsad o objętości łyżeczki do herbaty. I co przy gotowaniu nie eksploduje, bądź podstępnie nie wypłynie z ciasta.

Przygotowanie ciasta na pierogi – to betka. Przepisów jest kilka, każdy z nich pochodzi z równie historycznych babcinych ksiąg, i zeszytów, zweryfikowany jest przez niezliczone zastępy zręcznych kobiecych dłoni i wiecznie nienasycone żołądki płci męskiej.

Ciasto może być z jajkiem, jogurtem, może być wreszcie zaparzone, z dodatkiem oleju, masła i tym, co to jeszcze komu na stolnicę wpadnie. To nie problem. Kłopoty pojawiają się, gdy trzeba ciasto równo rozwałkować i wyciąć. Nawet gdy tego dokonamy ze śpiewem na ustach, przychodzi ten straszny moment, w którym należy mężnie ująć w dłoń wycięty szklanką kawałek ciasta, nałożyć do niego farszu i zlepić. Zlepić tak, żeby zapewnić szczelną barierę dla gorącej wody, która nam pierogi ugotuje. A takowa woda w garnku podstępna jest – znajdzie każdą nanoszczelinę, przez którą wyssie nadzienie ze środka. I rozciapie po garnku.

Jeśli nawet uda się wam skleić pieróg, to będzie was dręczyło pytanie czy aby farszu w środku jest dość. Czy nasz kultowy obiekt żarłocznego pożądania jest dość pękaty i posiada klasycznie kuszące kształty. I zapowiadające rozkosz kulinarną fałdki.

Patrząc na powyższe, sami powiedzcie czy zrobienie pierogów to nie jest dla domorosłego kuchty zadanie z cyklu „mission impossible”? No jest. A ja, nawet po spożyciu maksymalnej dozy alkoholu nie przypominam Toma Cruise.

A będąc dzieckiem z kuchni uciekałem. Będąc starszym dzieckiem, czasem udawało mi się ziemniaki obrać. Bardzo równo te sześciany potem układałem w garnku. i to były moje doświadczenia kulinarne. Ale…

Jestem Koziorożcem

Już Mao Tse Tung, urodzony pod tym samym znakiem co ja, był uparty. Kilkadziesiąt lat później, przybyłem na ten świat, uparcie próbując dokonać tego i owego. W tym ugotować pierogi. Po wielu nieudanych podejściach, po których cierpiała drożność rur kanalizacyjnych wypełnionych kitem idealnym, nadszedł ten dzień. W którym postanowiłem oswoić technikę robienia pierogów.

Pierogi albo śmierć

Z kaszą gryczaną i … marchewką

Zrobiłem klasyczne ciasto: mąka, woda, masło i 1 żółtko:

  • 500 g mąki pszennej,
  • 340 ml ciepłej wody,
  • płaska łyżka masła,
  • 1 żółtko,
  • 1/4 łyżeczki soli.

Farsz: ugotowałem kaszę gryczaną na sypko (szklanka),  dorzuciłem pół szklanki marchewki pokrojonej w drobniutką kosteczkę. I tyci-tyci mięska z rosołu. Tak mało, że nikt się nie zorientował, co w środku ukryłem. Farsz doprawiłem i zacząłem upychać do kółeczek z ciasta.

Pierogi 1

Bardzo, bardzo opornie mi to wycinanie szło, do tego popełniłem błąd robiąc sypki farsz do pierogów. Absolutnie i koniecznie farsz musi mieć konsystencję kleistą a nie sypką. Inaczej przeciw każdej próbie sklejenia będzie stawało jedno rebelianckie ziarenko kaszy. Coś tam jednak do środka pokleiłem, walcząc z lekko przesuszonym na stolnicy ciastem. Rezultat okazał się całkiem jadalny. Nawet żaden pierożek się nie rozkleił podczas gotowania! Całość posypałem (dla draki) resztką marchewki.

Pierogi z marchewka

Ale to jeszcze „nie było to” czego poszukiwałem.

Z kaszą gryczaną, serem oraz fetą

Postanowiłem kontynuować próby z kaszą gryczaną. Miałem dwa konkurencyjne przepisy na farsz: z białym serem oraz z fetą. Postanowiłem zrobić i takie, i takie pierogi. A domowi konsumenci zagłosują widelcami. Wybrałem dwie równoprawne miski, do każdej wsypałem szklankę ugotowanej kaszy, każdą uzupełniłem połową szklanki sera – odpowiednio fety i białego. Żeby uzyskać wytęsknioną spoistość i tu, i tu dodałem sprawiedliwie po dwie łyżki kefiru domowej roboty. Ale pewno może być śmietana. Żeby smak uczynić ciekawszym uprzednio trochę oszukałem i zeszkliłem małą cebulkę, z niewielkim dodatkiem kiełbaski. Dość drobno pokrojonym i podsmażonym.

Przyszedł czas na ciasto, skorzystałem z przepisu Ewy Wachowicz. Prosty jak jej droga do korony Miss Polonia. Zaparzyłem i zagniotłem ciasto.

  • 400 g – mąki
  • 1 szklanka – gorącej wody
  • 1 – jajko

Niestety, trzymałem się przepisu a nie intuicji, dodałem do całkiem sympatycznie przygotowanego ciasta jajko. Na stolnicy. I szlag mnie trafił, bo cały misterny plan… Oj, Ewa, Ewa… No dobra, dosypałem ze dwie łyżki mąki i ta rozciapana, oślizła breja zaczęła przypominać ciasto na pierogi.

Później było już z górki. CiastoCiasto podzielone na porcje, wałkowane, wycinane i napełniane kolejnymi porcjami farszu. Do każdego niepełną łyżeczkę. Zgrabnie kleiłem pierożki, zwilżając lekko wodą połowę brzeżka. Po co? Żeby się lepiej kleiło!

Pierogi koleczka

Pierwsza piętnastka pierogów wypełnionych białym serem (z kaszą) karnie wskoczyła do wody, zachęcana nieśmiałymi ruchami widelca.

Do gotowania

Po trzech minutach od wypłynięcia pierogów z odmętów wrzątku, wyławiałem je i szybko przerzucałem na patelnię, na której było roztopione masełko. Hop, hop, lubicie podrzucać to co smażycie? „Kto nie skacze ten z policji” jako rzecze klasyk.

I tu zaskoczenie – pierogi z białym serem i kaszą okazały się… takie sobie. Mało przekonujące. Bez wyraźnego wiodącego smaku.

Ostatnią nadzieją białych stały się pierożki z kaszą i serem fetą.  I te zostały dużo lepiej przyjęte. Sam z radością sporą część z nich pochłonąłem oblizując pachnące masełko kapiące z widelca.

Pierogi raz jeszcze

Całość zapijałem pozostałością domowego kefiru.

Kuchnia wyglądała niczym po konkretnej kuchennej wojnie domowej, stolnica, garnki, miski i miseczki, talerze z pierogami oczekującymi na swoją kąpiel w gorącej wodzie – wszystkie te utensylia pokrywał bitewny mączny pył, były też poklejone ciastem i farszem. Jak to opanować? Dwie godziny później poczułem się zdobywcą spełnionym. Mój Święty Graal został doścignięty. Pozostanie teraz doskonalić zdobytą umiejętność. Przecież tyle wersji pierogów jeszcze czeka!


Najlepszym podsumowaniem jest to, że – ponoć poprzedni farsz (ten z marchewką) był smaczniejszy  niż obecne nadzienie. Więc próby trwać nadal będą, w kolejce do upchnięcia do pierogów czekają i szpinak, i jarmuż i sam-nie-wiem-jeszcze-co.

Dziś na obiad odsmażyłem sobie solidną porcyjkę pierogów. Fajne?

Pierogo podsmazone


Każda historia może mieć też ciąg dalszy. Więc dopisuję, bo kolejne smakowitości dziś zrobiłem:

Pierogi z mięsem

Składniki: 250g mięsa mielonego, średnia cebula i 2 marchewki z rosołu. I 2 łyżki samego rosołu. Plus przyprawy.

Najpierw zeszkliłem pokrojoną w kosteczkę cebulę, zdjąłem z patelni i odłożyłem. Mięsko delikatnie przesmażone, z dodatkiem różnych przypraw. Dorzuciłem 1/2 zeszklonej cebuli całość jeszcze chwilę poddusiłem (odrobina dodanej wody). W to wrzuciłem 2 marchewki z rosołu. Zmiksowałem całość na miękką masę – uzupełniłem 2 łyżkami rosołu, żeby wkład nie był zbyt suchy. Farsz wyszedł przepyszny, już nie musiałem doprawiać.

Po ugotowaniu (od wypłynięcia 4-5minut) pierogi odcedziłem i wrzuciłem na chwilkę na patelnię z rozpuszczonym masełkiem i pozostałością (druga połowa) zeszklonej cebulki. Pierogi uzyskały bardzo wysokie domowe oceny. Mniam!

Pierogi ruskie

Robiłem je po raz pierwszy. I farszu niestety było dużo zbyt dużo, na trzyosobową rodzinę śmiało róbcie z połowy składników.

Składniki: 500g ugotowanych i pogniecionych ziemniaków, 250g twarogu, zeszklona cebulka. Sól i pieprz do smaku. Wszystko wymieszane bardzo dokładnie, mocno doprawione. Trochę cebuli wrzucamy do rondelka gdzie roztopimy masełko do polania pierogów.

No i cóż, lepimy pierogi, gotujemy, serwujemy polewając masełkiem z cebulką. A potem idziemy po dokładkę – tę ostatnią czynność powtarzamy do skończenia zapasu pierogów.


A wiecie co się najbardziej sprawdza przy tworzeniu pierogów? Różnorodność. Na dzisiejsze pytanie: „jakie mam zrobić następnym razem” dowiedziałem się – oba!

 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

40 komentarzy

  1. Kobietapo30 pisze:

    Pierogi dobre na wszystko, a zrobione z takim zaangażowaniem…ech…:)

  2. Kobietapo30 pisze:

    Pierogi dobre na wszystko, a zrobione z takim zaangażowaniem…ech…:)

  3. Gabriela pisze:

    Pierogi kocham i uwielbiam. Niemalże w każdej formie, ze wszystkim. Chociaż nie ze wszystkim jadłam, ale kocham ze wszystkim, mimo wszystko! :D

  4. Gabriela pisze:

    Pierogi kocham i uwielbiam. Niemalże w każdej formie, ze wszystkim. Chociaż nie ze wszystkim jadłam, ale kocham ze wszystkim, mimo wszystko! :D

  5. Iza pisze:

    Pierogi wyglądają bajecznie, widziałam już na Instagramie. :) Podziwiam opór. Dowiodłeś, że nie można się poddawać. Niby wiedza oczywista, a jednak wcale nie tak często stosowana. I teraz pozostaje już tylko szaleć z kolejnymi pierogowymi wersjami. jestem ciekawa jakim farszem zaskoczysz przy kolejnym podejściu do pierogów. :)

    • Bookworm pisze:

      Więc uprzejmie donoszę, że dziś zrobiłem (na dwa dni) ruskie oraz z mięsem. I jedne, i drugie doskonałe :D – i to jest zdanie konsumentów, mnie się z tych emocji już nawet nie chciało zbytnio objadać.

      • Iza pisze:

        A u nas w domu nigdy się nie jadło ruskich, tylko z samym serem białym, polane śmietaną. A koleżance kiedyś przy robieniu ruskich zabrakło białego sera i dodała ser mozzarella i też były pyszne. :)

  6. Dotee pisze:

    O jaka jestem głodna, aż mi tu pachną te pierogi! Ja najbardziej lubię ruskie :) Ale z kaszą gryczaną i fetą, o rany, to naprawdę nieźle brzmi :D

    • Bookworm pisze:

      I dziś zrobiłem ruskie. Z obawą, bo bardzo dawno ich nie jadłem, no i nigdy nie robiłem. A tu – niespodzianka – pyszne wyszły :) Plus tego z mięskiem, z dodatkiem marchewki ;)

  7. Inga-poliglotawkilkukrokach.pl pisze:

    Tak sobie myślę: trochę chilli lub pepperoni… Albo kolendra… Dla mnie byłoby niezłe:)

  8. Blogabella pisze:

    Pierożki, któż ich nie lubi? Ja pochłaniałbym w ilościach hurtowych, ale takie właśnie ręcznie robione, świeżo przyrządzone. A jeśli chodzi o farsze to najpyszniejsze jakie jadłam to z suszonymi pomidorami i mozzarellą.

  9. Uwielbiam pierogi! I każde nadzienie będzie dla mnie dobre:) Biały ser, jeśli nie na słodko, musi być dobrze doprawiony. Unikam jak mogę mąki pszennej, więc robię z orkiszowej. Są opalone bardziej, ale w smaku równie dobre:)

  10. Monika Fiszer pisze:

    uwielbiałam patrzeć, jak moja babcia z prędkością światła robiła „grzebyczki” na pierogach. Mnie się one nigdy nie udawały, ostatnio nauczyłam się je robić, ale robię je w tempie ślimaka. Z pierogów najbardziej lubię właśnie te fałdki, lub jak kto umie zrobić – grzebyczki.
    No i za czasów dziecięctwa mego robiłam pierogi z dżemem, bo mi się chciało pierogów, a pomysłu na farsz nie miałam, to robiłam z dżemem. Pyszne były niemiłosiernie.

    A teraz się zleniłam i nie robię, natchnąłeś mnie jednak i z chyba w weekend machnę górkę pierogów.

  11. halmanmonika pisze:

    Ja to widzę, że na Twoje pierogowe próby powinieneś zaprosić kilkoro blogerówe/blogerek. Bo jak tak patrzę, ileś tych pierogów nalepił, to niezłe stadko byś wykarmił :D Uwielbiam pierogi, chętnie wypróbuję te z serem fetą, bo jeszcze takich nie jadłam :-)

    • Bookworm pisze:

      Wiesz było tak akurat na dwa dni dla trzyosobowej rodziny. Może warto było więcej zrobić i zamrozić? :) Spróbuj, feta ma wyraźny smak, bardzo wszystkim smakowała.

  12. Socjopatka pisze:

    kocham pierogi we wszystkich możliwych postaciach ;)

  13. Blogierka pisze:

    Czapki z głow Wormie! Dla mnie pierogi to właśnie coś-czego-nie-da-się-zrobić! To jest jedyne gotowe danie które kupuje i uwielbiam ale nie robię z przytoczonych przez Ciebie powodów. Nie ma opcji ze się uda :P.
    A Twoje wyglądają naprawdę zgrabnie i smakowicie :)
    Ja bym połączyła jako i pieczarki i ser żółty- taka klasyka gatunku , albo brokuły z mięskiem, albo brokuły z fetą, albo soczewica, albo..dobra kończę bo głodna się robię ;)

  14. To ostatnie zdjęcie mnie zniewoliło. Idę do mięsnego.

  15. Artur pisze:

    Dziękuję za porządną dawkę dobrego humoru :) Świetnie skreśliłeś obraz własnych zmagań z farszem, ciastem, rozpadającymi się pierogami, cierpliwością i satysfakcją :) Już miałem sobie wpis na dziś odpuścić. To byłby błąd! Teraz wiem, że zasnę po to, by wstać i obmyślać plan na kolejne pierogi. Nie ma nic bardzie inspirującego niż tak sugestywny opis i dosłowne zdjęcia :) To wspaniałe uczucie, gdy rośnie we mnie pragnienie zrobienia pierogów. Za każdym razem gdy w końcu się za to zabieram jestem pełen zapału, ale po zrobieniu zapał gdzieś zanika. Zwłaszcza gdy zakończenie pracy, zazwyczaj koło 2 w nocy, to dopiero początek harówy! „Kuchenna Wojna Domowa” – tez zwrot doskonale oddaje sedno sprawy. Nowa chęć odradza się dopiero w takich momentach. Dziś bodźcem jest Twój tekst :) Dzięki za zachętę i za uznanie :) Pozdrawiam serdecznie!

  16. Joanna Kurek pisze:

    Brawo! Brawo! U mnie w rodzinie królują ruskie i z kapustą. Ja przez dzieści lat omijałam stolnicę i wałek szerokim łukiem, aż w końcu nie wytrzymałam. Najpierw niemal doktoryzowałam się z ciasta na pierogi – dziś robię jedną z dwóch wersji – albo zalewam mąkę prawie wrzątkiem albo wybieram wersję na maślance. A farsz – póki co owocowy – truskawki, śliwki albo jagody. Z kaszą gryczaną wciąż w planach – kojarzą mi się niezmiennie z wyjazdem w Bieszczady. Zdecydowanie z fetą i dobre przyprawione :) Jeszcze raz gratuluję :)

    • Bookworm pisze:

      Ruskie i z kapustą to dopiero w planach. Choć uszka niby też z kapustą, ale to trochę inna technologia i wielkość. Spróbuję z maślanką, bardzo mnie ten przepis kusi, dziękuję :)

  17. Justyna Rolka pisze:

    Rebelianckie ziarenko kaszy i droga pani Wachowicz do korony mnie pokonały:) Mam ślinotok i poprawiony humor;)

  18. BasiaK pisze:

    Bardzo fajne. :-D Tylko zaraz na początku herezje jakieś wypisujesz. Przygotowanie ciasta na pierogi to betka??Taaa, jasne. Nie wierzę. Dobra, zrobię. Pierogi zrobię. Od początku do końca. Ale nie w tym tygodniu. W marcu zrobię. Będę miała do 12 niecodziennych. :-D Bo dla mnie pierogi to nie jest codzienność. Patrz jak to jest. Przez to blogowanie to jakieś dziwne rzeczy w kuchni wyczyniam. Co raz coś nowego. Ktoś coś wrzuci, jakiś przepis, a ja już lecę do kuchni próbować. Jakby kuchnia moja miała szczenę to by jej opadła z wrażenia. :-) Więcej poproszę takich wpisów o gotowaniu. Świetne są. Lekkie i z humorem. :-) A układaniem sześcianów ziemniaczanych w garnku rozwaliłeś mnie totalnie. :-D

    • Bookworm pisze:

      Bo najgorsze jest klejenie pierogów. Ciasto jest proste, jego obróbka już niestety bywa humorzasta ;) Próbuj, próbuj, ja się nawet youtube posiłkuję ;)

      • BasiaK pisze:

        Pewnie, że zagniecenie ciasta jest proste. Tylko potem może się okazać , że np. jest twarde po ugotowaniu.;-) Ok. Może uprzedzona jestem. :-)

    • Blogierka pisze:

      Hehhe!! Basia ja juz widzę tą Twoją kuchnie z opuszczoną szczęką!! :D I zgadzam się w 100%: zrobienie ciasta to nie jest coś prostego!! DLa mnie pierogi są nie-do-zrobienia! Ale może kiedyś..;)
      ps. Również wiecej kulinariów Panie Wormie proszę :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.