Myśli

9,14 MB czyli zmieńmy bankowy regulamin

WBK regulain

Historia moich zmagań z bankami sięga czasów studenckich. Przez pewien czas myślałem, że „tak ma być”, w końcu ja jestem takim tyci-tyci klientem, więc przepraszam, że żyję. Poza tym trzeba być wiernym jednemu bankowi, budować historię kredytową itd. Głupie, nie? Bank, a później banki, wielokrotnie to wykorzystywały. Prowizje, zmiany umów w ostatnim momencie, chytre zapisy, klauzule, złożone reklamacje i coraz bzdurniejsze odpowiedzi. Więc straciłem jakiekolwiek zahamowania wobec tych instytucji, kont mam wiele, bo od zawsze jestem łasy na nowinki, promocje, nagrody, na pionierskie usługi, testy. Może gdzieś tam jakaś moja zapomniana cząstka wciąż naiwnie wierzy w to, że bank to instytucja zaufania, że bank działa na rzecz swoich klientów. Chroni ich, otacza troską ich pieniądze, doradza. Ale mała to cząstka.

W poniedziałek, z miną wietnamskiego egzekutora chomików, wkroczę do banku z prośbą o zamknięcie konta. Którego banku? Ano tego, który już raz rozśmieszył mnie, gdy rok temu próbowałem zamknąć kartę kredytową.


O tym jak skutecznie poinformować klienta

W rolach głównych:

Wielki Wódz (WW)
Mały Wódz (Genek),
skrzynka pocztowa,
ja

Spotkanie pod skarbcem

Wielki Wódz i Mały Wódz siedzieli sobie pewną ciemną nocą pod skarbcem banku, nasłuchując słodkiego szemrania złotych gór talarów. Zrezygnowani, bo to paskudne prawo wymaga od ich banku skutecznego zawiadomienia wszystkich klientów o zmianach w skomplikowanych prowizjach. A takie sobie fajne zmiany wprowadzili, że – jak to sobie oszacowali za pomocą sprytnych izraelskich programów liczących – będą musieli przebudować skarbiec, żeby te jeszcze nowsze i bardziej pachnące mamoną talary pomieścić.
-„wiesz Genek, musimy jakoś tych ciemniaków naszych klientów zawiadomić o tym fakcie. Sporo tego, 12 regulaminów, to jak to szybko i sprawnie zrobić, coby się nie narobić a zawiadomić, hę?”
-„Mailem!”
rzuca ochoczo przyboczny Mały Wódz.
– „Eeeee, wiesz Genio, nie wszystkie te matoły maila nam podali, swoją drogą trza by na to też prowizję wymyślić” – po zsunięciu się na zasępionym czole Wielkiego Wodza brwi Mały Wódz poznał, że nie do końca odgadł życzenie szefa.
-„To na stronę wrzucimy, a im wyślemy pocztą kartkę, że mają sobie wejść i poczytać” – (to już Wielki Wódz musi docenić!)
„Ja to ci chyba po premii pojadę, powiedzą, że niedoinformowani byli, internetów nie mieli” – wkurzył się nie na żarty WW.
-„To panie wodzu ja mam plan, będzie wódz zadowolony a klienci poinformowani„. Miękkim ruchem wyszarpnął z kieszeni najnowszy model smartfona i zaczął pisać groźnego w treści smsa. Klik i SEND.

Dwa tygodnie później

Patrzę ja dziś do skrzynki pocztowej, a tam koperta. Przez te otworki co je podziurkowali w metalu widzę logo, że to od banku. Biegnę po dwa stopnie do domu, porywam kluczyk do skrzynki, oczywiście tak mi ręce latają z ciekawości, że trzy razy muszę kluczyki podnosić z podłogi, co to ją co sobotę mopem myję, bo przecież czystość podłogi jest ważna z punktu widzenia szczęścia ogniska domowego. Bo  gdybym uciekał przed gniewem rodziny, to po śladach na brudnej podłodze by szybciej znaleźli, że uciekłem przykładowo do piwnicy.

Otwieram skrzynkę, wyjmuję, macam niecierpliwymi paluchami, jeszcze wysmarowanymi olejem do smażenia, co te ryby na obiad sobie smażyłem, co w lodówce na drugiej półce od dołu były. Myślę – ani chybi jakiś prezent mi bank wysłał (wiem, głupio pomyślałem, bo upał dziś spory, przygrzało mi przyznaję, gdy na młodego czekałem, co na trening był poszedł).

Otwieram a tu – ja pierdziu – pismo takie, że hej, a w środku pisma nagi CDROM jest. Znaczy nie Rom trzymający CD całkowicie nieubrany, ale płyta, taka co się muzyki słucha. Bez okładki.


Bo wiecie, ja to zawsze syna uczę, że jak już skończy grać na tej płycie na konsoli to ma ją chować do pudełka, bo oryginalne gry ma, a ten sztapluje je, układa, no i się rysują potem i ja nie wiem czy Microsoft mi wymieni płytę, bo raczej nie, bo to tylko 6 miesięcy takiej gwarancji jest – wiem, czytałem, nawet kiedyś do helpdesku pisałem, bo płyta już nie chciała być czytana. I nie odpisali, drwale nieogolone jedne.


I czytam to pismo bankowe, i oczom nie wierzę, że oni mi 12 dokumentów, co ja ich nie podpisywałem, zmieniać będą, a jak coś tego, to sobie mam poczytać na tej płycie.
Płyta jak to płyta, bez etui – porysowana już od samego przebywania w kopercie (i widzicie, dobrze synowi mówię, że ma chować do etui, nie?). Trochę potrwało aż znalazłem w domu jakiś komputer, co to odtwarzacz CD posiada, bo do muzyki, to fakt mam kilka urządzeń. Ale do CD romów? Nie tylko ja miałem taki problem jak widzę. I wiecie, są też rodziny w których nie ma komputerów. Serio!

 

W tablecie nie dało się odtworzyć, w takim małym laptopie, co to mi go Savon z nieodżałowanego bloga Crumbsofboredom.pl polecił, też nie ma. Dobrze, że stary laptop służbowy ma CD, choć nie pamiętam, kiedy to go używałem, tego CD docka w prawo kręconego. Otwarłem, kurz zdmuchnąłem. Głupio tak, bo jeszcze minutę musiałem poczekać, aż przestanie być siwo przed oczyma. Ale nic, może jednak coś nagranego fajnego na płycie jest? Odpaliłem w końcu, płytka weszła na obroty, tak jak ten turbosilnik co w samolocie dwa są – wiem, lecieliśmy rok temu na wakacje, siedzieliśmy niedaleko skrzydła z silnikiem i odgłos był podobny.

I patrzę i widzę rzeczonych 13 dokumentów (o 1 więcej, niż zapowiedzieli!). Łącznie zajmują 9,14MB. Tak, drodzy moi radiosłuchacze. 9,14MB.

914

I tu taka radość mnie napełniła, że AŻ TYLE pliki zajęły miejsca, bo gdyby było mniej, to dyskietka 3,5” by wystarczyła. Albo 5,25”? Tylko bym miał większy problem, bo stacją dyskietek to już nie dysponuję i nie znam nikogo ze stacją – choć pewno w oddziale banku mają, to by może poczytali.

Dla porównania, to 9,14MB to jest taki dłuższy utwór muzyczny. Wiem, bo sobie co rano w samochodzie jadąc do pracy włączam takie fajne umpa-umpa i szyby opuszczam, łokcie wystawiam i śpiewam. A te 9MB to takie dwie fotki, w średniej rozdzielczości.

I wiecie co? Jeżeli czegoś jestem pewien (prócz tego, że dziś na obiad rosół zrobię, z marchewką i z ryżem), to właśnie tego, że jeśli nie dziś, to w poniedziałek idę zamknąć konto w tym banku.  Choć może nie być lekko, bo już na forum bankowym i fanpage piszą tacy, co próbowali konto zamknąć. Będzie wesoło, to jest pewne.

Do tego kolejka może być, ale co tam – po co bankowi tylu klientów. Będzie można redukcję personelu zrobić, koszty ciąć.

Już nawet nie chodzi o zwiększone prowizje, jeśli nie zapewnię odpowiednich wpływów na konto. Czy o opłatę za smsy powyżej sześciu miesięcznie, potrzebne do weryfikacji przelewów. Choć niektórych właśnie ten fakt najbardziej ubódł.

 

Ale o podejście do klienta. Co do banków, od dawna nie mam żadnych złudzeń, że muszą na kliencie zarobić. Dlatego kont mam kilka – bo łasy jestem na promocje i wygrane. Tylko zastanawiam się nad tym, jak bardzo trzeba mieć klientów w d…, żeby w taki sposób się z nimi komunikować. Nie, zestawić zmiany w formie tabelki: Było/będzie. Napisać, co zmienia się dla mnie, przy moim sposobie korzystania z usług. Na co mam zwrócić uwagę. Nie. Ja mam, zdaniem Wodzów tego banku, po prostu przeczytać 13 dokumentów. Te 9,14MB plików. Jak sobie, kwa kwa, odpalę tego CD Roma i doczytam maczkiem, co poeta wytworzył. Niesprawiedliwy pewno jestem, bo 13 dokumentów na papierze to znowu mało ECO by było.

Ale to też nie do końca jest clou. Bo łaskawy bank łaskawie stworzy (usiądźcie lepiej)… przewodnik! Jak korzystać z usług banku, żeby nie ponosić dodatkowych kosztów. Serio! Poczytajcie sami:

Przewodnik BZWBK prowizje


Podzielcie się też Waszymi przykładami z „obcowaniem” z bankami. A może to tylko ja jestem tak upierdliwy, że chciałbym, żeby jednak bank był ludzką instytucją?


20 Comments

  1. Pisałam nawet na ten temat u siebie ;)
    Dla mnie banki kojarzą się ze wszystkim co złe, a po własnych i rodzinnych doświadczeniach nie mam złudzeń że mają na celu dobro klienta..
    ps.” z miną wietnamskiego egzekutora chomików” <3
    pps. zacne riposty klientów na wallu :)

    • mgr inż. Anioł

      Zupelnie odwrotnie niz np operatorzy telefoniczni, kompanie ubezpieczeniowe, paliwowe, piwowarskie, supermarkety, sieci aptek, producenci samochodow itd itp :) Ci wszyscy dzialaja dla dobra klienta :)))

      • No to zdradźmy tajemnice zarabiania pieniędzy do końca. Małe firmy też przypadkiem zarabiają kasę dla dobra właścicieli, ba, związki wyznaniowe i kościoły też niekoniecznie zawsze frontem „dla dobra klienta”. Pozostaną nam na placu boju już tylko politycy wszelkiej maści – oni to już bankowo (!!!) wszystko robią, by żyło się lepiej :D

  2. Iza

    Procedury zamykania kont są wręcz kuriozalne, akurat w tym banki się prześcigają. :(
    Teraz Mój Mąż jest na wyjeździe, ale po powrocie spytam Go czy odebrał jakikolwiek sygnał o zmianach. :?

  3. Iza

    Mój Mąż całkiem niedawno zmienił bank na ten. Ciekawa jestem czy wie o zmianach. My żadnej płyty nie dostaliśmy. Pewnie wysyłka należy się tylko na terenie kraju. :/
    Inna sprawa, że po korowodach jakie trzeba było przejść, gdy wypisywał się z poprzedniego banku, kolejna migracja chyba by nas psychicznie dobiła. ;) Nie mówiąc o logistyce. Bo owszem, możesz założyć konto mieszkając poza krajem, ale już aby je zamknąć, najlepiej na czas wszystkich procedur przenieść się tu na stałe.
    Banki generalnie mnie przerażają lub w łagodniejszym wydaniu – czuję pewną taką nieśmiałość. ;)

    • Ajć. No to się może zdziwić… Zmiany są bardzo duże, do tego, żeby zamknąć konto potrzebna jest (wg forum) obecność i podpis kierownika oddziału :) To może być kolejny fenomen, idę do banku zamknąć konto a oni mi powiedzą, że nie ma kierownika, to nie zamkną??

      • Iza

        Procedury zamykania kont są wręcz kuriozalne, akurat w tym banki się prześcigają. :(
        Teraz Mój Mąż jest na wyjeździe, ale po powrocie spytam Go czy odebrał jakikolwiek sygnał o zmianach. :?

  4. Babok

    Dla mnie sprawy bankowe tak jak kredyty, podatki i rozliczenia firmowe vel skarbowe są jak czarna magia, od której uciekam jak mogę, a jednoczesnie jestem tak jakby po drugiej stronie barykady. Wszelkie sprawy z umowami, zagadnieniami prawnymi i formalnościami działają na mnie jak plachta na byka i włączaja wahania nastroju. Dlaczego tez od ponad 10 lat mam jedno konto w jednym i tym samym banku, nie biorę kredytów po za tymi rzadkimi haraczami oddawanymi przy okazji umów z pewna siecią komórkową za tablet czy telefon (ta branza podobnie jak banki tez może dać nie źle w kość) i względnie żyje sobie spokojnie czasem tylko nie chcący udupiajac jakiegos niemieckiego nieszczesnika bedacego klientem jakiegoś nieszczesliwego niemieckiego banku za sprawą omyłkowo zaindeksowanej umowy lub zle zaktualizowanego zlecenia, poczynionego tak zupełnie przez przypadek. Nasze konta pewnie obslugiwane są gdzies w Chinach czy Indiach ;)

    • Oj też nie lubię spraw bankowych, ale … Ale złośliwie otwieram kolejne darmowe konta i korzystam ze zniżek i promocji :)

      • Babok

        Zazdroszczę cierpliwości :D i chyba naprawdę lubisz czytać, skoro chce Ci się za każdym razem przechodzić przez te wszelkie kruczki z przepisami omówieniami promocyjnym. Oni wszyscy kłamią !! nie ma niczego za darmo ;]

  5. Nie lubię gotówki. Wyciągam z bankomatu po dysze albo dwóch, bo głupio za bułki płacić kartą. A tak, to przynajmniej pani z osiedlowego nie łypie okiem i przy okazji mam drobniaki na myjnię. I jakież było moje zdziwienie, gdy wchodząc na konto ujrzałem, że przy wszystkich tych moich wyciągach zeżarło mi po dwapisiąt złoty. Zorientowałem się po jakimś miesiącu, więc zeżarło mi trzy dychy. Trzy dychy za uśmiech pani z osiedlowego. Trochę drogo. Zmienili bezpłatne wypłaty z bankomatów na dwapisiąt. Tylko z ING i Planet Cash (ktoś to w ogóle widział?) mogę za darmo wyjmować banknot. Żadnej informacji: „Ciulu, uważej se, wszczymej się z bankomatym, bo tyro to czeba płacić!”. Po prostu „nowa polityka cenowa” i tyle, ładna broszka żuczku.

    • No zmienili, z tego co pamiętam, to pierwsza wypłata w „obcych” gratis, kolejne „dwapińdziesiąt”. Dla mnie to ruletka jest, bo odkryłem, że niedawne bankomaty jakiejś dziwnej firmy właśnie przeskoczyły na „Planet Cash”, tyle tylko, że jeden z nich permanentnie się wiesza (a niepobraną kwotę blokuje w systemie do wyjaśnienia – nawet Ci nie piszę ile oni mają czasu na wyjaśnienie sprawy, bo można po drodze osiwieć), drugi działa, ale jest spory kawałek ode mnie. Ech…

  6. Powtórzę to, co pisałam na fejsie. To jest MIŚ.

  7. mgr inż. Anioł

    W takich chwilach staram się zachować spokój, umykam bokiem pod ścianą i nie wchodzę Pawłowi w drogę :) Lepiej, żeby sobie nie przypomniał, że od 18 lat pracuję w banku. Chwalić Pana nie w tym, o którym tu pisze, choć i z naszym miał już pewne potyczki :) Ale ostatnio na szczęście jest uważnym ale cierpliwym klientem :)

    • Pieniacz jestem i tyle, jeszcze tylko muszę jakiegoś Waszego prezesa dorwać, żeby mi sprezentował firmową czapeczkę i zostanę oficjalnie „kupiony”. Bo budzik do dziś sobie „tyka” za bycie pionierem w dostępie wdzwanianym :P, kiedy to było….

  8. Moje dwa banki z których usług obecnie korzystam na razie są grzeczne. Najbardziej lubię ten o wyższej kulturze bankowości :), faktycznie obsługa potwierdza slogan reklamowy. Przy każdej wizycie proponują coś do picia, nawet jeśli jest kolejka wychodzi ktoś się przywitać. Od razu człowiek czuje tam się dobrze i jest gotowy na wszelkie propozycje banku. ;) Nie wiem czy tylko w mojej placówce, czy we wszystkich tak jest, ale przez telefon też są rzeczowi i sympatyczni. :)
    Podpadł mi jedynie bank spółdzielczy, który zablokował mi debet, bo pani opiekująca się debetami miała taki kaprys. Po interwencji łaskawie mi odblokowała, ale ja dosłownie za tydzień debet spłaciłam i poprosiłam o zamknięcie konta. Tak, bo mnie zirytowali. Pani się obraziła i do dziś patrzy na mnie wilkiem. :)
    Ostatnimi czasy dowiedziałam się, że jeśli umiera ktoś bliski, to bank blokuje jego środki na koncie, aż do przeprowadzenia sprawy spatkowej w sądzie lub u notariusza. Jeśli to jest wspólne konto dwóch osób, bank blokuje połowę środków. Jeśli ktoś jest tylko upoważniony, to w ogóle nie ma nic do gadania. Jedynym zabezpieczeniem jest złożenie w banku klauzuli na wypadek śmierci ze wskazaniem osoby która środki przejmie, ale nie wszyscy o tym wiedzą.

    • Jest dokładnie tak jak piszesz. Warto tę klauzulę zastrzec, tylko na to chyba też jest opłata :(
      No, w moim innym banku, gdy po pewnej przerwie przyszedłem i zobaczyłem, że pani się na mój widok podrywa i podaje rękę automatycznie chciałem rzucić się do ucieczki – to było silniejsze ode mnie, bo tak nierealne :D

  9. therion

    Ja upadłem i leżę. Wszedłem sobie na stronę BZWBK – tam gdzie Pan Ekspert zmiany tłumaczył. Teraz słuchaj, bo to nie będą łatwe rzeczy. Pan Ekspert sugeruje jak uniknąć opłaty 10 zł dla klienta zewnętrznego za przelew na konto klienta BZWBK – można tej opłaty uniknąć przekazując pieniądze właścicielowi konta osobiście w formie gotówki! Panie – ludzie już bukują bilety na lot na Marsa, a Ekspert radzi, żebyś cofnął się do epoki rozliczeń gotówkowych i to bez udziału firmy, która Eksperta żywi :D Łomatko jaki udany początek soboty :D

    • Czytałem i tylko głową pokiwałem. Ja jestem dinozaur, skamielina, uczelnię techniczną o profilu ekonomicznym konczyłem w ubiegłym wieku. Prawo bankowe, marketing… Wszystko jeszcze było w duchu zadowolenia i zachowania klienta, bo z niego się żyje. Gdy odejdzie, no to cóż. Jeszcze „siary” narobi, wstyd będzie przed innymi „Ryśkami”. Inne czasy, Mistrzu, inne …

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén