DISQUS (albo śmierć!)


Często się zdarza, że wchodzę na blog, czytam bardzo ciekawy plastyczny tekst, który powoduje gonitwę myśli i wyobrażeń. Już, już dosłownie wyczuwam powinowactwo myśli z autorem. Znacie to uczucie? Komentarz automatycznie pojawia mi się w głowie. Przewijam na dół stronę, żeby dopisać swoje trzy grosze i … I co? I w tym momencie palce hamują w połowie drogi do klawiatury, na twarzy pojawia się smutek, zęby wykonują dosadny zgrzyt a fani zgromadzeni na trybunach, oczekujący mojego kolejnego spektakularnego wpisu, wydają jęk zawodu.

Bo na blogu nie ma Disqusa.

(i tu maleńkie uaktualnienie – 30. maja 2018. roku usunąłem z blogu Disqusa ze względu na uporczywe nękanie czytelników reklamami prostaty i serwisów dla osób pełnoletnich). 


Nie lubię niepotrzebnie tracić czasu. Stąd „ścieżka zdrowia” do publikacji komentarza, która na każdym blogu może być inna, skutecznie powstrzymuje mnie przed skomentowaniem. Nawet, jeśli treść ciekawa.

Co prawda mam swoje wyjątki, autorki i autorów u których regularnie komentuję (ku ich utrapieniu), i to pomimo „ścieżki…” ale zgrzytam przy tym zębami. Groźnie!

„Ścieżka zdrowia” – to mnie odrzuca

Konieczność wypisywania formularzy, na każdym blogu innego:

Disqus

 

K4

Ale zanim wypełnię, to często muszę wybrać jeszcze system w którym „nadam” komentarz:

K3

(i to jeszcze pół biedy, gdy jest opcja „anonimowy/ nazwa/adres URL). A czasem przeglądarka nie pamięta haseł i wtedy po prostu nie komentuję.

Po drodze jeszcze udowodnijmy, że nie jesteśmy robotami…

captcha

 

A gdy już dawno zapomnicie, gdzie co i u kogo napiszecie, to dostaniecie mail. Że autor odpisał!

Koment2

Broń Boże, gdy zaznaczycie dodatkową opcję na dole (powiadom mnie o nowych wpisach przez e-mail) – będziecie mieli regularny zalew maili z odwiedzonych (i skomentowanych) przez was blogów, z czego połowa wpisów będzie dotyczyła „też tak uważam, zapraszam na mój blog”.

Komentarze

Po drodze jeszcze często musicie dostać ze dwa maile informujące, że kliknęliście na link, będą przychodzić maile i że autor bloga was kocha.

I to tak w skrócie.
A teraz:

Disqus, dlaczego warto:

10% przekierowań na bloga

Sprawdziłem w analityce Google. Disqus jest u mnie na 6. miejscu (tuż pod Facebookiem), jeżeli chodzi o przekierowania na bloga. To jest 10% ruchu ogółem! Plus jeden z najdłuższych czasów pozostawania czytelników na stronieNajwyższa liczba stron na sesję. Do tego 90% to „wierni czytelnicy„.

Prostota instalacji i konfiguracji

Disqus można instalować na wszystkie platformy blogowe.

PlatformaDo tego to jeden z najmniej konfliktowych dodatków do bloga. Instalujemy i od razu używamy. Ba, nawet istnieje import starych komentarzy. Skonfigurować można praktycznie wszystko. Włącznie z dodawaniem administratorów, zmianą kolorów, co kto zapragnie.

ZERO spamu

Od czasu gdy mam Disqusa, to nie mam spamu. Wcale. Wcześniej instalowałem dodatki, capche, a tu – cisza. Spamu brak. A są opcje jeszcze dokładniejszego chronienia bloga – automatyczne wrzucanie do moderacji wpisów z linkami, cenzura słów, biała i czarna lista, nawet, jeśli się ktoś uprze, to może włączyć autoryzowanie każdego wpisu. Do wyboru, do koloru, nic tylko moderować i administrować.

Podążanie za ciekawymi autorami

Macie swoich ulubionych autorów? Piszą „z pazurem”? To pewno też lubią komentować w podobny sposób.

Wiecie u kogo tacy blogerzy komentują? Ano u innych ciekawych blogerów. I to jest efekt kuli śnieżnej, dzięki któremu ja zawsze mam coś ciekawego w blogosferze do poczytania.

Ja takich autorów znam i za nimi podążam – wszystko dzięki Disqusowi. Przy każdym wpisie można kliknąć na autora i rozpocząć wraz z nim podróż w głębinę blogosfery.

Tablica ogłoszeniowa czy dyskusja?

Ponoć niektórzy „kolekcjonują” komentarze. Że niby więcej to lepiej. Dla mnie brak Disqusa na blogu to zgoda na tablicę ogłoszeniową. komentarze lecą jak rakiety: „fire and forget”. Strzelasz komentarzem i zapominasz o nim na zawsze.

„Fajny wpis, też tak uważam, zapraszam do mnie na bloga”

Przepraszam – to jest tablica ogłoszeniowa, nie dyskusja.

Tymcasem Disqus informuje posiadacza bloga o kolejnych wpisach i  tak samo jest, gdy ktoś skomentuje  mój wpis.

Można komentarz wyróżnić  oraz zalajkować

O „lajkach” na FB można dużo złego pisać, ale są wygodne. Coś się podoba – lajkuję, nawet nie muszę komentować pisząc „ja też tak uważam”. Disqus umożliwia lajkowanie – mało tego, o tym fakcie informuje. Daje również możliwość wyróżnienia najlepszych komentarzy i wątków.

Centrum sterowania

No i last not least  nie biegam po blogach jak potrzaskany, w poszukiwaniu odpowiedzi na moje komentarze. Wszystko mam na miejscu na Disqusie, wszelkie informacje kto, gdzie i kiedy mnie skomentował widzę u siebie na blogu – no dobra, muszę tylko kliknąć w cyferkę informującą o nowych wydarzeniach. Czy może być prościej?

 


Więc co, poDisqusujemy?

images

W ustawieniach Disqusa może pomóc Wam poradnik konfiguracji:

Disqus konfiguracja

I jeszcze takie bardzo miłe spostrzeżenie. Wrzuciłem dosyć złośliwy tytuł i nastawiłem się na falę krytyki mojego spojrzenia na DISQUSa. A tu całkiem merytoryczna dyskusja. Dziękuję!

Jeśli dotrwaliście do końca tekstu polecę Wam jeszcze wpis z blogu JestRudo – dotyczy samego komentowania, również w kontekście Disqusa. Zajrzyjcie, warto.
http://www.jestrudo.pl/komentowanie/


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

69 komentarzy

  1. Najdziwniejsze że na swoim blogu masz coś czego nie lubisz ;)
    Ale dobrze czy.
    Z zero spamu się nie zgodzę. Dopóki disqus był bezpłatny było całkiem ok.
    Do momentu kiedy w bezpłatnej wersji zaczęły sie reklamy i podlinkowanie prodiktow na blogu w linki partnerskie z disqus przestało być kolorowo.
    Chyba że prowadzimy stronę totalnie non profit i nie mamy ani jednej reklamy i nam nie zależy nawet na zwrocie kosztów prowadzenia strony.
    Zgodzę się natomiast z tym że jest nieco większy ruch na stronie.

    • Bookworm pisze:

      O, nawet nie wiedziałem, że już disqus dorzuca linki partnerskie. Ja ich rozumiem, że potrzebują dopływu środków, nie chcą działać gratis, ale brak wpływu na dobór reklam uważam za bardzo nie fair. Więc już do disqusa nie wrócę.
      A, jeszcze co do tego kogo disqus „pobłogosławił” reklamami – porównywaliśmy ze znajomymi blogerami kto dostał, kto nie. Na nasze oko brak reguł, blogi podobnie obłożone reklamami, z podobnym ruchem i jeden ma, drugi nie ;)

  2. Złoty krążek pisze:

    Skuteczna reklama Lublin to najlepszy sposób na poprawienie pozycji firmy oraz zdobycie większej ilości odbiorów. Z jej pomocą można zwiększyć swoje zyski i osiągnąć sukces. https://reklama-lublin.pl/

  3. A co ze starym dobrym CommentLuv, czyżby odszedł w zapomnienie? Owszem jestem również zwolennikiem disqusia, ale commentluv miał jedną ciekawą rzecz, z której właściwie słyną i co mi osobiście się podobało. Przypisał pod każdym komentarzem wybrany przez siebie artykuł ze swojego bloga. Zawsze mogło to kogoś zainteresować.

    Owszem w diskusie również można zrobić to ręcznie pod kazdym komentarzem, jednak z reguły może zostać to uznane za reklamę itp. przez co komentarz zostanie usunięty. Średnio.

  4. Ja jak robiłam bloga na własnej domenie, od razu wiedziałam, ze będę miała Disqusa. A że ze starego bloga brałam tylko teksty, bez żadnego rozczulania, go zamontowałam :)

  5. BasiaK pisze:

    Niniejszym odwołuję to co napisałam tu wczesniej: „Zrobiłałam rekonesans. Mam wrażenie, że żeby przejść na disqusa trzeba mu ofiarować wpisowe w postaci dotychczasowych komentarzy. Bo on je brutalnie zżera.” TO NIE JEST PRAWDA! :) Na disqusa przeszłam kilka dni temu i nie dość, że trwało to kilka minut i było proste, to nie utraciłam ŻADNEGO KOMENTARZA. Komentarze przeniosły się też w ciągu kilku minut. Pokochałam disqusa od momentu zainstalowania i teraz rozumiem dlaczego tu na zdjęciu głównym zamieściłeś serduszka. :D

  6. LIFESTYLERKA pisze:

    No ja już ze 2 miesiące, a może i 3 temu zainstalowałam to cudeńko i jestem z tego niesamowicie zadowolona. na początku był problem z przeniesieniem komentarzy z bloggera, ale już ustrojstw naprawili. Komentarze się przeniosły, fakt, że panuje w nich niesamowity bałagan, no ale cóż, nie można mieć przecież w życiu wszystkiego;).

    • Bookworm pisze:

      Tak sobie myślę, że komentarze są ważne podczas komentowania, bo to rodzaj wymiany zdań. Później nabierają wartości historycznej, więc nawet częściowa utrata nie jest aż tak istotna jak bieżący, żywy kontakt z czytelnikami. Ale mi było dużo prościej – kilkadziesiąt komentarzy, co to jest ;)

      • LIFESTYLERKA pisze:

        Masz rację, do tych starych się raczej nie wraca, ale jakoś tak się czułam nie fair wobec tych osób, które poświęciły swój czas, żeby skomentować. Ciekawe, czy jak się przeniosę jutro na WP, czy moje komentarze powędrują ze mną.

  7. Monika Fiszer pisze:

    ja ostatnio zainstalowałam, nawet nie wiedziałam że mogę, dogrzebałam się tam gdzieś jednak info że można i oto jest. Super sprawa, także podpisuję się pod tym postem rękami i nogami.
    Pozdrawiam
    Monika Fiszer

  8. Ja jedyne czego żałuję, to to że tak długo się nad wprowadzeniem disqus zastanawiałam. Mega wygoda :)

  9. Oszczędna Szafa pisze:

    odkąd mam disqusa zaczęło mnie denerwować komentowanie blogów bez niego, wcześniej nie miałam problemów, ale wtedy nie widziałam jego plusów, których jest bardzo dużo

  10. odkąd mam disqusa zaczęło mnie denerwować komentowanie blogów bez niego, wcześniej nie miałam problemów, ale wtedy nie widziałam jego plusów, których jest bardzo dużo

  11. Joanna - Krzywa Prosta pisze:

    Odkąd przeniosłam się na wordpressa, chciałam mieć disqusa. Niestety nie od razu zauważyłam, że po imporcie z poprzedniego bloga wszystkie komcie wcześniejsze są wykrzaczone. Po prostu tego nie było widać od razu, a po edycji… no i jak już zrobiłam na blogu disqusa. I dupa. Zrezygnowałam z niego i zaczęłam szukać sposobu na naprawę komciów. Nie można było tego zrobić automatycznie. Pozostała mi ręczna edycja i poprawa ponad 2,5 tyś. komentarzy. Ale się zaparłam. I takim sposobem mam disqusa. Myślę, że dzięki niemu znacznie zwiększyła mi się liczba komentujących. Mnie osobiście ścieżka zdrowia do skomentowania bardzo odstrasza i o wiele chętniej komentuję, gdy disqus jest na stronie.

  12. Joanna M.P. pisze:

    Odkąd przeniosłam się na wordpressa, chciałam mieć disqusa. Niestety nie od razu zauważyłam, że po imporcie z poprzedniego bloga wszystkie komcie wcześniejsze są wykrzaczone. Po prostu tego nie było widać od razu, a po edycji… no i jak już zrobiłam na blogu disqusa. I dupa. Zrezygnowałam z niego i zaczęłam szukać sposobu na naprawę komciów. Nie można było tego zrobić automatycznie. Pozostała mi ręczna edycja i poprawa ponad 2,5 tyś. komentarzy. Ale się zaparłam. I takim sposobem mam disqusa. Myślę, że dzięki niemu znacznie zwiększyła mi się liczba komentujących. Mnie osobiście ścieżka zdrowia do skomentowania bardzo odstrasza i o wiele chętniej komentuję, gdy disqus jest na stronie.

    • Bookworm pisze:

      2,5 tysiąca wpisów do poprawy – podziwiam Twój upór :)
      Liczba komentujących to jedno, ale teraz jest dużo prościej prowadzić dyskusje – to zwiększa liczbę odsłon (choć też można dyskutować z poziomu disqusa bez powracania na dany blog) :)

  13. Ja jestem bardzo zadowolona, tylko ni mie przychodza powiadomienia o wszystkich wpisach i w inboxie tez ich nie widze. Ale coz, jakos sobie radze i przyznaje, ze komentuje duzo czesciej blogi, ktore disqusa maja. No i szkoda mi tych straconych komentarzy….

    • Bookworm pisze:

      Tak przeglądam panele ustawień w Disqusie, może jeszcze nie spróbowałaś wszystkich opcji migracji? Nie bardzo mam jak kombinować, żeby własnych komentarzy nie stracić, ale przekop dogłębnie opcje administracji, może jeszcze gdzieś coś jest, co by zadziałało? Spójrz w załącznik:

  14. Ula Rożnowa pisze:

    Próbowałam zamontować Disqusa na swoim blogu (nowym i jedynym jednocześnie), ale mi nie przyjmuje loginu albo hasła, chociaż są poprawne. Zostałam więc przy tradycyjnej metodzie. Muszę spróbować jeszcze raz.

  15. Ula Rożnowa pisze:

    Próbowałam zamontować Disqusa na swoim blogu (nowym i jedynym jednocześnie), ale mi nie przyjmuje loginu albo hasła, chociaż są poprawne. Zostałam więc przy tradycyjnej metodzie. Muszę spróbować jeszcze raz.

    • Bookworm pisze:

      Wygląda na to, że miałem szczęście, że u mnie Disqus nie robił problemów. Może dlatego, że blog niewielki i komentarzy nie było wiele. Trzymam kciuki za kolejną próbę, bo warto.

  16. O Pawel fajnie, ze masz Disqusa, ja po pierwszej probie wycofalam sie z niego, bo na blogu mialam sporo komentarzy od dziewiarek, a te nie sa przekonane do Disqusa, ale w koncu wrocilam do niego, z tych samych powodow prostota logowania i sledzenia i coraz bardziej go lubie. Pozdrawiam serdecznie Beata

  17. Vivienne pisze:

    Poza wygodą Disqus też po prostu lepiej wygląda.

  18. Nieidealnaanna pisze:

    Prawda. Moje przenosiny na WordPressa trwają już tak długo, że zdążę urodzić drugie dziecko :P muszę ogarnąć temat :)

  19. Nieidealnaanna pisze:

    Prawda. Moje przenosiny na WordPressa trwają już tak długo, że zdążę urodzić drugie dziecko :P muszę ogarnąć temat :)

  20. Rzeczywiście różne formularze na blogach bywają uciążliwe, toteż dołączam do Twojego tekstu i apeluję o wzajemny komfort :)

  21. Ewa Olborska pisze:

    Disqusa zainstalowałam w tym miesiącu po przejściu z Bloggera na WordPressa. Dla mnie największym plusem jest to, że ludzie faktycznie dyskutują dzięki niemu, a nie zapominają o komentarzach. Jest szczególnie przydatny, kiedy większość komentujących to inni blogerzy, którzy bardzo cenią ten system komentarzy.

    • Bookworm pisze:

      Z którejś strony gdy zaczyna się kilometrowa dyskusja, to trudno przebrnąć przez wszystkie komentarze :D Ale Disqus daje też możliwość pozwijania części :)

  22. Head Divided pisze:

    Moim zdaniem Disqus to podstawa na blogu. Sama zauważyłam, że dużo chętniej komentuję na blogach, które to mają, no i uwielbiam dostawać wszystkie powiadomienia w jednym miejscu, zamiast ponownie wchodzić na danego bloga. Bo opcji „powiadom mnie o odpowiedziach przez email” nigd nie zaznaczam, nie lubię mieć mnóstwa spamu.
    Do tego na Disqusie można obserwować ciekawe osoby: ja bardzo często przeglądam komenatarze innych i dzięki temu zaglądam na więcej blogów :)
    Dodatkowo najbardziej denerwuje mnie włączona weryfikacja obrazkowa – po prostu tragedia, nie cierpię udowadniać, że nie jestem robotem :D

  23. Ja założyłam Disqusa, by komentarze były ładniejsze. Niestety w moim blogowym szablonie były jakieś rozlazłe takie… Disqus je uporządkował, ale jednocześnie czytelnicy przestali komentować. Bo okazało się, że moi czytelnicy nie mieli Disqusa. I tak trzeba było znaleźć nowych. Disqus więc ma dobre i złe strony – tak nie ma spamu, można samemu odkryć ciekawe blogi. Ale nie wszyscy chcą mieć setki różnych kont wszędzie. Co prawda można zalogować się przez Google itd., ale nie wszyscy kumają, bo i nie muszą. Także Disqus jest na dobre i na złe trochę…

    • Bookworm pisze:

      W Disqusie jest taka opcja (chyba trzeba ją uaktywnić), że mozna też komentować anonimowo, bez konta. Ale nie każdy to aktywuje, nie każdemu z komentujących się chce wgłębiać w ten system. Jak zawsze, brak idealnego rozwiązania :)

  24. Po Twoich komentarzach na mym blogu nie domyśliłabym się, że komentując zgrzytasz zębami :)
    Ale przymierzam się do disqusa. Choć denerwuje mnie, że gdy czasem czytam wpisy na telefonie, na niektórych blogach disqus w ogóle się nie ładuje. Chciałabym skomentować, ale nie mogę :-/
    Moim „ulubionym” systemem jest ten, który w ramach weryfikacji każe zaznaczać obrazki z jedzeniem. Bywa, że też zgrzytam zębami.

    • Bookworm pisze:

      Ja już nawet na telefonie nie próbuję. :( po prostu na telefonie Disqus mi działa źle. Ale na telefonie też mam problem z FB – bo mój kochany słownik wyczekuje do ostatniego momentu i tuż przed publikacją – myk – podmienia dobre słowa na złe. A potem jeszcze nie chce tego poprawiać ;)

  25. Blogierka pisze:

    In a nutshell Wormie!! Mam dokładnie tak samo- te sciezki do zostawienia komentarza bardzo zniechecaja mimo dobrej tresci. Moim ulubionym jest „Klik nie jestem robotem” PLUS weryfikacja „Udowodnij” i zaznacz zdjecia ciasta/makaronu,itp..a fotki takich jakosci ze siedzisz i kmnisz co to qurw..jest?! :P
    Uwielbiam disqusa za wszystko co o nim napisales- i każdemu polecam :)

  26. portaceleste pisze:

    Tak, jestem na Disqusie – ale założyłam konto tylko po to, by móc dodawać komentarze na pewnych blogach. Nie, nie uważam, że to niezbędny wynalazek i na własnym blogasku go nie mam – ale mam pospolity, darmowy blogasek, na którym trzeba wpisać adres mailowy, by skomentować… i jeśli kogoś odstręcza sam fakt, że trzeba to robić, to znaczy, że chyba aż tak bardzo nie chce się wypowiedzieć.

    • Bookworm pisze:

      Tu nie tyle chodzi o to, że nie chce się wypowiedzieć. Chce, tylko również chciałby być w prosty sposób powiadomiony, że np. Ty mu odpowiesz. Ale mało jest mechanizmów powiadamiania o odpowiedzi i tu się pojawia przewaga disqusa. Ale nie namawiam, każdy robi tak, jak uważa, że jest OK ;)

  27. BasiaK pisze:

    Disqus albo śmierć? Chyba chcę pożyć. ;-) Jestem jak najbardziej za, ale tyle się naczytałam o tych znikajacych komentarzach i innych kłopotach przy przejściu, że się zniechęciłam. Zwłaszcza, że wydaje mi się to trochę skomplikowane. A że kiedyś samo założenie bloga wydawało mi się skomplikowane, a teraz bloga mam, więc i disqusa pewnie zdobędę. :-)

    • Bookworm pisze:

      :D Wiesz, nie zdecydujesz się a liczba komentarzy urośnie i wtedy może być rzeczywiście problem ;)

      • BasiaK pisze:

        Zrobiłam rekonesans. Mam wrażenie, że żeby przejść na disqusa trzeba mu ofiarować wpisowe w postaci dotychczasowych komentarzy. Bo on je brutalnie zżera, czasami niektórym wypluwa (może jakieś niesmaczne ) a niektórym nie. Może i niewiele mam na razie komentarzy, ale są dla mnie bardzo cenne i nie złożę ich w ofierze żadnemu potworowi. Myślę, że na miarę mojego skromnego bloga wystarczy to co mam. Obrazki mam wyłączone jakby co.;-)

        • Bookworm pisze:

          Zawsze możesz spróbować i się z Disqusa wycofać. Z tego co pamiętam, komentarze zostają na WordPressie disqus tylko je uwidacznia (albo nie) ale ich nie zjada. Po wycofaniu się z Disqusa ma się je na powrót :)

  28. Joanna Waszkiewicz pisze:

    Mi na telefonie inne systemy w czasie rejestracji całkowicie wywala – więc już w bardzo wyjątkowych sytuacjach komentuje na innych platformach… A Disqus jest po prostu „user friendly” :)

  29. Rene O. pisze:

    Kurde chyba mnie przekonałeś, ale pomożesz mi go zainstalować :)

  30. Hai Le pisze:

    I jeszcze u niektórych weryfikacja obrazkowa, a ty człowieku na telefonie oglądasz i zgaduj-zgadula, na których z tych maciupkich, rozpikselowanych kwadratach jest jedzenie. I wychodzi, żem robot.

    Swoją drogą, skoro masz teraz admina na grupie, mam taki postulat coby posiadanie Disquisa uczynić obowiązkowym dla członków. Na pewno by to uprzyjemniło wzajemne komentowanie.

    • Mi na telefonie inne systemy w czasie rejestracji całkowicie wywala – więc już w bardzo wyjątkowych sytuacjach komentuje na innych platformach… A Disqus jest po prostu „user friendly” :)

    • Bookworm pisze:

      Z telefonem to ja już porzuciłem nadzieję, że dam radę skomentować cokolwiek, zazwyczaj mi słownik w ostatnim momencie podkłada coś innego i potem się wstydzę :D

      Disqus obowiązkowy – to się nie przyjmie :) W końcu to tylko moim zdaniem jest tak użyteczny, przecież nie wprowadzimy w grupie „policji disqusowej” – pan/pani nie ma disqusa to sio ;)

      • Hai Le pisze:

        Może nie, żeby od razu „policję” i „sio”, ale można by wystosować jakiś wpis, że „uprzejmie”, „dla dobra komentarzy własnych” i że jeszcze pomożemy, jeśli ktoś sam nie umi.

  31. Disquis — wszystko super, ale mnie nie lubi. Poprzedniego bloga pogrzebał mi na amen. Nie do uratowania. :( W zeszłym tygodniu zainstalowałem, uruchomiłem, konfiguruję … i na tym etapie sie zatrzymałem. Pan D, nie przyjmuje do wiadomości mojego loginu i hasła. Więc nie mogę ustawić na stronie. :( Dodam, ze przy okazji zablokował całkowicie możliwość komentowania. :P Ktoś wie co poradzić ?

    • Hai Le pisze:

      Wołaj informatyka. Bo szczerze się bez picia przyznaję, że i u Ciebie mniej chętnie komentuję z braku Disquisa właśnie. I o dyskusję ciężko, no chyba, że człowiek zaznaczy opcję „spamuj mi mejla powiadomieniami o nowych komentarzach”, tylko, że mnie zazwyczaj nie obchodzą inne komentarze, szczególnie jeśli to popularny blog i takich „następnych komentarzy” jest 100. Mnie obchodzą tylko te polemizujące z moim.

    • Bookworm pisze:

      Tam był jakiś sprytny „myk” w konfiguracji, gdy się miało kilka blogów żeby to porozdzielać stronami. Ale to pewno próbowałeś (bo się zdziwiłem, że niektórzy zakładają osobne konta w disqusie na każdy blog inne – zupełnie niepotrzebnie.

      • Znam, znam. Cymes tkwił w tym, że Disquis wykopyrgnął mi Gosposię pod adresem z końcówką .pl. Musiałem stawiać go od nowa. Narozrabiał tak, że ani ja ani hostingodawca nie byliśmy w stanie nawet przez serwer FTP ,,wyrzucić” starego WordPressa na .pl . :P

  32. Rosaline pisze:

    Nie wyobrażam sobie bloga bez disqusa to dla mnie podstawa. Niestety nie udało mi się przenieść komentarzy gdy przeniosłam się na wordpress i nie wiem czy kiedykolwiek mi się uda. Straciłam dzięki temu tysiące wypowiedzi czytelników, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś odzyskam te komentarze. A nawet jeśli nie to trudno. :)

  33. Rosaline pisze:

    Nie wyobrażam sobie bloga bez disqusa to dla mnie podstawa. Niestety nie udało mi się przenieść komentarzy gdy przeniosłam się na wordpress i nie wiem czy kiedykolwiek mi się uda. Straciłam dzięki temu tysiące wypowiedzi czytelników, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś odzyskam te komentarze. A nawet jeśli nie to trudno. :)

    • Bookworm pisze:

      One ponoć nawet jeśli się nie zaimportują, to dalej są i czekają na Twoją ucieczkę z disqusa :) Moje się zaimportowały ale dosyć chaotycznie, bez avatarów.

  34. Co_na_regale pisze:

    Disqus był chyba pierwszym gadżetem, którego zainstalowałem po założeniu bloga. Z powodów bardzo zbliżonych do tych wymienionych przez ciebie – bo mierziła mnie świadomość, że komentowanie może być tak uciążliwe. Szukałem czegoś, co pozwoli zainteresowanym wypowiadać się w jak najprzyjemniejszy sposób. I Disqus sprawdza się do tego idealnie. Poza tym bardzo ładnie wygląda – schludnie i profesjonalnie zarazem.
    A z postem w czas trafiłeś idealnie, bo właśnie przed paroma dniami miałem sytuację, w której naprawdę chciałem dołączyć do dyskusji, ale brak Disqusa skutecznie mnie zniechęcił. Świetny gadżet, więc podpisuję pod postem nogami i ręcyma.

    • Bookworm pisze:

      Śmiesznie, bo od dłuższego czasu przygotowywałem się do zrobienia poradnika instalacji Disqusa. Ale za każdym razem mnie odbijała miękka, gumowa ściana opisana: „ale co tu chcesz opisywać?”. I tak oto poszedłem drogą „na skróty” pisząc powyższy tekst ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.