Polecane blogi – Share week 2020

Jak co roku Andrzej Tucholski ogłasza blogową zabawę, która polega na nominowaniu najciekawszych (zdaniem blogerów) miejsc w sieci, które są dla twórców najistotniejsze. Wyjątkowość sytuacji polega na tym, że to nie jest głosowanie SMSowie, ani audiotele, tylko my, blogerzy nominujemy tych, którzy naszym zdaniem coś wnoszą do blogosfery.

Dwukrotnie miałem szczęście (i zaszczyt) trafić do tego zestawienia (grupa brązowa), co do dziś wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Tak samo jak fakt, że były próby (skuteczne) wpływania na wyniki rankingu, choćby poprzez grupy zrzeszające blogerów.

A oto mój tegoroczny ranking, kolejność przypadkowa.

And the Oscar goes to…

Zanim poznacie wyniki, krótkie uzasadnienie.

Uwielbiam czytać, a do tego od dłuższego czasu zrobiłem się bardzo, bardzo wybredny co do tekstów i ich jakości. Teksty infantylne, bez humoru, zbyt długie, zbyt krótkie, leczące psychikę autorów, sprzedające siebie wraz z całą rodziną, lub parentingowe (na to samo wychodzi) to po prostu nie moja bajka.

I choć są tacy, którzy twierdzą, że blogosfera jest kobietą, to moje trzy typy są zdecydowanie męskie.

PIGOUT – There can be only one!

PigOuta po prostu się czyta. To, co chłopak wyprawia na swoim Facebooku, przechodzi ludzkie pojęcie. Rewelacyjnie czuje „flow”, a pisze tak, że pod jego wpisami pojawiają się tysiące reakcji. Niejeden celebryta rwał włosy w głowy po celnym tekście PigOuta, a przypuszczam, że dziesiątki, lub może setki aspirantów do tego tytułu codziennie bombardują jego skrzynkę, żeby raczył o nich wspomnieć.

Na mojej półce stoją jego dwie książki, a to już coś znaczy, prawda?

PigOut prowadzi też bloga – zajrzyjcie również tam, co?

Zaprojektuj sobie kuchnię – Jacku, robisz to wspaniale!

W powiatowej bibliotece „wyczytałem” wszystkie techno thrillery, uwielbiam ten gatunek. To właśnie w tego typu książkach aktorem drugoplanowym są bojowe maszyny: czołgi, okręty, myśliwce. I nic tak nie wciąga jak długa taśma nabojowa do działka pokładowego niszczyciela czołgów.

Jacek pisze (ale również nagrywa audio!) o niby najnudniejszym temacie: o zabudowie kuchni. Ale pisze tak, że raz: przyszłemu użyszkodnikowi kuchni robi się w głowie jaśniej, dwa, że czytanie jego tekstów dostarcza rozrywki. Każdy tekst jest niczym rozdział z mojej ulubionej bibliotecznej półki, może nie pachnie tak pięknie prochem strzelniczym, może nie ma ujadania działek przeciwlotniczych, ale czyta się rewelacyjnie. A przy okazji czytelnik chłonie wiedzę, która na pewno się przyda.

Zaprojektuj sobie kuchnię.

Trzymam mocno kciuki za Jacka i życzę mu z serca wspaniałych współprac z producentami sprzętu AGD. Do tej pory polecił mi niejeden produkt, z którego jestem bardzo zadowolony.

Marek droga do Tokio — jak ja go nie lubię!

Z Markiem spotykam się na trasach przeróżnych biegów od zarania mojego biegania. Każde nasze spotkanie pozostawia uśmiech i piekącą dłoń (od „high five”), z każdym wzrasta mój podziw dla jego umiejętności biegowych i blogowych. Tu Tokio, tu Ameryka, tu Katowice Business Run…

Droga do Tokio — blog

Pisze dużo, pisze z humorem, biega szybko, nawet gdy biegnie z córką w wózku, jest ode mnie szybszy od dwieście miejsc, nawet gdy biegnie 50km, to biegnie je szybciej, niż ja pobiegłem mój najszybszy maraton.

Teraz pozostaje tylko jedno pytanie: kiedy i gdzie spotkamy się na kolejnym biegu, gdy znowu uścisnę jego dłoń i pogratuluję mu wyniku za metą.

Specjalne nominacje

Powyższy ranking absolutnie nie wyczerpał listy miejsc, w które z przyjemnością zaglądam.

Na pewno poleciłbym blog Savona, gdyby ten tylko raczył wreszcie coś gdzieś napisać. Jakiś czas temu uczynił znaczący krok na drodze rozwoju społeczeństwa blogerskiego i reaktywował swój blog, niestety pomimo obietnic i zapewnień nawet kontrola ministerstwa finansów nie odkryła w tym miejscu nowych tekstów. Może kiedyś?

Gdyby tylko Tomasz, współautor tekstów na tym blogu, miał odrębny blog, byłby na pierwszym miejscu tego rankingu. Drugiej takiej osoby wnoszącej tyle siły życiowej i optymizmu do blogosfery chyba nie ma nigdzie. W jego relacjach biegowych jest tyle radości, humoru, że pozostaje wierzyć, że to całe bieganie ultra to jest niczym mój obecny dojazd do pracy (z kuchni do dużego pokoju). Na całe szczęście na tym blogu znajdziecie sporo jego tekstów, choć tylko dotyczących biegania.

I tak oto dla mnie w tym roku Shareweek uważam za zamknięty. Oddzielam go grubą kreską…


… i zachęcam Was do odwiedzin bloga Andrzeja Tucholskiego, w komentarzach pod jego tekstem jest sporo linków, w których znajdziecie blogi innych twórców.

Tylko czy którykolwiek zawiera równie dobrych autorów?

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

4 komentarze

  1. savon pisze:

    ..napisał.. napisał.. pewnie coś by napisał.. blog cały czas wisi.. tylko czasu brak jakby ostatnio.. choć tematów jest kilka wiec może coś, kiedyś, niebawem, wkrótce.. zobaczymy ;) w każdym razie jak by co to savoniq.pl jest ogólnie dostępny ..do czytania oczywiście ;)

  2. ZSK pisze:

    Bardzo mocno muczas gracjas

    Już chyba powoli przestaję blogować lajfstajlowo, czas na trochę profil, więc tym bardziej dziękuję, bo przecież blogi profil są mało sexy

  1. 11 maja 2020

    […] … natomiast jeśli Was interesuje temat innych powabnych sprzętów AGD w kontekście projektowania kuchni, zachęcam do wizyty u Jacka na stronie Zaprojektujsobiekuchnie.pl, o którego miałem już przyjemność polecać podczas Shareweeka 2020. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.