Rozbieg 27. tygodnia


Pierwszy tydzień lipca i kosmiczne upały. Palce kleją się do klawiatury, a umysł już by chciał jechać na wakacje. Więc co… Dla odrobiny rozrywki może … rozbieg?


Odszedł jeden z najbardziej znanych w mojej okolicy biegaczy – Zbigniew Marszałkowski – prezes Klubu Sportowego Forma w Wodzisławiu Śląskim. Świetny organizator, multimaratończyk – w przyszłym roku przebiegłby setny maraton. Choć nie znałem go osobiście, świetnie go kojarzyłem – w końcu pierwsze biegi, w których startowałem to były biegi organizowane przez Niego. W ubiegłym tygodniu spotkałem wielu znajomych biegaczy, wszyscy czujemy, że odszedł ktoś bardzo ważny. Warto w codziennym zabieganiu zatrzymać się i uhonorować Zbigniewa i to co zbudował dla społeczności biegowej i nordic walking. Niech spoczywa w pokoju.


Trafiłem w tym tygodniu na bardzo ciekawy wpis – o ryzyku porażenia piorunem w górach. Temat bardzo mocno dotyka turystów, w tym biegaczy. Tekst rozprawia się z pewnymi mitami dotyczącymi uderzeń pioruna, jednocześnie wskazuje, że właściwie z tymi piorunami to niczego do końca nie wiadomo. Okiem lekarza specjalizującego się w temacie. Poczytajcie. Ciekawym zbiegiem okoliczności poprzedni rozbieg kończyłem piosenką KISS „God of thunder”. Przypadek?

O bieganiu jeszcze słów kilka. W ubiegłym tygodniu zakończyłem kolejny plan biegowy przygotowany przez Inżynierię Biegania. Co plan wniósł nowego do mojego biegania? Poczytajcie.

I jeszcze polecę jeden wpis – o tym, że Ludzie są stworzeni do biegania. A polecę, bo to wywiad z 2/3 składu Inżynierii Biegania. W tym z moim trenerem.


Chwila na reklamę? O tak. Gdy zrozumiałem o co w niech chodzi zacząłem się śmiać. Niczym dziki człowiek.

https://youtu.be/LvQjC6Mi7HE


W sobotę Savon z Crumbsofboredom wrzucił takie niepokojące info na swój fanpage:

 To jest ten człowiek, dzięki któremu założyłem bloga. Napisać, że jego teksty są niebanalne to jak napisać, że Artur z bloga Powolipoprostu.pl „coś tam gotuje”. Jakkolwiek się sytuacja dalej nie rozwinie, radzę Wam przekopać jego teksty, póki są dostępne. A tak zupełnie obiektywnie do tematu podchodząc, Savon pewno po prostu przestał się nudzić. „Skrawki nudy” to był projekt krótkodystansowy i prześmiewczy, bo takie osoby jak Savon się NIE NUDZĄ. Ot co.

W poprzednim tygodniu bez pamięci się zasłuchałem w audiobooki (dwa mi się skończyły) – jeden z nich – „Niezwyciężonego” Lema – nawet zrecenzowałem. Ale kupiłem też świetną książkę, którą wkrótce również opiszę – nie wierzyłem recenzjom, że jest tak dobra, jak ją internet opisuje. Ona jest po prostu lepsza!

 Na koniec polecam pogodny wpis Basi z Pociagdozycia.blogspot.com – o tym co unikalnego spotkało ją w czerwcu.

A teraz czas na muzykę. EURO nadal trwa, choć już bez Polaków. Przypomnę więc kultową pieśń Irlandczyków sprzed lat 4. Na melodię „Rocky road to Dublin”, tym razem „Rocky road to Poland!”

Udanego tygodnia!


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

19 komentarzy

  1. Ten rozbieg jest bardzo biegowy :D aż chce mi się potoczyć po bieżni, poetycko tak :)

  2. Monika Dudzik pisze:

    Wśród reklam zdarzają się perełki;)
    Szkoda ludzi, którzy coś konstruktywnego wnoszą do blosfery i z niej znikają…

  3. Patrycja | będękimś.pl pisze:

    Mnie też ta reklama rozśmieszyła… Ogólnie mam wrażenie, że ostatnio reklamy są jakieś takie lepsze (nie licząc reklam metafenu, tego nie znoszę :D)
    No i szkoda, że Savon rezygnuje, niedawno go odkryłam i już będę musiała się pożegnać :(

  4. Mnie też ta reklama rozśmieszyła… Ogólnie mam wrażenie, że ostatnio reklamy są jakieś takie lepsze (nie licząc reklam metafenu, tego nie znoszę :D)
    No i szkoda, że Savon rezygnuje, niedawno go odkryłam i już będę musiała się pożegnać :(

  5. Gabriela pisze:

    Byłam na weekend u rodziców Lubego, a że jego tata jest zapalonym biegaczem, pokazywał mi tę książkę „Ultra”. Ja co prawda podchodziłam do niej sceptycznie, bo z bieganiem mam tyle wspólnego ile z baletem, ale w sumie chyba ostatecznie udało mi się mnie do niej przekonać i sięgnę po nią… Może dokona się we mnie dzięki temu jakaś przemiana, kto wie! :D

  6. Gabriela pisze:

    Byłam na weekend u rodziców Lubego, a że jego tata jest zapalonym biegaczem, pokazywał mi tę książkę „Ultra”. Ja co prawda podchodziłam do niej sceptycznie, bo z bieganiem mam tyle wspólnego ile z baletem, ale w sumie chyba ostatecznie udało mi się mnie do niej przekonać i sięgnę po nią… Może dokona się we mnie dzięki temu jakaś przemiana, kto wie! :D

    • Bookworm pisze:

      Wiesz, że historia większości biegaczek i biegaczy tak się zaczyna? Może nie tyle od książki, co od stwierdzenia, że biegania się nienawidzi. Aż tu nagle… Nie wiem jak to się dzieje. Po prostu bardzo często tak bywa i już :)
      Książkę też polecam dlatego, bo jest tak przystępnym językiem napisana, tak bardzo oddaje emocje związane z wysiłkiem, że promieniują z niej dobre emocje. Chłonie się ją bez zmęczenia i bez wysiłku.

  7. Królowa Karo pisze:

    Szkoda tych „okruszków nudy”… żeby jeszcze sobie były, ale tak po prostu mają zniknąć i już? jak tylko uwinę się z sesją, muszę jeszcze się nacieszyć tymi tekstami..

    • Bookworm pisze:

      Szkoda bardzo. Mnie to ratuje tylko to, że znam autora, wiem, że gdy coś nowego stworzy, to dalej „będzie się działo” :) Ale blogosfera póki co straci…

  8. BasiaK pisze:

    Czas mi za bardzo przyspieszył, nie wiesz przypadkiem jak go zatrzymać? :-) No właśnie pędzimy, ciągle coś załatwiamy, mnóstwo obowiązków, jeszcze to, jeszcze tamto. A kiedy nadchodzi śmierć wszystko przestaje mieć znaczenie.
    Mam spore zaległości u Ciebie, ale wszystko przeczytam, powoli, w swoim czasie, dla przyjemności. :-) Dziękuję za wspomnienie mojego bloga. Ten czerwiec minął tak szybko. :-) Lipiec u mnie też pewnie będzie intensywny.
    Savon ma chyba pomysł na coś nowego. Oby jednak wrócił, trochę szkoda by było, zdążyłam go polubić. :-) Reklamę i piosenkę odkładam na później, wszyscy śpią, a ja nie mam słuchawek pod ręką. Udanego tygodnia. :-)

  9. Zaniczka pisze:

    Smuteczek, a moze Savon – straszy ino?

    • Bookworm pisze:

      Obawiam się, że on tak na poważnie niestety :) Życie pokaże. Będzie ciągnęło wilka do lasu ;)

      • Savon pisze:

        ..i tu się zgadzam – tworzenie jakim jest blogowanie podoba mi się bardzo jednak nowa idea musi sie jeszcze wykrystalizować i jak osiągnie zadowalającą mnie formę wtedy się pewnie pojawi.. chyba że wymyśle jeszcze coś innego.. na razie wiem że nie jestem w stanie tworzyć w takiej formie jakbym chciał.. nie wiem też czy jak już będę mógł sam ocenię to jako nadające się do publikacji ..ale muszę przyznać że miło usłyszeć że komuś oprócz mnie żal zamiecionych okruchów ;)

  10. A tak z ciekawości (i z przekory) mam ochotę zapytać, czy czytałeś malutką książeczkę Murakamiego pt. „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”? :)

  11. Pomysłowa pisze:

    Reklama VW boska :-D Też się z niej uśmiałam :-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.