Wspomnienia taksówkarza

 

 

Dawno, dawno temu trafiłem przypadkowo w sieci na blog „wspomnienia taksówkarza„. Zacząłem czytać. Wpis za wpisem. I tak uciekło mi gdzieś popołudnie oraz wieczór.  Zegar przyspieszył swoje obroty, ocknąłem się w nocy. Z głową pełną nocnych uliczek Krakowa. Pomruku silnika. Błysków reklam i nocnych świateł. Trzaśnięć drzwiami. Nieśmiałych powitań i gniewnych komend „niech jedzie tędy!”.

Tomasz, autor bloga, ma rewelacyjne podejście do świata. Promieniuje tak rzadkim optymizmem. Maluje słowem tak ciekawe wydarzenia.

Tomasz jeździ zazwyczaj w nocy, jest pracownikiem nowej korporacji. Początkowo firma świadczyła „usługi przewozowe”, później zmienia się w taksówkarską. Ku nienawiści konkurencji, gdyż ich ceny są niskie, a reguły bardzo korzystne dla klientów. I nie zawsze dla pracowników.

Świat widziany przez krakowskiego taksówkarza jest imprezowy. Na tylnym siedzeniu pojawiają się „nocne ptaki”, imprezowicze, studenci a czasem i osoby znane. Znacząca większość po spożyciu. Szukająca przygód. Lub wracająca po ciężkim dniu z pracy. Czasem taksówka zmienia się w konfesjonał. Bywa, że atmosfera robi się elektryzująca i erotyczna. Współczujemy młodym ludziom uczestniczącym w wyścigu szczurów. W tym, jak życie przecieka im przez palce… Konsumpcja, pieniądze, ludzkie archetypy.

Taksówkarz nie jest młodzieńcem, swoje w życiu przeszedł. Jest humanistą z wykształcenia i powołania, wierzy w ludzkie oblicze tego świata. Często spogląda wstecz, przywołuje wydarzenia z naszej historii. Ma rodzinę i wierzy w pewne fundamentalne zasady. Nie korzysta z łatwych okazji. Ma żonę, której jest wierny i którą kocha. Jest „niesłychanie spokojnym człowiekiem” ale rzadko, również i jemu „puszczają nerwy”. Częściej jednak daje młodym ludziom do myślenia. Czy warto brać udział w wyścigu szczurów? Czy da się w dzisiejszym czasie żyć inaczej? W coś wierzyć?

Blog taksówkarza przyniósł mu sławę. „Tomasz Banan” wielokrotnie był gościem TVN-u, który nakręcił o jego pracy kilka reportaży i wywiadów. Tomasz od niedawna jest obecny również na Facebooku, gdzie znajdujemy fotografie z jego nocnych przygód. Ma liczne grono swoich fanów i pewno znacznie liczniejsze „hejterów”.

Ten blog jest dla mnie wyjątkowy, bo czytam go od bardzo dawna. Jest dla mnie bardzo prawdziwy. Wielokrotnie też sam „weryfikował się” gdyż Tomasz opisywał pewne rozmowy z pasażerami, którzy opowiadali mu to i owo „poza protokołem”. I kilka tygodni później dowiadywaliśmy się już z mediów o pewnych zdarzeniach: śmierć i rany naszych żołnierzy w Afganistanie, marnotrawienie środków publicznych, ciekawe inwestycje w Polsce.

Czasem blog wydaje mi się monotonny i brak mi lepszej formy graficznej, wygodniejszego układu czytania. Ale jeśli do bloga podejdzie się jak do książki, to uznajmy, że czasem trzeba ją odstawić na półkę. I z przyjemnością po nią wrócić za jakiś czas. Bardzo lubię książki, które po przeczytaniu skłaniają do refleksji. Dzięki którym „coś w głowie się dzieje”. Dzięki Tomaszowi wiem, że dobry blog również sięga u czytelnika „gdzieś głębiej”. Dziękuję.

Szerokiej drogi Tomku i wielu ciekawych pasażerów na siedzeniu Twojej taksówki…

 

Tomasz zawiesił niestety prowadzenie bloga, teraz można jego nowe wpisy znaleźć tylko na Facebooku.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

11 komentarzy

  1. Taxi Gliwice pisze:

    Praca taksówkarza to ciężki kawałek chleba i dużo przygód. Wiemy coś o tym ;)

  2. Nie znam. Ale Twój opis sprawił, że bardzo chcę poznać. :-)

  3. banan pisze:

    Przepraszam. Jeszcze raz przepraszam Cię Aniu. To były negatywne uczucia pod wpływem określonego kursu. Zbyt szybko i zbyt emocjonalnie przeniosłem je na większą grupę osób.

  4. aniaop pisze:

    Jestem wierną czytelniczką bloga, zawsze zachwycało mnie spojrzenie Tomasza na ludzi- szukanie dobra i szczerości w najgorszym chłamie . Jeden raz uderzył mnie w serce , przez co nie zaglądałam do niego przez chyba 2 miesiące, kiedy napisał ,że ludzie ze wsi nie znają pracy… Mój Boże… wychowałam się na wsi, tyle co ja się nazapieprzałam przez całe dzieciństwo i wczesną młodość – ojjj nikt nie wie. Nie miałam ogromnego gospodarstwa, wszystko ręcznie. Jak ja zazdrościłam dzieciakom w mieście.
    W pozostałych wpisach zawsze widzę miłość do ludzi i świata . I tak trzymać.

    • banan pisze:

      Przepraszam. Jeszcze raz przepraszam Cię Aniu. To były negatywne uczucia pod wpływem określonego kursu. Zbyt szybko i zbyt emocjonalnie przeniosłem je na większą grupę osób.

    • Bookworm pisze:

      W przypadku Tomka nie przypuszczam, żeby to zrobił celowo, pewno to była jakaś wyjątkowa sytuacja, chyba nawet kojarzę ten jego wpis. Ale masz rację, słowa trzeba tak stawiać, żeby nie raniły. Niemniej zaletą Tomka jest jego szczerość i to, że pisze dzięki impulsom. Dzięki temu czytając jego blog nawiązuje się taką telepatyczną nić porozumienia, dzięki temu się lepiej wczuwa w opisywane wydarzenia.

      Na wsi spędzałem przez wiele lat całe wakacje. Do dziś mam ogromny szacunek dla osób, które tam żyją i pracują. A to jeszcze była wieś, gdzie gospodarstwa małe a ojcowie pracowali w hucie, gdy wracali zajmowali się gospodarką…

  5. Skalan^^ pisze:

    Z przyjemnością czyta się tego bloga. Szczególnie, że prowadzi go tak pozytywny człowiek. :)

  6. Skalan^^ pisze:

    Z przyjemnością czyta się tego bloga. Szczególnie, że prowadzi go tak pozytywny człowiek. :)

  7. Kasia pisze:

    Rzeczywiscie ciekawy blog: lekki, niewymuszony styl,wciagajaca narracja, barwne migawki..

  8. banan pisze:

    Dziękuję! Dziękuję Ci. Nawet nie wiesz, jak bardzo w tej chwili potrzebowałem paru słów uznania i wsparcia, choć nie wiem, czy na nie zasługuję. Dziękuję raz jeszcze i gorąco pozdrawiam!

  9. banan pisze:

    Dziękuję! Dziękuję Ci. Nawet nie wiesz, jak bardzo w tej chwili potrzebowałem paru słów uznania i wsparcia, choć nie wiem, czy na nie zasługuję. Dziękuję raz jeszcze i gorąco pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.