Opowieści pogodne

Historia jednej fotki


Są dziedziny nauki, które omijam z należnym im szacunkiem. Szerokim łukiem. Do jednej z nich należy fotografia i grafika. Mam kilku znajomych robiących odlotowe fotki, nawet za pomocą telefonu komórkowego. Oni by pewno potrafili zrobić fajną fotkę ręcznie naświetlając kliszę. Ja jestem pewien, że nawet za pomocą ultranowoczesnej techniki NASA bym dobrych fot nie robił.

photo-camera-219958_640

Czasem bywam jednak zmotywowany do robienia zdjęć – ale motywacja musi być silna. Ot, przynajmniej dobra ilustracja jakiegoś tematu blogowego.

Tak też i stało się gdy jeden z portali ogłosił konkurs na fotografię przedstawiającą buty firmy Kalenji. Buty i to głównie buty a nawet buty!


Regulamin nakazywał:

Na fotografii umieść buty, tylko buty i nic tylko buty. Niedozwolone marki są zakazane, więc umieść buty Kalenji tak, aby rozpoznaniu marki stało się zadość. Zakazanym jest również wrzucanie bezecnych zdjęć ludzkich twarzy, choć dopuszczalne są inne kawałki ciała. Lub zwierzęta.*

Konkurs poniekąd miał odbywać się dwuetapowo. Raz – następowała weryfikacja czy na zdjęciach znajdują się wspomniane obiekty rzeczonej marki, dwa – kilkudniowe głosowanie.

Fotki można było zgłosić trzy. Albo mniej. Postanowiłem wysłać jedną, po co więcej?

Nagrody

Nagrody były „na wypasie” bo dwie najlepsze fotki miały szansę na zdobycie butów biegowych firmy Kalenji. Czyli, raz – trzeba było takowe posiadać (aby im zrobić fotki) – dwa – wygrywając można było dokonać ich multiplikacji. Cool.

Przez tydzień oddałem się intensywnej pracy twórczej. Mózg parował a ja miałem coraz bardziej twórcze pomysły. Niestety czas biegł nieubłaganie i ani się obejrzałem a tu był wieczór kończący konkurs. Godzina 22.00 a fotki należy wysłać do 23:59. Później zamyka się „okienko” i cóż…

Właściwie to chciałem zrezygnować ale… W końcu tak się naharowałem nad przygotowaniem pracy konkursowej… To znaczy, umysłowo. Żal było tracić taki dorobek naukowy więc… Przystąpiłem do realizacji pomysłów.

Pomysły

Miałem odjechane:

  • Wystające buty z piany w wannie (super pomysł tylko wanna zbyt mała).
  • Wystające buty spod kołdry, że ja niby taki gotowy do biegania.
  • Buty za oknem (ale już była noc i temat upadł).
  • Buty w konfiguracji z kotami – no, taki dość odtwórczy temat. Upadł.

Wtedy wzrok mój padł na … mały drapak. Dla kotów taki – palik owinięty sizalem. Co przypominał? Otóż to! Przecież to wykapana

Bezludna wyspa

Od tego momentu działałem jak maszyna. Wyszorowałem buty. Na błysk. Na górze palmy przytwierdziłem kiść bananów. Wokół pnia owinąłem wszystkie opaski odblaskowe. Zwinąłem jakiś świąteczny stroik z gałęzią (brzozy, serio brzozy!) i jakimś wróblem świrkiem przymocowanym do niej. Jeszcze tylko orzech kokosowy i garść kawałków soli kamiennej – na to buty, na buty okulary przeciwsłoneczne i czapki. I to by było na tyle. No dobra, jeszcze wrzuciłem przewodnik po Teneryfie.

Kalenji konkursRozjaśniłem to latarką czołową i zgrałem fotografie na komputer. Obejrzałem. Wyglądało toto fatalnie. Wrzuciłem fotkę w program do obróbki zdjęć i zacząłem zamazywać… Rozmazywać… Przyciemniać. Opamiętałem się dopiero, gdy z fotki zostało już prawie… nic. O taki rezultat obok. Litościwie nie powiększam do czytelnych rozmiarów.

I bez słowa zacząłem kasować foty jedną po drugiej… Ale w tym momencie do akcji przystąpiła Małżonka. Miała dość blokad i barykad w przedpokoju więc szybko przekomponowała moje atelier i wystrój planu. Tu coś dosypała, tu coś zabrała (no dobra połowa moich rekwizytów została wyrzucona z planu) tu coś przełożyła, cyk, pyk – a to wszystko wylądowało na miękkim kocyku.

Przytargałem z drugiego końca mieszkania lampę na wysięgniku, dzięki niej plan został doświetlony odpowiednio i prawie bezcieniowo. Zaczęliśmy robić zdjęcia i …

Na planie pojawiły się koty

Miękki zrolowany kocyk to swoista pułapka na koty. Coś jak kartonowe pudełko. Najpierw na kocyku umiejscowiła się Arya, po odesłaniu kota do łazienki w trybie karnym, pojawiła się druga kotka – Mocca. Która z kolei wylądowała w pokoju za zamkniętymi drzwiami.

Przy akompaniamencie rozpaczliwego drapania drzwi (stereofonicznego) dokończyliśmy dzieła. Które widać poniżej.

Kalenji konkurs buty biegowe

Ale to nie koniec historii

W czasie wysyłania fotki utraciłem połączenie i mnie wylogowało. To wysłałem ją drugi raz opisując sytuację. Patrzę rano a tu nasza fotka nie została opublikowana. Ki diabeł. Czyżby nie spełniała warunków? Przecież admin logował sie od północy dwa razy.

Napisałem do admina i powróciłem do pracy. Admin odezwał się dopiero po południu. „Fotki zawiesiły się w moderacji”. No pięknie, straciłem pół dnia. Patrzę a tu pojawiły się … obie takie same fotki. Szlag by to trafił – kolejny mail do admina.

Koniec końców po południu pojawiła się ostatecznie docelowa fotka. Rozesłałem wici do znajomych, prosząc o głosy. I co? I nic… Bo oddać głos mogły oddać tylko te osoby, które się zarejestrowały PRZED konkursem.

Ta historia nie ma klasycznego happy-endu. Nie wygraliśmy tego konkursu. Ale przynajmniej walczyliśmy, próbowaliśmy, więc może kiedyś jeszcze…

(*)Jeśli chodzi o regulamin to nie szukajcie go w internecie. Nie do końca tak brzmiały jego zapisy. Może były podobne, ale tak jakoś mi się odwzorowały w głowie… 

14 Comments

  1. Pomysłów widzę Wam nie brakoało . Nie tym razem to następnym :)

  2. Szkoda, że nie wygrałeś, bo fota jest fantastyczna i pomysł zacny :-) Ale patrząc na Twoją kreatywność i poczucie humoru, jeszcze nie jeden raz będziesz laureatem konkursów ;-)

  3. No cóż, historia smutna, a ja się nieprzyzwoicie uśmiałam do łez. Nie wiem, może w kolejach jakieś substancje rozweselające puszczają pasażerom, żeby nie narzekali. :) Pomysły miałeś fantastyczne, a efekt końcowy mnie powalił. Dla mnie wygrałeś. :D

    • Dziękuję Ci Basiu :) Historia wesoła, czasem więcej zabawy jest w przygotowywaniu tematu niż w otrzymaniu nagrody :)

  4. Ewa

    Qrcze, taka historia, byłam przekonana że przynajmniej wyróżnienie otrzymałeś!

    • Będę twardy i nie będę więcej płakał ;) z powodu braku wyróżnienia… To znaczy… spróbuję… ;(

  5. Piękna historia, już prawie byłam pewna, że skończy się co najmniej miejscem w pierwszej trójce :)
    Też biegam w butach Kalenij, muszę chyba zacząć śledzić konkursy dla biegaczy :)

  6. Nagato

    Byś musiał widzieć to rozczarowanie gdy dotarłem do ostatniego akapitu. Tyle wysiłku, tyle poświęcenia i tak budowany nastrój z definicji powinny być zwieńczone co najmniej pierwszą nagrodą.
    Jakoś tak żal… :/

    • Dzięki! Ale za to rozpierducha fajna była :D, Za dyskusję z adminem dostałem nawet bana na wpisy miniblogowe na tym portalu (czy muszę dodawać, że bardzo mnie dopingował i radą służył Savon? Szczególnie odliczaniem „3…2….1 BAN!”, prorok jakiś czy co…

  7. Kasia HPM

    Podziwiam, że znajdujesz czas na konkursy. Walka godna nagrody… Karma Ci odda :)

    • Wiesz, to jest taki sport… Jedni grają w totka, inni polują na promocje i konkursy :D Kiedyś miałem nogę w gipsie i z nudów brałem udział w konkursie radia internetowego i było tak: poniedziałek: wygrałem słuchawki z logo radia. Wtorek: wygrałem słuchawki z logo radia. Środa: „czy mógłby pan dać szansę innym?” Mhm, ale ja chyba jestem waszym jedynym słuchaczem!

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén