Nie ma miejsca na duszyczkę (1998)


Fajnie czasem powspominać. Znalazłem swój tekst sprzed prawie 17 lat. Totalne „archeo” ale też pierwszy konkurs, w którym wygrałem „wierszówkę” za opublikowanie niewielkiego tekstu. Dla studenta, to zawsze było „Coś!”


Nie ma miejsca na duszyczkę

Czasem sieć potrafi zaskoczyć. Były kiedyś listy dyskusyjne, na różnych „naukowych” serwerach uczelni technicznych (i nie tylko). I do dziś można znaleźć ślady ożywionych dyskusji czy nawet całe artykuły z ówczesnych czasopism.

KiB

Ale już wtedy były konkursy, już wtedy wspominaliśmy erę ośmio i szesnastobitowców, które odchodziły do lamusa.

Polskich czcionek w tekście brak, bo i nie miało prawa ich tam być. Oto wprowadzenie do ostatniego etapu konkursu, w którym wziąłem udział:

Nie spodziewalismy sie, ze nasz konkurs wspomnien wzbudzi
az takie zainteresowanie. Jeszcze chwila, a przepelnieni
nam sie pamiec, choc mamy jej troche wiecej niz stare osmiobitowce.
Nasza skrzynke pocztowa zalaly kilobajty listow, w ktorych
z lezka w oku piszecie o starych Spektrusiach, Atarynkach,
„komodach” czy Amisiach. Wiele z nich jeszcze wciaz kurzy
sie gdzies na szafie. Inne przepadly, ustepujac miejsca
pecetom. Niemal wszyscy byliscie zgodni – stare komputery
mialy „dusze”. Dzisiejsze pecety to po prostu zwykle urzadzenia
nie wzbudzajace juz takich emocji.
Za tydzien podsumowanie konkursu, lista nagrodzonych i
podroz sentymentalna w lata 80., kiedy o Internecie jeszcze
nikt nie slyszal, za to slychac bylo popiskiwanie ladowanych
z tasmy programow.

A poniżej, mój tekst, który został (proszę wstać) opublikowany w Gazecie Wyborczej w dodatku Komputery i Biuro (można siadać). Wycinek do dziś gdzieś krąży po różnych archiwaliach domowych.

Te male 8-, 16-bitowe cudenka traktowalo sie jak zywe istotki. Mialy one swoje fanaberie, humorki, ale dzieki temu byly bardziej ludzkie i o wiele bardziej tajemnicze. Nikt im co pewien czas nie fundowal publicznego rozkrecania. A dzis? Nie dosyc, ze komputer panoszy sie, zajmujac na biurku zbyt duzo miejsca, to co pewien czas jakas czesc musi byc wymieniana, no i widac te chipy, zworki, kondensatory. Gdzie pod obudowa jest miejsce na taka mala komputerowa duszyczke? Po prostu nie ma. Metal, plastik i druty. Tylko PC-towska teoria trzech etapow poznawania sprzetu pozostawia jeszcze jakas nadzieje.

Etap pierwszy – krasnoludki sa na swiecie. Mieszkaja pod klawiatura. No bo jak to inaczej by dzialalo?

Etap drugi – rozkrecilem, sprawdzilem, nie ma krasnoludkow!!!

Etap trzeci – znowu cos nie dziala. Pewno trzeba jakos oblaskawic takiego jednego malego, z broda…

Gremliny

Tekst powstał po którymś „gonieniu gremlina” spod obudowy peceta. Bo oczywiście wszystko działało, ale coś zgrzytało – przyczyna nieznana. Czyli winien gremlin, lub krasnoludki.

Znacie historię gremlina? Gremlin – jak to wszyscy wiedzą – to taki złośliwy stworek.

Ponoć to on odpowiada za wadliwe działanie maszyn i urządzeń. Z lektury wspomnień II WŚ naszych pilotów pamiętam, że Gremliny były oskarżane o wszelkie złe działanie urządzeń pokładowych w samolotach. Pewno słusznie. Oto ówczesna grafika ostrzegawcza:

gremlin

Ale wracam do tematu. Otóż usłyszałem onegdaj od kolegi mgr inż Anioła (mojego znanego z rozlicznych biegów kompana biegowego a zarazem uczestnika maratonu w Pradze) jego teorię o krasnoludkach. Czy też Gremlinach. Teorię trzypunktową. Tak, teraz już wiecie skąd się wziął konkursowy tekst. Dodam tylko, że już w roku 98 ów kolega był znanym i cenionym programistą.

I tu zasadniczo mógłbym zakończyć. Ale w temacie konkursów i archeo nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa. Więc… Do miłego uaktualnienia tego postu.

Uaktualnienie

I proszę. Uaktualniam. Nie wiedziałem, że tak szybko będę mógł to zrobić.  Mogę się przyznać, że wspomniany w tekście Gremlin ma też swoje miłe cechy – wymyśla mi konkursowe teksty. Jeden z nich znajdziecie o tu: opowiadanie grozy z elementami SF.

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. Narwany pisze:

    No proszę proszę, kto by pomyślał, że z takim komputerowym artystą mam do czynienia. A ja już myślałem, że Ty tylko biegasz :P

  2. BasiaK pisze:

    Na temat Twojego Gremlina już się wypowiadałam, debeściak jest i tyle.:) Natomiast zastanawiam się nad duszą w sprzętach nowej generacji i myślę, że nasze smartfony, tablety, laptopy i inne też mają duszę.. Zastanawiam się tylko jak sprawdzić czy pod klawiaturą mojego tabletu nie siedzi jakiś gremlin lub krasnolud. Bo objawy jednoznacznie wskazują, że jakieś złośliwe stworzenie tam urzęduje. :) Żebyś Ty wiedział jakie słowa mi podpowiada! ;)

    • Bookworm pisze:

      Egzorcyzmy lub kąpiel w wodzie święconej :D

      • BasiaK pisze:

        Egzorcyzmy (widzisz, erotyzmy mi podpowiedział) odpadają, boję się. Kąpiel… eee… wodoodporny jest. Kwarantannę mu zrobię, do samotni wsadzę (władzę łobuz sugeruje), reset zrobię… ups… wkurzył się… ra2nkquuuuuu…pemovzy…

        • Bookworm pisze:

          to do mikrofalówki go!

          • BasiaK pisze:

            Nie mogę, bo jeszcze wybuchnie! Może lodówka ostudzi jego złośliwe zapędy?

          • Bookworm pisze:

            Ogrzej go suszarką… :P

          • BasiaK pisze:

            Teraz mi to mówisz? :P Za późno. Pomyliłam lodówkę z zamrażarką i nastąpiła hibernacja. Nie wiem co robić.

          • Bookworm pisze:

            Ja zawsze w razie problemów pisałem do Bravo Girl, ale nie wiem czy w przypadku hibernacji też tak fachowo doradzą :D

          • BasiaK pisze:

            O! I to jest dobry pomysł! Napisać do … Bravo Girl?? :D To nie moja kategoria wiekowa. Może do „Kobieta i Życie”? :D Nie, tu musi być coś poważnego, może „Wiedza i Życie” albo „Focus”. Tak do nich napiszę. Przecież sama nie będę go wybudzać z tej hibernacji, to zbyt niebezpieczne jest. Ojej, mam tylko nadzieję, że to jest jakiś mój gremlin przybłęda. A jeśli to ten Twój się do mnie przedostał??? I krzywda mu się taka stała. To straszne!!! Sprawdź czy z Twoim wszystko w porządku, bo się teraz zdenerwowałam bardzo. :(

          • Bookworm pisze:

            Spokojnie. Z tym BG to żartowałem, takie powiedzenie jest ;)
            Gremlin siedzi i coś kombinuje. Rozpoznaję to po tym, że siedzi i macha kudłatymi palcami. U stóp. :)

          • BasiaK pisze:

            Teraz to żartowałem, a za chwilę będzie żartowałem, ze żartowałem. Za późno, uwierzyłam. :P Ale skoro Twój Gremlin żyw i zdrów, to ja się swoim już odpowiednio zajmę, po swojemu. Niech się boi!

  3. Justyna Rolka pisze:

    No, no…zatem mogę stwierdzić, że wraz z upływem czasu nie straciłaś charyzmy i poczucia humoru:)

  4. Gremliny powiadasz…… :) Nie wierzę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.