Ona, on i kubek


Codzienność to szarość. To poranne ziewanie i letarg przed ekranem komputera. Czasem jednak gdzieś chytrze pod ścianą przemyka zwinny cień. Może i ten cień by umknął mojej percepcji, gdyby nie jego zaskakujące kolory. I blask. Tak właśnie bywa z konkursami, które działają na mnie jak soczyste ukłucie oszczepem w mniej reprezentacyjną część mojej osobowości.  Uwielbiam startować w nich, uwielbiam je wygrywać. Mam też swoje sposoby i sposobiki, o których kiedyś już pisałem:

Jackopt pixabay

A jeśli nawet nie wygrywam, to są miłą odskocznią od wspomnianej szarości.


Ona i On

Dwoje blogerów.

On,historia Kanta uznany bloger bawiący się stylami i konwencjami, uznany autorytet parentingowy.

ZakalcowataOna „najbardziej angażujący twórca w blogosferze” i ta, która rzuca w męża suszarką.

Choć absolutnie do niczego się nie przyznają, to ktoś, kto czyta regularnie ich teksty, intuicyjnie czuje, że coś ich łączy. W pewnym momencie blogosfera podzieliła się na tych, którzy się domyślali prawdy i na tych, którzy tę prawdę postanowili objawić światu.

Niestety zarówno Ona jak i On zastosowali sprytny manewr wyprzedzający. Pamiętam, że w 1941 roku ktoś bardzo podobnie się zachował, ale niestety z poziomu balonu obserwacyjnego nad Pragą trudno mi było dostrzec szczegóły wojennej zawieruchy.

Konkurs

Pewnego wieczoru i Ona, i On ogłosili konkurs. Konkurs, w którym należało opisać domniemaną prawdę łączącą wspomnianych autorów. Ja tę prawdę znałem. No więc… Więc ja tę prawdę opublikowałem.

Możecie prześledzić całą akcję na FB klikając w „zobacz więcej”:

lub zaufać mojej poniższej relacji…

W związku z tym, że minąłem przed godziną granicę państwa polskiego i bujam się po torach niczym Pociąg do życia, mogę podrzucić swoją supozycję. Otóż moim zdaniem, na mocy wszelkich niezebranych dowodów, niesprawdzanych IP i po wykonaniu Powoli. Po Prostu. wielokrotnej triangulacji pingularnej śmiało twierdzę, że Zakalcowata oraz Historia Kanta to kolejne dwie osoby Trzymające Władzę w blogosferze. Dzięki temu, że zarówno Ona jak i On wspomnieli kilkukrotnie mój blog, zostałem wyróżniony w kilku konkursach, również w tych, w których nie startowałem. Dzięki skrupulatnej dyskretnej obserwacji wiem również, że mój blog odwiedziło kolejnych pięć nowych osób, w tym jedna z Kolumbii i jedna z Kluczborka! Podczas obserwacji kierunku ruchu znaczonych pingów padł również pewien Mroczny Cień na okolice Andrychowa. Co może znaczyć to, że za wspomnianymi blogerami stoi jeszcze Ktoś. Niestety wrodzona nieśmiałość nie pozwoliła mi drążyć dalej tematu tej Hydrozagadki. W końcu nie jestem Asem a przecież Komary rypią najmocniej tych, którzy obserwują, a ja już z wysiłku aż się spociłem. Szczególnie gdy Cień znacząco podrzucał dla zabawy czterdzieści i cztery shurikeny, których miarowy świst przywodził na myśl jęki turbiny w Hyundaju i10. Czas na przesiadkę, zmianę przebrania i wizytę w meczecie. Alejkum Salam i ja Was również tam gdzie Wy mnie!

Tekst jest oryginalny, zachowałem ówcześnie obowiązującą pisownię i gramatykę, jak również linki do fanpejdży fejsbukowych. W końcu dobrze jest tak zakręcić całą historią, żeby wszyscy radośnie rzucili się sobie do gardeł. Otrzymałem nawet cztery lajki, co jest do dziś moim niepobitym rekordem „lajkowania na obczyźnie”, czyli obcym fanpage. A może i moim?

Kubek Zwycięzcy!

I wiecie co? Jakiś czas później okazało się, że znalazłem się w gronie laureatów! A u mnie w biurze pojawił się nowy gość… Kubek. Starannie zapakowany w styropian, zabezpieczony i stęskniony! Autografu co prawda pożałowali, kubek był bez wkładki i nie wiem czy jest kompatybilny z moją wersją kawy inki ale… Jest!

Kubek natychmiast zastąpił ten stary, spracowany, uszczerbiony ale skądinąd sympatyczny.kubek2

Nowy wziął i z miejsca usunął stary kubas w cień. I nie ma w tym niczego dziwnego, bo to w końcu Kubek Zwycięzcy.

kubek1

Chociaż, gdy sięgam dziś pamięcią wstecz, to przecież poprzednik był godnym rywalem w instagramowych wojnach kubkowych. Kto uczestniczył, ten pamięta.


Ale to nie koniec historii. Bo czekałem na jeszcze jedną przesyłkę, która nie nadchodziła i nie nadchodziła. Wczoraj, po odbiorze kubka sprawdzam służbową pocztę a tam informacja o tym, że „kurier nie zastał mnie pod adresem”. Zgrzytnąłem z wprawą zębami. Już kiedyś tak było, że „kurier mnie nie zastał” w biurze, miał dostarczyć 4 opony. Tylko problem w tym, że biuro znajduje się w budynku z portiernią czynną 24 godziny na dobę. Tu się nie da nikogo „nie zastać”.

Kliknąłem w link i oczom moim ukazał się poniższy obrazek.

Oszust

Czyli co… wkręt? A ja mam być na tyle głupi, że wyślę smsa abonując jakiś codzienny zestaw niemieckich dowcipów w dialekcie bawarskim czy też pruskich marszy wojskowych  granych na czekanie?  Takiego!

A paczka właściwa przyszła dziś. Na nogach kuriera. Bez dodatkowego wysyłania smsów.


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

55 komentarzy

  1. Bookworm pisze:

    Ach jak ja lubię takie miłe słowa :)
    Z wygrywaniem to wciąż nie potrafię w totka, no nie i już.
    Kubek standard przypuszczam, że ok. 0,4l ;) Bardzo podobna pojemność do sama-wiesz-których kubków :)

  2. Zaniczka pisze:

    Od Ciebie to trzeba się uczyć, nie tylko ciętego języka, szybkich ripost, ale też wygrywania. Masz to szczęście, a kubas ile pojemności mierzy? Jak 0,5 to ukradnę go :)

    • Bookworm pisze:

      Ach jak ja lubię takie miłe słowa :)
      Z wygrywaniem to wciąż nie potrafię w totka, no nie i już.
      Kubek standard przypuszczam, że ok. 0,4l ;) Bardzo podobna pojemność do sama-wiesz-których kubków :)

  3. Bookworm pisze:

    Też. Czyli już nie gram. Bo wygrałem raz „szóstkę”. Niestety w dwóch ratach, czyli dwie „trójki” :(

  4. Czy w totka też nie grasz a wygrywasz? Zazdroszczę na zaś!

  5. Blogierka pisze:

    To że wygrałeś w konkursie mnie nie dziwi. Ty jak już w czymś grasz to wygrywasz – niepodważalny jest to fakt ;P.
    A kubek przezacny i moze lepiej ze bez wkładki, bo znając specyficzne poczucie humory twórców tego konkursu- różnie mogłoby być ;)

  6. Monika Dudzik pisze:

    Wygrywanie kubków to fajna sprawa, raz mi się zdarzyło:)

  7. Nie wiem dlaczego, ale od początku wiedziałam, że wygrasz! Ustawka!

  8. Artur pisze:

    Kubek piękny :) Intrygujący i niezwykle czytelny :) Tak jak mój :D Odebrałem go w chwili wychodzenia do pracy po urlopie, także bardzo mnie ucieszył :) Ja w życiu nic nie wygrałem, poza kilkoma złotymi w zdrapkach, także ta wygrana jest wyjątkowa pod każdym względem :D Pozdrawiam zwycięzcę! :D

  9. Kubek zacny, ale Twoja relacja mistrzowska. Czy Ty aby nie planujesz jakiejś książki? Czytałabym… Świetnie żonglujesz słowami. :)

  10. BasiaK pisze:

    Po pierwsze. Nie zgadzam się z pierwszym zdaniem. Codzienność, to kolory, trzeba je tylko dostrzec. :)
    Po drugie. Bardzo lubię poranne ziewanie i letarg przed ekranem komputera. I bardzo doceniam to, że na razie z rana nie muszę się nigdzie śpieszyć.
    Po trzecie. To miał być MÓJ kubek, ale z pokorą bym Ci go oddała Mistrzu. :)
    Po czwarte. Konkurs konkursem, a prawda i tak nie wyszła na jaw.
    Po piąte. Kubek świetny.
    Po szóste. Ostatnio dostałam smsa, że kurier przyniesie mi 100 tysięcy, kurcze może mnie nie zastał. albo pomylił adres?
    Po siódme. Nad siódmym się zastanowię. :)

    • Bookworm pisze:

      Tak, punkt czwarty nadal jest otwarty :)
      Ach, o napoju napiszę, gdy otrzymam nagrodę… Jeśli otrzymam bo z drugiej strony póki co milczenie jest… Które ponoć jest złotem? :(

      • BasiaK pisze:

        Ćwiczą Twoją cierpliwość. :) Jak się nie odezwą to im pokażesz, jak potrafisz załatwiać reklamacje, a potem o tym nam napiszesz. :)

  11. A ja się pytam dlaczego nic nie wiedziałam o tym konkursie?
    Ja się nie zgadzam! Absolutnie! Oczekuję kolejnego, równie kreatywnego i kryminalnego :P

    I gratki nowego kubuśka ;)

    A jeśli już przy kubkach jesteśmy.
    Kiedyś sobie obiecałam, że jako coś się wydarzy to zorganizuję coś z czymś ;)
    Zatem to coś się wydarzyło i spisek z czymś się tworzy ;)

  12. Justyna Rolka pisze:

    Nigdy nie wygrałam kubka, ale mężowi kupiłam już 6 ( w naszej małżeńskiej karierze). Do dziś nie wiem po co, dlaczego, i w jakim celu:) Jeden większy od drugiego, trzeci mniejszy od szóstego. Trzymam w nich pędzle do makijażu. Gratulacje;)

    • Bookworm pisze:

      Trochę nie nadążam ale idąc na skróty kupiłaś sobie sześć kubków na pędzle do makijażu? :D
      Dziękuję :D

      • Justyna Rolka pisze:

        Kupiłam mężowi, ale, że nie korzystał….to wiesz:)))

        • Bookworm pisze:

          Może z dobroci serca odstąpił Ci, bo wiedział, że możesz je wykorzystać na pędzle ;)
          Ale przypomnieło mi się co Wiech opisywał – jak to kupił pod choinkę małżonce parę męskich skarpet. Nosić ich co prawda Gienia nie będzie, ale przecież dzięki temu zakupowi nie będzie musiała cerować jego dziurawych. Ot, meandry męskiej logiki ;)

  13. Kant pisze:

    Srebrną broszkę? podobno Doda ma taką broszkę…

  14. Kant pisze:

    Jep twoja mać… kiedyś u Kanta wyrwałeś kubek :) Teraz na spokojnie o ile tak mogę – złoszczę się i wybucham. Dlaczego o tym nie wspomniałeś. Reklamację bym złożył, a teraz szukaj papierka na wysypisku… No chociaż drugi bym wysłał :) a ty nic, nic kompletnie nic!!

    • Kant pisze:

      Nawet trzy kubki bym dał… Wiesz, bardziej chodzi o to jak bardzo byłeś zawiedziony, to pewnie z tego powodu wyjechałeś na tyle tygodni w las, podłączając każde przypadkowo napotkane drzewo do sieci www w ramach unijnego projektu :) Gdybyś miał kubek wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej poniekąd brak tego kubka może odpowiadać za całe zło na tym świecie, ten co go zatrzymał zapewne umarł…

      Problem jest taki, że kubek zapewne, by wrócił gdybym podawał adres nadawcy:) A Kant dla zabawy zawsze w polu nadawcy wpisuje takie same dane jak odbiorcy, może zwiesiliśmy matriksa ? W każdym bądź razie dzięki za info :)

  15. Jakoby pisze:

    bo Jakub P. jadl mjut, a czterygolonki nie. wspolpracy nie bylo

  16. Savon pisze:

    Ja też kiedyś wygrałem kubek.. Taki co gdzieś był czy podróżował.. Nie pamiętam.. Wiem tylko że nigdy do mnie nie dotarł..

    • Bookworm pisze:

      Pamiętam! To Ty TEN WYJĄTKOWY kubek i10 wygrałeś? I serio poczta zajumała?? :(

      • Savon pisze:

        nie pamietasz.. to nie ten od i10..

        • Bookworm pisze:

          … więcej kubków Ci nie dosłali? ;)

        • Kant pisze:

          Jep twoja mać… kiedyś u Kanta wyrwałeś kubek :) Teraz na spokojnie o ile tak mogę why? dlaczego o tym nie wspomniałeś!! Reklamację bym złożył, a teraz szukaj papierka na wysypisku… No chociaż drugi bym wysłał :) a ty nic, nic kompletnie nic!!

          • Savon pisze:

            eee.. daj spokój..

          • Kant pisze:

            Nawet trzy kubki bym dał… Wiesz, bardziej chodzi o to jak bardzo byłeś zawiedziony, to pewnie z tego powodu wyjechałeś na tyle tygodni w las, podłączając każde przypadkowo napotkane drzewo do sieci www w ramach unijnego projektu :) Gdybyś miał kubek wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej poniekąd brak tego kubka może odpowiadać za całe zło na tym świecie, ten co go zatrzymał zapewne umarł…

            Problem jest taki, że kubek zapewne, by wrócił gdybym podawał adres nadawcy:) A Kant dla zabawy zawsze w polu nadawcy wpisuje takie same dane jak odbiorcy, może zwiesiliśmy matriksa ? W każdym bądź razie dzięki za info :)

          • Bookworm pisze:

            Może ten kubek dalej krąży od odbiorcy do odbiorcy… A może wysłałeś inpostem i kubek gdzieś leży, sprytnie podrzucony. W budynku gdzie jestem pani roznosząca korespondencję z inpostu została złapana na losowym podrzucaniu listów pod drzwiami :D – liczyła, że sami sobie firmową pocztę pouzupełniamy i poprzekazujemy. Pech chciał, że spora część pomieszczeń nie ma najemców. No i były znaleziska wręcz archiwalne…

          • Savon pisze:

            możliwe ze cały czas krąży gdzieś w pocztowym wymiarze którym równolegle do naszego świata dostarczane są paczki..

  17. A ja kiedyś wygrałem srebrną broszkę w loterii Błyskawica i 1K polskich złotych nowych w takim jednym mało znanym programie Milionerzy. Ale kubka jeszcze nie (smuteczek). Może czas wreszcie gdzieś powalczyć? ;)

  18. Jakoby pisze:

    gratuluje. Ja tradycyjnie nie wygralem nic.
    Zaczynam podejzewac, ze moja ciagnaca sie jak guma seria Niewygranych moze miec cos wspolnego z moim Niestratowaniem w konkursch albo pisaniem odpowiedzi Niecalkiemnatemat. Ale ja tylko sie pocieszam takim mysleniem bo wiem, ze to spisek. Mam oczywiscie na to dowody. Koronny dowod to to, ze jeszcze Niewygrałem.
    Raz prawie wygralem ale ktos wszystko zeżarł. KANT GDZIE JEST PRAWIEMOJE PTASIE MLECZKO????

    p.s. przepraszam, ze do Kanta tu piszę ale jemu znowy wylaczyly sie komentarze na blogu i on znowu nie pamieta jak właczyc ( przy okazji spradzimy czy tu zajzal i czytal i mamy go ;-) )

    • Bookworm pisze:

      Dziękuję. Siadłem do mojego kalkulatora na korbkę i policzyłem współczynnik koincydencji pomiędzy Niewygranymi a Niestartowaniem i wyszło mi że Jakoby ciężko to było zinterpretować. Poczekam co historia pokaże. Dziś wygrałem że niby też gadget, który to wspaniałomyślnie mam prawo odebrać w jednym ze sklepów pewnej sieci sportowej. Problem w tym, że najbliższy jest 60km ode mnie ;) koszt przejazdu wielokrotnie przekracza wartość wygranej :D
      No właśnie, ciekawe czy Kant zajrzy i czy da się złapać, bo z tego co pamiętam to przykładowo niejakiemu Kubusiowi P,w towarzystwie małej wieprzowinki to Hohonia nie udało się tak przydybać…

    • Kant pisze:

      Prawie zostało wysłane :) Komentarze jako takie będą, dokładnie rzecz ujmując będziemy sobie robić wjazd na cudze blogi. zrobimy prawie hiszpańską inkwizycję…

      • Bookworm pisze:

        Nie lubię słowa „prawie”. Coś jak spóźnienie się na pociąg o 3,231 sekundy. Hiszpańska inkwizycja ver. poszerzona de luxe, z dodatkowymi scenami, cateringiem, tańcami na rurce pod hasłem kodowym Ojciec Grzybek… To się nie może nie udać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.