Opowieści pogodne

Opowiadanie grozy z elementami SF

Leon konkurs

Czasem w mojej głowie budzi się Gremlin, który rozrabia tak długo, aż nie przeleję jego wynurzeń na papier. Lub może nie zamienię na literki na ekranie. Czasem, gdy jest jakiś fajny konkurs, staram się go nań nakierować, niech siądzie choć na chwilę i coś napisze. Byle na temat. I wiesz co? Czasem się udaje.


 Absolutnie przypadkowo trafiłem na konkurs organizowany przez regionalnego operatora internetowego Leon.pl Można było wygrać rok internetu za darmo.

No to co panie Gremlin, startujemy?

Leon.pl konkurs rok internetu za darmo

Gremlin przeciągnął się, niby niechcący kilka razy potknął się o moje biedne szare komórki, usiadł misternie zawijając odnóża i popłynęła opowieść:

Był ponury, zimowy wieczór... Za oknem zacinał śnieg z deszczem, taka nowa świecka zimowa tradycja - zamiast świątecznego mrozu, plucha. Pogoda taka, że żal elektrony wygonić na dwór...Usiadłem wygodniej na fotelu, czarny kot leżący na moich kolanach mruczał przez sen... Ziewając sięgnąłem po książkę, ale litery zaczęły mi się rozmazywać przed oczami...
Rodzina zgromadzona przed telewizorem sennie śledziła kontury i zarysy postaci 178. odcinka popularnego serialu. Z trzech odbieranych kanałów niestety obecnie tylko drugi nadawał się do oglądania. Kolejne powiewy wiatru huśtały zaokienną anteną wywołując monotonny szum fonii i zakłócenia wizji. Czasem śpiący pies czujnie nastawiał uszy słysząc kakofoniczny gwizd reklamy ginący w trzaskach eteru.
-Pójdę wysłać maile - powiedział najstarszy syn zrezygnowanym głosem. -Tu i tak niczego nie widać i mało co słychać.
-Internet się skończył. Rzuciła w przestrzeń zmęczonym głosem córka - Poproś ojca to może więcej przyniesie.
Coś szybko tym moim dzieciakom idzie zużycie internetu. Przecież wczoraj wieczorem naniosłem trzy wiadra. Już zużyły? Pewno tak, syn przecież wczoraj odrabiał zadanie domowe i szukał czegoś w Google. I wysłał cztery fotografie do kolegi. Cóż... Znowu czeka mnie droga do osiedlowego sklepu, później taszczenie wiader z internetem, przelewanie ich do beczki ustawionej przy komputerze. Ta młodzież... Chyba im z tygodniówki potrącę kolejne dostawy internetu. Inna rzecz, że te nowe portale internetowe zjadają internet z uporem godnym lepszej sprawy. Ustawiłem przecież blokadę obrazków, filmików, reklam a i tak komputer zasysa internet z beczki z szybkością rozpędzonego na autostradzie benzynowego silnika. Wir w beczce!
-Zadzwoniłeś do mamy? Zapytała żona.
-Nie kochanie, bo niestety abonament darmowych minut nam się skończył. Mówiłem ci przecież, że dziennie nie możesz rozmawiać więcej niż 3 minuty. Teraz masz, wygadałaś limit i będziemy za każdą rozpoczętą minutę dopłacać złotówkę, odrzekłem zniecierpliwiony, ubierając się, żeby w końcu wyjść przynieść internetu.
-Wyślij jej smsa, jeszcze 10 nam zostało, widząc minę żony wolałem nie ryzykować dalszej konfrontacji.
-Idę po internet! Krzyknąłem wgłąb mieszkania, otwarłem drzwi w ciemność klatki schodowej i oczywiście potknąłem się o dwa puste wiadra, które czekały na mnie na wycieraczce.
Podskoczyłem na fotelu, budząc się z drzemki. Kot otworzył złote pytające oko i przeciągnął się. Drzemiąc zrzuciłem książkę, która przewróciła tajemniczą budowlę z klocków, autorstwa najmłodszego syna.  Który aktualnie biegał chyba drugą godzinę przed telewizorem.
-No tak, znowu jakaś nowa bajka dla dzieci w jakości HD - sądząc po czystości i mocy dźwięku. Dobrze, że jest blokada rodzicielska to nie włączy niczego poza swoimi bajkami.
W sypialni słyszałem śmiech żony rozmawiającej z mamą przez telefon - pewno też coś koło drugiej godziny rozmowy. Cała najbliższa rodzina ma telefony w Leonie - więc rozmowy za darmo.
Byłem dziwnie spokojny, że najstarszy syn również od godziny nie opuszcza pokoju. Od czasu podłączenia internetu z Leona, non stop siedzi w sieci i robi wideokonferencje ze znajomymi z Kanady. Film jakiś kręcą. Oczywiście nie wyłączył tabletu w kuchni, na którym ustawił francuskie radio internetowe. Choć jakie to ma znaczenie, skoro i tak, choćby na głowie stanął, to pasma 100Mbit/s nie wykorzysta.
 Córka kiedyś co prawda próbowała, ściągnęła - jak twierdzi - pół internetu przez komórkę po WiFi - ale bateria się rozładowała. Ech te dzieciaki...
Nic, czas wstać bo inaczej znowu zasnę i  jakiś horror internetowy mi się przypałęta

I co? Gremlin potrafi, Gremlin wygrał rok internetu za darmo. A wygrał, bo – jak twierdzi – w głowie ma historię swoich poprzednich dostępów do internetu. Wdzwanianych, SDI, neostrady, reklamacji, zażaleń, kontaktów z BOK i jakąśtam linią. Stąd i beczki i wiadra z internetem, i limity i szumy i trzaski w opowiadaniu.

Na „Leona „od lat nie ma powodu narzekać. Chwali nawet. Swego czasu i router dali, i net ustawili na szybkim poziomie. Kogoś polecił kiedyś do instalacji i oboje dostali miesiąc abonamentu gratis. Poszukajcie na ich stronie, to pewno i tę promocję znajdziecie.

 Bo wiesz, Gremlin kiedyś był do tego stopnia psychicznie niedostosowany, że jako (najprawdopodobniej) jedyny w kraju uzyskał od TPSA odsetki od kwoty za nieudane połączenia (płatne) z BOK.


Ale to zupełnie inna historia – o którą pytajcie Gremlina. Teraz śpi (albo coś kombinuje). Żadna różnica.


6 Comments

  1. Och.Jesteś moim ulubionym pisarzem. <3 <3 <3 – to do Gremlina było! :P

  2. Buehehe!! Wormie jesteś genialny!! Świetna historia ale przede wszystkim rewelacyjnie opowiedziana! Już wyobrażam sobie te miny ludzi z Leona- czytają czytają, kończą i BRECHT! Bo innej reakcji mieć nie można! Epickie! :)
    ps.No i gratulacje oczywiście wygranej! #pozamiatałeś :)

  3. HAHAHAHA :) rewelacja :))

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén