Opowieści pogodne, Wakacje!

Rogalowe Muzeum Poznania

 


Rogalowe Muzeum Poznania  jest na tyle wyjątkowe, że czułem się w obowiązku zachęcić odwiedzających Poznań do wizyty w tym szczególnym miejscu.

Wyobraźcie sobie muzeum, które prowadzone jest przez młodych ludzi. W którym ani jedna minuta pokazu się nie dłuży, w którym jeśli nie siedzi się akurat z opuszczoną z podziwu szczęką, to z uśmiechem ogląda się historycznie ciekawy sufit,

sufitlub uczestniczy w prezentacji. Ewentualnie rozpływa się z zachwytu nad szczególnym smakiem Rogali.

Gdyby ktoś stanął za drzwiami tego przybytku, zaciekawiłyby go dobiegające z widowni salwy śmiechu, zanęciły wspaniałe zapachy a może i zdziwiło wytrwałe skrzypienie dwóch wałków.  Co ciekawe, choć w muzeum nie ma dotykowych ekranów, to bardzo mi do niego pasuje jedno słowo. „Interaktywne”. Bo choć komputerów tam ani na lekarstwo, to goście są istotnym uczestnikiem spektaklu.

Ten tekst ma za zadanie ukazać Wam ogrom mojego zdziwienia i zachwytu Rogalowym Muzeum.


Niezbyt lubię muzea

Za folklorem też nie przepadam. Choć taki występ zespołu „Śląsk” z podziwem oglądałem. Lord of Dance z Michaelem Flatleyem oklaskiwałem do opuchnięcia rąk. W Doniecku dwukrotnie zachwycałem się występem zespołu prezentującego folklor pierwszej wody – taniec „hopak”, unikalne ukraińskie śpiewy ludowe, kolorowe stroje.  Ale na co dzień kwestie strojów, tańców ludowych, gwary, haftu krzyżykowego, bycia prawdziwym Ślązakiem w funkcji odległości miejsc urodzenia przodków od Warszawy czy Sosnowca – nie pasjonują mnie i schodzą na plan dalszy. Uważam też, że każda epoka miała swój niepowtarzalny urok, tak jak i nasze czasy są dla nas i tylko dla nas bez wątpienia pasjonujące. Bo będą przerażająco nudne dla przyszłych pokoleń.

Co zwiedzić w Poznaniu?

Wybieraliśmy się z mgr. inż. Aniołem na podbój Poznania, w związku z naszym majowym udziałem w Wings for Life. Co z tego wyszło, oczywiście przeczytać możecie w naszej dwugłosowej relacji:

Relacja Wings for Life 2016

Przed biegiem mieliśmy do zagospodarowania jedno przedstartowe popołudnie. Z naciskiem na oszczędzanie sił na dzień startu – czyli niewiele chodzenia. Niezawodny Poznaniak Savon dostarczył listę potencjalnych ciekawych miejsc – ale prawdę pisząc, dla mnie najciekawszym punktem było spotkanie z nim, a nie intensywne rozrywki. Wtedy Tomek podrzucił myśl o zwiedzeniu Muzeum Rogalowego w Poznaniu. Temat wydał mi się wystarczająco statyczny i niemęczący, sugerujący wręcz popołudniową drzemkę, że z radością nań przystałem. Glikogen pracowicie magazynowany w wątrobie i mięśniach będzie bezpieczny – nie spali się podczas wysiłku związanego  ze zwiedzaniem.

Ale też po cichu zdradzę, że w Takim Towarzystwie, to ja mogę nawet na Rynek iść oglądać gołębie. I rogale.

Rogalowe Muzeum Poznania

Czym jest muzeum? Na stronie Muzeum znajduje się taki oto opis:

„To miejsce dla wszystkich którzy chcą poznać lepiej Poznań, jego specyfikę, język oraz symbole, ze szczególnym uwzględnieniem Rogali Świętomarcińskich. W kameralnej, swobodnej atmosferze pokazów na żywo. Z humorem i z interakcją z naszymi Gośćmi.
W ofercie znajdują się pokazy dla mieszkańców i turystów, organizacja wyjątkowych spotkań firmowych oraz oryginalne warsztaty edukacyjne.”

(Rogalowe Muzeum Poznania)

Warto też zerknąć na bardzo krótki spocik reklamowy.

Muzeum znaleźliśmy bez żadnego problemu. Okazała renesansowa kamienica na samym poznańskim rynku.

Musieliśmy chwilkę poczekać na zarezerwowaną uprzednio godzinę zwiedzania. Wprowadzono nas do sali na podwyższeniu której znajdowały się rzędy ławek, duży stół z różnymi dziwnymi przyrządami kuchennymi, piec oraz sklepik.

Rogalowe Muzeum sala

Co nas miało spotkać? Wszystko wg programu:

  • receptura i składniki używane do produkcji Rogali Świętomarcińskich
  • legendy o powstaniu Rogali
  • degustacja Rogali
  • wspólny wypiek Rogali Świętomarcińskich przy użyciu tradycyjnych narzędzi
  • elementy poznańskiej gwary
  • multimedialna prezentacja o historii i dumach Poznania
  • zwiedzenie renesansowego wnętrza kamienicy
  • dla grup zorganizowanych – certyfikaty czeladnicze oraz możliwość wspólnego zdjęcia.

(Rogalowe Muzeum Poznania)

Tak więc przygoda zaczęła się  … od nauki gwary poznańskiej! Przyznaję się od razu, że nie wiedziałem, że ta gwara wciąż występuje i że jest tak podobna do gwary śląskiej, z którą się stykam na co dzień. Otrzymaliśmy od prowadzącego pokaz dawkę niezbędnych pojęć i zaczęła się właściwa część występu.

Do współpracy przy przygotowywaniu Rogali Świętomarcińskich angażowano nas – czyli publiczność. Procedura przygotowywania prawdziwych Rogali jest bardzo skomplikowana i długotrwała. Wałkowanie wielu warstw ciasta, przygotowanie nadzienia, wszystko ręcznie, nigdy maszynowo. Stąd cena i stąd kaloryczność Rogali. Mnie przypadł w udziale zaszczyt wałkowania ciasta. Widziałem tę radość w oczach Tomka, który sięgnął po aparat…

Rogalowe Muzeum Poznań wałkowanie ciastaNajpierw mini wałeczkiem (taki żarcik organizatorów), później otrzymałem wielki wałek. I pochwałę za dobry docisk. Ubawiłem się setnie. Tomek wręcz podwójnie (dwusetnie??), że mnie w tym stanie fotografował. Przecież zazwyczaj jestem ponury niczym chmura gradowa nad kenijską wioską.

Rogalowe Muzeum wałkowanie to zabawa

45 minut prezentacji minęło szybko. Odeśmiany, zrelaksowany i poczęstowany sporym kawałkiem Rogala wyszedłem na ulicę. W plecaku miałem certyfikat pobrania stosownych nauk

Certyfikat Rogalowego Czeladnika z Rogalowego Muzeum Poznania

oraz uroczego koziołka – Tryka, którego kupiłem mojej latorośli. Cóż. Jestem koziorożcem. Coś z tym koziołkiem ewidentnie mnie łączy.


Rogalowe Muzeum Poznania znajdziecie w internecie pod tym adresem: http://rogalowemuzeum.pl/. Przy rezerwacji pamiętajcie też, że tylko jeden z pokazów zapewnia Wam obserwowanie trykających się na ratuszu koziołków

Zdaniem użytkowników TripAdvisor jest to wyjątkowa atrakcja Poznania – poczytajcie entuzjastyczne opinie o tym miejscu. Dzięki nim Muzeum otrzymało Certyfikat Jakości TripAdvisor.


12 Comments

  1. Iza

    Nigdy nie byłam w Poznaniu, chociaż już kilka razy żaliłam się Mężowi. Chyba będę musiała kiedyś zrobić objazd po Polsce, bo lista miejsc do odwiedzenia puchnie mi w tępie zastraszającym, a dla naszych chłopców zwiedzanie Polski to podwójna atrakcja. PS. Też jestem koziorożcem. :D

  2. Zapisuję. :-) Poznań mam na liście miast do odwiedzenia, wiec dobrze wiedzieć gdzie wtedy wstąpić. Dzięki za info o tak fajnym miejscu. :-)

  3. Ale świetne muzeum! Najbardziej podoba mi się to, że jest degustacja:). Z chęcią odwiedzę.

  4. Sisters92 | pojedztam.pl

    Byłyśmy chyba w maju zeszłego roku. Wspaniałe miejsce na mapie Poznania. A trykajace się koziołki DA nie lada atrakcją dla turystów. Nie można zapomnieć o przepysznych świętomarcińskich rogalach ♡

  5. Byłyśmy chyba w maju zeszłego roku. Wspaniałe miejsce na mapie Poznania. A trykajace się koziołki DA nie lada atrakcją dla turystów. Nie można zapomnieć o przepysznych świętomarcińskich rogalach ♡

    • Wspaniałe miejsce, prawda? :) Przypadkowo tam wylądowałem, dzięki temu mogę wszystkim teraz polecać. Swoją drogą fajny rynek, atmosfera – Poznań, to jest to…

  6. Magdalena Wojdała

    Nie miałam pojęcia, że takie muzeum jest :)

  7. Magdalena Wojdała

    Nie miałam pojęcia, że takie muzeum jest :)

  8. Ja lubię odwiedzać muzea:) Gdy w końcu wybiorę się do Poznania, na pewno udam się do tego Rogalowego:)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén