Ja chcę do Hiszpanii!


Coraz tęskniej spoglądam na wakacyjne kierunki i oferty biur podróży, mój urlop się zbliża, ja jeszcze nie podjąłem decyzji co do wyboru konkretnej oferty, oferty last-minute kuszą, covid-19 straszy, a ja… ja wiem jedno. Na wakacje chcę lecieć do Hiszpanii!


Po całorocznej ciężkiej pracy, po braku wyjazdu wakacyjnego w roku ubiegłym (ze względu na dwukrotną zmianę pracy) uważam, że rodzinnie zasłużyliśmy na porządne dwutygodniowe zorganizowane wakacje. Od czterech miesięcy pracuję w ramach pracy z domu i z chęcią bym zamienił cztery ściany mojego home office na jakąś rozkoszną lokalizację z palmami, morzem (a najlepiej oceanem) i pakietem all inclusive. Ma być ciepło, ma być egzotycznie i otoczenie ma mówić po hiszpańsku. Zdecydowanie tak!

Mają być palmy. I już!

Podziwiam wszystkie osoby, które sobie organizują pobyt wakacyjny od A do Z: od rezerwacji noclegów, poprzez wieloetapowe przeloty, dojazdy, wynajmy pojazdów, łódek, kamperów, parkingów i namiotów, ale ja chcę w pełni wypocząć, zdając się na biuro podróży i ich doświadczenie organizacyjne.

Zieleń ma koić zmęczone ekranami oczy.

Przez dwie dekady mojej pracy zawodowej organizowałem wyjazdy zagraniczne wieloosobowych delegacji na konferencje w całej Europie. Przejazdy, przeloty, hotele, ubezpieczenia, dojazdy, plany A, B i C oraz urocze improwizowanie, gdy się coś dzieje, któryś lot zostanie odwołany, albo nasz bagaż postanowi zwiedzić któryś z kontynentów, na którym mnie jeszcze nie było (i najprawdopodobniej nie będzie). Bardzo lubię wykazywać moją skuteczność i pomysłowość w przypadku zdarzeń losowych i kłód tarasujących ścieżki, którymi ma hasać mój wakacyjny wypoczynek, ale… Jakoś tak im więcej lat mam wpisanych w paszporcie, tym mocniej cenię wygodę i fakt, że ktoś inny stara się, abym mógł w pełni wypocząć, sycąc oczy ciekawymi krajobrazami, napełniając brzuszek lokalnymi specjałami i oferując mojemu wybieganemu organizmowi szeroką ofertę regeneracyjną. I rodzinie święty spokój!

Wysprzątany apartament, królewski wybór posiłków, jakaś całkiem ustronna plaża w pobliżu hotelu — tak właśnie wyglądają wakacje zorganizowane przez biuro podróży…

Ustronna plaża, to jest to.

Wylot zorganizowany przez biuro podróży ma swoje uroki: moim obowiązkiem jest jedynie dojazd na lotnisko (a już parking jest zapewniony), a po przylocie do wakacyjnego celu podróży jestem prowadzony za rączkę — z samolotu do autobusu (czy samochodu), a później w hotelu wszystko jest zorganizowane i po prostu pewne. Jak w zegarku!

A na powitanie… tradycyjne łabędzie!

I moje poranki biegowe, gdy wszyscy jeszcze śpią, gdy przemykam obok recepcji, tuż przy basenie, gdzie nie ma jeszcze żadnych ręczników i gdy biegnę sobie kilka mgnień oka później w kierunku wstającego poranka, a plaża należy tylko i wyłącznie do mnie i do lądujących z krzykiem mew…

Ocean, plaża i nikogo prócz mnie.

Śniadanko, na które mogę wybrać sobie wyjątkowo bogaty pakiet smakołyków… Obiadek, który zapewnia uzupełnienie wszystkich straconych kalorii (z moją ukochaną grillowaną fasolką i papryką), przy basenie można otrzymać też dostęp do nielimitowanych izotoników (również na bazie chmielu) oraz kolacyjną inwestycję w kalorie potrzebne kolejnego biegowego poranka.

A przy tym jeszcze rozkoszne wygrzewanie zmęczonych mięśni w gorącym plażowym piasku, bądź leniwe pływanie w przyhotelowym basenie. Autentyczne SPA dla obolałych kości, mięśni i ścięgien…

Hiszpania to też możliwość zwiedzania i odkrywania ciekawych miejsc czy to w ramach wycieczek zorganizowanych, czy na własną rękę, bo przecież każdy hotel oferuje wynajem samochodu, można też wynająć pojazdu już na lotnisku, zyskując na dużo tańszej ofercie, tak jak korzystając ze znacząco bogatszego wyboru pojazdów.

Jazda po takich drogach to przyjemność.

I choć nad wakacjami zawisł cień covid-19, to warto zdać sobie sprawę z faktu, że wyjazdy zorganizowane z dobrych biur podróży (choćby z mojej ulubionego biura podróży ITAKA) są ubezpieczone i zapewniają „w razie gdyby nie co” pomoc lekarską na miejscu, bądź zwrot kosztów wakacji, gdyby ten podstępny wirus-celebryta został u nas zdiagnozowany przed wylotem.

Coraz więcej państw żyjących z turystyki zapewnia też przyzwoity poziom wsparcia na miejscu, gdyby pojawiła się konieczność objęcia turystów kwarantanną. Ale czy musimy zakładać od razu najgorszy wariant wydarzeń?

Niemniej przed wylotem warto sprawdzić zakres ubezpieczenia, zamówić dla całej rodziny EKUZy, zapakować stosowny zapas maseczek i żeli dezynfekcyjnych i … cieszyć się wakacjami zorganizowanymi. W moim przypadku, w wersji hiszpańskiej, pewno z biura ITAKA, ale na Waszym miejscu nie wykluczałbym kierunku włoskiego czy chorwackiego, stosownie do upodobań.

Czas podróży trzeba przecierpieć w założonych maseczkach, dzięki czemu widmo zarażenia redukujemy prawie do zera. Myjemy i dezynfekujemy ręce, pilnując się, by nie dotykać rękami twarzy. Zachowujemy dystans od innych osób, słuchamy zaleceń i poleceń rezydentów, ale nade wszystko cieszymy się wypoczynkiem nabierając sił do walki z codziennością po powrocie.

A Wy gdzie w tym roku zamierzacie biegać podczas wakacji?


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.