Wakacje!

Urlop w mobile home to całkiem fajna wakacyjna opcja

domek mobile home z gankiem

Do tej pory nie rozumiałem fenomenu spędzenia urlopu w mobile home, aż do momentu, w którym nie spróbowaliśmy tej opcji w tym roku. I wiecie co? Fajnie było, za rok zamierzamy podobnie spędzić wakacje.

Wątpliwości

Urlopy od lat spędzaliśmy albo korzystając z wynajmowanych pokoi i apartamentów, albo z usług hotelowych (również w apart-hotelach) jadąc z biur podróży (>>>jeśli wakacje to z biurem podróży<<<).

Przeglądaliśmy co prawda oferty różnych Eurocampów, ale jakoś przekonani nie byliśmy do do tego rodzaju wypoczynku.

Dlaczego nie?
  • bo daleki dojazd, 1000km w aucie to jest mordęga i dwa dni urlopowe spędza się na przejazdach „w te i we wte”.
  • bo nie ma w opcji wyżywienia, trzeba zadbać o pełny brzuszek we własnym zakresie.
  • mobile home’y znajdują się na terenie kempingów (my na kemping, serio?) niekoniecznie blisko plaży.
  • w środku na pewno jest ciasno i duszno.

Tylko szop pracz nie zmienia zdania – czyli jedziemy

No właśnie, ale poszliśmy po rozum do głowy, popytaliśmy znajomych i przyjaciół, dodaliśmy dwa do dwóch na wiekowym kalkulatorze Sharp i wynajęliśmy mobile home na dwanaście dni, we Włoszech. Rezerwację przeprowadziliśmy już w czasie, gdy za oknem srożył się mróz, więc skorzystaliśmy ze zniżki „first minute”, faktycznie było taniej, a i dostępność domków była pełna, w dowolnie wybranym wakacyjnym terminie.

Co nas do tego skłoniło?

Chęć spróbowania czegoś innego i (po przekalkulowaniu) odczuwalna taniość rozwiązania. Zderzając argumenty przeciw z argumentami za tak wyglądała nasza lista „plusów dodatnich”

  • co prawda daleki dojazd (ok. 12h jazdy z przerwami) ale zyskujemy mobilność na miejscu, bo mamy własne auto. Popatrzcie sami, że opcja samolotowa przy europejskich dystansach nie jest dużo mniej czasochłonna. Przeloty, konieczność przybycia na lotnisko na dwie godziny przed wylotem, transfery z parkingu, oczekiwanie na bagaż, transfer do hotelu po przylocie też zajmują czas.
    Policzcie ile to trwa na przykładzie prostego lotu na Baleary (3h), dojazd na lotnisko (1h), wyprzedzenie przed wylotem (2h), oczekiwanie na bagaż po przylocie i transfer (2h).  Czasem bywa dłużej – a i tak robi się z tego osiem godzin.
    Również wyprawa nad nasz urokliwy Bałtyk bez wątpienia musiałaby zabrać 8-10 godzin czasu przejazdu, niemniej pakowanie się pomiędzy zalane deszczem parawany (>>> wpierdzielnikowie<<<) w tym roku nas nie pociągało.
  • śniadanie i kolację zrobimy bez problemu sami, obiad gdzieś się kupi. Lub wrzuci do garnka coś gotowego – np. makaron i sos. A ile czasu się zyskuje na braku konieczności dopasowania się do harmonogramu hotelowego, nawet przy opcji HB?
  • kemping to fajne miejsce, o dziwo dobrze ulokowane mobile home’y dają dużo więcej przestrzeni niż hotelowy apartament, a i zapewniają atrakcje- choćby darmowy wstęp na basen oddalony o 50m od naszego mobile home’u.

Sam przejazd do Włoch był męczący, ale przeskoczyliśmy Czechy i Austrię dość sprawnie, zatrzymując się na tankowania i rozprostowanie kości (pełna odległość do celu to 1013km).

Na miejscu na kempingu w Lido di Spina Mare e Pineta (polecamy to miejsce) zostaliśmy skierowani do osoby odpowiedzialnej za zakwaterowanie nas, zaparkowaliśmy w wyznaczonym miejscu i sprawdziliśmy „czym się je” to całe urlopowanie w mobile home.

Jak jest w środku mobile home?

Mobile home to taki prostokątny domek, w którym wygospodarowano miejsce na poszczególne niezbędne do wypoczynku pomieszczenia. Plus drewniany taras. Jak w fotce tytułowej.

domek mobile home z gankiem

W naszej wersji maksymalnie w domku mogło nocować 5 dorosłych i 1 dziecko. Całość w wymiarach jak najbardziej użytkowych, niemniej jeśli się zabrało zbyt dużo bagaży (jak my uczyniliśmy) to niestety walizki musiały wrócić do bagażnika samochodu.

Nasza konfiguracja (2 dorosłych i 1 dziecko) zapewniało komfort w korzystaniu z wszystkich pomieszczeń. W domku obok było pięcioro dorosłych i przypuszczam, że musiało być im nieco ciasno.

Z czego składał się mobile home? Z pięciu pomieszczeń, każde wyposażone w odrębne drzwi.

Patrząc od wejścia do domku na lewo:

Toaleta

W środku totalna klaustrofobia, wrażenie, że można łokciami poskładać ściany, dobrze że jest okno (z mrożonym szkłem), bo optycznie powiększa pomieszczenie. Na suficie wywietrznik.

toaleta WC w mobile home

Sypialnia

Na ścianie okno, zasłony, półeczka. Łóżko małżeńskie, rozkładane stoliczki (ale tylko jedno gniazdko).

sypialnia w mobile home

Po przeciwległej do wezgłowia stronie szafa i lustro.

szafa w sypialni Mobile home

Pokój dzienny z kuchnią

Na ścianie po lewej stronie klimatyzator, na wprost okno, rozsuwane łóżko, stół, ekspres do kawy i mikrofalówka. Zwróćcie uwagę na szafkę na której wisi rozkładana suszarka – w niej znajduje się gazowy podgrzewacz wody do mycia, do którego miał dostęp tylko administrator i to od zewnątrz domku.

pokoj dzienny w mobile home

Po prawej wejścia do sypialni dziecięcej i do łazienki. Prawa część wykorzystana na aneks kuchenny z czteropalnikową kuchnią i zlewozmywak z ociekaczem. W szafce pod czerwonym czajnikiem (prawy dolny róg) jest zabudowana lodówka z zamrażalnikiem.

aneks kuchenny w mobile home

Sypialnia dziecięca

Druga sypialnia z dwoma osobnymi łóżkami i trzecim dziecięcym (krótsze) – na piętrze. Oczywiście otwierane okno, zasłonka i w kącie szafa.

sypialnia dziecko mobile home

o taka jak na zdjęciu. szafki w mobile home

Łazienka z umywalką i kabiną prysznicową

Po lewej wnęka i półeczki, po prawej kabina prysznicowa, uchylane okno (uwaga, bez zasłonki – mrożone szkło prześwitywało.

łazienka w mobile home

na prawo od okna umywalka i lustro.

łazienka w mobile home

 

Taras wisienką na torcie

Ganek czy też taras to było to, co niesłychanie doceniliśmy, a nie wszystkie mobile home’y to miały.

Nasz podest był drewniany i ogrodzony (zadaszony też), na nim znajdował się stół ogrodowy i sześć krzeseł. W kącie rozstawialiśmy suszarkę.

Miejsce idealne do konsumpcji posiłków i nabierania sił przed wyprawami na plażę czy wojażami turystycznymi. Tam też bazował nasz Stefan, czyli nadmuchiwany wielki żółw – pamiątka z Hiszpanii.

Niektóre domki nie miały drewnianego tarasu, tylko nieogrodzony, odsłonięty, wyłożony płytkami na poziomie gruntu.

mobile home bez tarasu mobile home bez tarasu

Mobile home dla niepełnosprawnych

Były też takie wersje – prowadził do nich drewniany podjazd.

mobile home dla niepełnosprawnych

Wrażenia ogólne

Na naszym obozowisku domki były od siebie odsunięte na wystarczającą odległość, która zapewniała prywatność – nikt nikomu do talerza nie zaglądał.

Podgrzewanie wody działało zależnie od piecyka gazowego (zasilanie z butli), czyli trzeba było chwilę odczekać, aż woda zrobi się ciepła, trudno było niestety zapanować nad tym pod prysznicem (albo leciała lodowata, albo wrzątek  – stany pośrednie trudne do uzyskania), natomiast mycie rąk czy naczyń w zlewozmywaku było dużo prostsze.

Opady deszczu były odczuwalne niczym ostrzał z broni maszynowej – widać dach mobile home był z tworzywa sztucznego. Człowiek szybko się przyzwyczajał, ale pierwsze wrażenie, jakby ktoś obrzucał dach kamieniami.

Wiatr potrafił gwizdać w wywietrznikach w suficie.

W oknach były rozciągnięte moskitiery likwidujące problem wlatujących komarów.

W większości pomieszczeń (poza WC) były gniazdka elektryczne, ale warto wziąć ze sobą rozgałęziacze i przedłużacze – na to też byliśmy przygotowani.

Z ciekawostek – niedogodnością był hałas napełniania spłuczki w WC, gdy wcześnie rano wstawałem i korzystałem z toalety spłukanie stawiało na równe nogi pozostałych do tego momentu śpiących mieszkańców. Zaradziłem temu korzystając przed treningami biegowymi z publicznych toalet – tu warto wspomnieć, że bardzo często mieszkańcy domków udawali się z ręcznikami i mydłem do umywalni, gdzie było czysto i przestronnie. Osobiście nie wyobrażam sobie współdzielenia tak małej toalety i łazienki z czterema dorosłymi osobami.

Korzystanie z mobile home wiąże się z wpłaceniem kaucji oraz z koniecznością posprzątania przed odjazdem. Na miejscu były dostępne koce, ale nie prześcieradła i poszwy – to wszystko było jasno opisane w ofercie.


Tak więc odczarowaliśmy korzystanie wakacyjne z mobil home’ów, za rok pewno rozważymy wypoczynek objazdowy (po kilka dni w jednym miejscu) po różnych włoskich (?) kempingach, korzystając właśnie z tego typu noclegów.


 

3 Comments

  1. Perfekcyjnie trafiłeś w jedną z moich największych lotniczych obiekcji – niby szybciej, a jednak wcale nie. Strasznie mnie bolało, że muszę być o wiele za wcześnie, a potem siedzę i czekam mniej więcej tyle, o ile wcześniej dotarłam. Wiem, skąd się to bierze, ale i tak totalny bezsens

    Mobile home prezentuje się naprawdę nieźle, choć nie wiem, czy bym się z nim dogadała przy tym moim wygodnictwie. Ile to miało łącznie powierzchni? Bo w sumie nie wygląda, jak szafka pod zlewem

    • No tak, i znowu emotki wywaliło ;)

    • Trudno mi rzec ile to miało metrów kwadratowych, może z 26? Nie miałem czym tego zmierzyć, wraz z tarasem było dla trzech osób zupełnie wystarczające, obok siedzieli Węgrzy, 5 dorosłych i też widać było, że wypoczywają ;)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén