Tak się śmiesznie składa, że do granicy z Czechami mam kilkanaście kilometrów. Stąd czasem, gdy już zawiodą wszystkie lokalne miejsc zakupowe, w których poszukujemy ubrań czy obuwia, udajemy się na południe.

Nie zawsze temat dotyczy butów czy ubioru. Półtora roku temu opisywałem już wesołą historię o tym, jak starałem się na cito, gnając przez mroki czeskiej nocy, kupić zalecony przez pediatrę lek, który został niestety wycofany z polskiego rynku.

Tym razem okazją była zbliżająca się I Komunia Święta, trzeba się ubrać elegancko – a brakowało nam kilku detali ubioru (no ja w końcu mam mój ulubiony strój biegowy, będzie pasował do uroczystości, prawda?).

Gdy bliżsi i dalsi znajomi dzielnie pomykali na trasie krakowskiego maratonu, ja siedziałem sobie w kawiarni popijając pyszną kawę i delektując się smakiem ciasta w Avion Shopping Park Ostrava – największym i najbardziej znanym centrum handlowym w regionie Morawsko-Śląskim.

To nie jest tekst promocyjny, ani reklamowy – możecie czytać spokojnie, nie będę Was do żadnych wizyt czy zakupów reklamował.


Jedziemy na zakupy

Dojazd do centrum handlowego Avion jest bardzo prosty. Wbiłem w nawigację adres:

OSTRAVA - ZÁBŘEH

Avion Shopping Park
Rudná 114/3114

Czterdzieści minut jazdy i jesteśmy na miejscu.

I tu pierwsza zasadnicza różnica. W Czechach obowiązują inne limity prędkości. Do tego droga, na skutek szkód górniczych, płynnie wymusza sekwencje 80-110-80 km/h. I co? I wszyscy (prawie) jadą nadzwyczaj spokojnie. I chwilami jest to przerażające, bo ichniejsza droga szybkiego ruchu w pewnym momencie przechodzi remont – jest ograniczenie do 60 km/h. I co? I wszystkie polskie pojazdy, zazwyczaj śmigające z prędkością dwukrotnie wyższą niż przepisy dopuszczają, nagle potulnie jadą dokładnie tyle, ile jest napisane na znakach ograniczenia prędkości. I jest to zaskakujące świat nagle zwalnia do przepisowego tempa przewijania krajobrazu, nikt nikomu nie siedzi na zderzaku i nie pogania światłami. Da się? Da się – bo inaczej się bez dyskusji płaci mandat.

Maps Google vs Tom Tom

Od wielu lat używam nawigacji Tom Tom – ta druga jest o tyle wygodna, że mam darmową aktualizację map na całą Europę (do końca życia urządzenia). I z ciekawości, na te całe 40km, używałem równocześnie i Maps Google i Tom Toma.

Maps Google od dawna umożliwia ściągnięcie map do późniejszego użycia w trybie offline (uwaga – dotyczy to sieci dróg samochodowych ale już nie pieszych). Ściągnąłem je, choć i tak korzystałem z pakietu danych na Unię Europejską.

Jaka różnica pomiędzy nawigacjami? Kolosalna – na korzyść Maps Google. Raz – wystarczyło podać nazwę centrum handlowego i już miałem punkt docelowy, dwa – szybkość przejazdu. Tom Tom zamierzał prowadzić nas dłuższą trasą, przy 43km odległości i 40 minutach jazdy różnica dziewięciu minut na niekorzyść to jest spore opóźnienie.

Centrum handlowe – różnice

Facet ma gdzie spocząć

Co się narzuca już w chwilę po wejściu? Otóż to, że są bardzo wygodne miejsca do siedzenia (dla facetów rzecz jasna). Nie żeby miejsca były opisane jako „tylko dla mężczyzn, o nie. Po prostu panie ruszają na zakupy, a panowie, gdy już obejdą całość (10 minut i po zwiedzaniu) coś robić muszą. Więc moją uwagę przykuły kanapy, mięciutkie, ich rzędy były rozdzielone stoliczkami – nic tylko spocząć i zagłębić się w słuchaniu muzyki, serfowaniu po sieci czy też czytelnictwie.

Toalety

Śmieszna sprawa te toalety. Otóż to, co mnie zaskoczyło, prócz sterylnej czystości, to … brak drzwi wejściowych do części męskiej, damskiej, przewijalni dzieci. Przyzwyczajeni jesteśmy, że zanim wejdziemy do toalety musimy sforsować pierwsze, ogólne drzwi, później często są drugie drzwi oddzielające część z umywalkami od części toaletowej i trzecie drzwi to drzwi toalety. Tu się wchodzi z korytarza i zakręca za murkiem działowym – są umywalki, drugi zakręt i są toalety (i dopiero tam są drzwi).

Fajne rozwiązanie, bo przy wychodzeniu nie muszę się zastanawiać komu dam drzwiami w nos wychodząc, lub czym mam otworzyć klamkę, na której na pewno – potwierdzają to badania uczonych amerykańskich i raporty radia Erewań – siedzą wszelkie możliwe mordercze bakcyle.

Dwa, to sterylna czystość w środku, dostępne środki higieny (ot, podkładka na sedes w wersji męskiej, bidet, środki do dezynfekcji toalety w części damskiej; żel bakteriobójczy przy wyjściach). Działające na fotokomórki krany, suszarki, dozowniki mydła – cywilizacja pełną gębą.

Promocje na buty biegowe w sklepach sportowych

I tu najciekawszy dla mnie temat. Obszedłem sprawdzić ceny butów w SportsDirect. Bo musiałbym coś do biegania kupić, bo te ubiegłoroczne już się niestety pozbyły amortyzacji…

No rewelacji na czeskich półkach to nie było. Ceny jak w Polsce, albo i wyższe. Podobnie w niedalekim Decathlonie. A propos przeliczników cen, liczy się prosto, bo 100 czeskich koron to jest ok. 15 zł.

Wróciłem do głównego budynku centrum Avion i natrafiłem na sklep sportowy, w którym panowała „totalna wyprzedaż ze względu na likwidację sklepu”. Zniżki miały sięgać  wg reklam 70%. Już przy drzwiach witały mnie półki z przecenionym obuwiem (bo bez pudełek) ale również tu brak było interesujących okazji. To co mnie rozbawiło najmocniej, to ceny markowych Asicsów i Salomonów, które ponoć były niższe o 40%. Tyle tylko, że wciąż buty były droższe niż sklepie, z którego przed chwilą wyszedłem – Sports Direct.

To ja sobie wypiję kawkę

Koniec końców zainstalowałem się w kawiarni (Grycan!), zamówiłem świetny jabłecznik na ciepło z kulką lodów i bitej śmietany – wraz z kawą oczywiście. I tak dotrwałem do końca zakupów, nawet nie zdążyłem się wczytać głębiej w zabraną lekturę.

Powrót

Powrót był jeszcze weselszy, bo po zjechaniu z autostrady kilka kilometrów jechaliśmy za dość dziwnie zygzakującym Audi. Co prawda w drodze nie brakowało studzienek, ale zaczęliśmy się zastanawiać czy aby kierowca nie jest „na podwójnym gazie”. Za jednym z zakrętów schowany był radiowóz, zza którego wyskoczył policjant.  Przebadał kierowcę Audi i puścił go wolno – widząc mój szeroki uśmiech i stoicki spokój – mnie przepuścił bez sprawdzania poziomu krwi w alkoholu. Swoją drogą robienie takich testów o godzinie 15.00 ma niewielki sens, bo o tej porze to chyba tylko alkoholicy są w stanie nieważkości za kierownicą.

Tak więc kolejny wypad w kierunku Ostravy uznaliśmy za całkiem udany. Kilka lat temu byliśmy w Dino Parku pod Ostravą, w ubiegłym roku w Świecie Techniki w Ostravie – zostało nam jeszcze tylko ZOO w tym mieście.