Żółta piżama


Końcówka lat dziewięćdziesiątych. Staż. Hotel w Saint-Etienne. Pokój dwuosobowy. Codziennie, wraz z kolegą, późno wracamy z zajęć. Łazienka, skok pod kołdrę, sen. Rano wstajemy i staramy się zasłać łóżko tak perfekcyjnie, żeby nie trzeba było poprawiać. Jednak gdy wracamy, widzimy, że łóżko jest jeszcze perfekcyjniej zasłane – bez jednej zmarszczki. Nie poddajemy się, może nastąpi dzień, gdy sprzątaczka „odpuści” bo zaślemy łóżko perfekcyjnie. Wskakujemy pod kołdrę od góry. Śpimy bez ruchu, jak mumie. Dopiero po kilku dniach dociera do nas, że … codziennie jest zmieniana pościel. Stąd ta perfekcja.


Po wielu latach organizowania i uczestnictwa w różnych konferencjach już trochę o kwestii sprzątania w pokojach wiem. Wiedzę poszerzyły mi też pobyty w hotelach i ośrodkach wczasowych. Gdzie odbywa się codzienne sprzątanie. Czego można się po nim spodziewać?

Łabędzie

 Naszym największym zaskoczeniem były robione z ręczników przez pokojówkę … łabędzie. Fantazyjnie wygięte szyje tworzące serduszko… Poezja. Aż chciało się do pokoju wracać.

labedz1

Wtedy jeszcze bardzo daleko było mi do choćby podstawowej znajomości języka hiszpańskiego. Słownik w dłoń. Chwila wkuwania. Poszedłem podziękować. Wydukałem z drętwą wymową „dziękuję za łabędzie”. Pani z wyrozumiałością pokiwała głową i poprawiła mnie. W podziękowaniu przekazałem polskie słodycze. I tak zaczęły się nieustające przygody ze sprzątaniem pokoi…

Sprzątanie pokoju

Zazwyczaj sprowadza się do:

zmiany ręczników na czyste, wg opisanego „ekologicznego” kodu: ręcznik na podłodze to ręcznik do wymiany. Ręcznik na wieszaku „użyję go jeszcze raz”,

zasłania łóżka, ewentualnie do zmiany pościeli,

uzupełnienia zapasu jednorazowych szamponów, mydełek, papieru toaletowego,

umycia lustra i umywalki, wanny i toalety,

zamiecenia/odkurzenia środka pokoju,

sprzątania dokładnego (to niestety jest równie rzadkie jak obecność w bufecie śniadaniowym kawioru).

Tu dodam, że bardzo motywującym (i oczekiwanym) motywatorem jest …

Napiwek

Teoria głosi, że napiwek winno się wręczać osobiście do rąk własnych pokojówki. Dziennie 1-2E będzie wystarczającą kwotą. Bardzo często napiwek jest uznawany przez pokojówkę za pozostawioną monetę, która nadal należy do turysty. Nic to, że moneta leży na kartce – podziękowaniu za czystość w pokoju (mieliśmy taki przypadek!).  Pozostawało „polowanie” na miłą panią i osobiste dziękowanie za czystość. Jeśli oczywiście jest za co.

Przypadki szczególne

Przerobiliśmy podczas tegorocznego urlopu. Po pierwsze każdego dnia pokój sprzątała inna pani. Po drugie, słowo: sprzątała nie było odpowiednie. Panie zmieniały ręczniki, słały łóżko, czyściły lustro w łazience, toaletę (chyba?) i … to wszystko. Do tego sprzątanie odbywało się w losowych godzinach, w tym popołudniowych. Wtedy oczywiście prosiliśmy tylko o zmianę ręczników.

Wyobraźcie sobie, że jedna z pań poprosiła o potwierdzenie tego życzenia (czyli rezygnacji ze „sprzątania”) … na piśmie! Potwierdziłem!

Nie uznały za stosowne uzupełnić papieru toaletowego czy też jednorazowych mydełek. To nie problem dla kogokolwiek, kto posiada język w paszczy, bądź potrafi rysować, bo zawsze o to można poprosić na recepcji, bądź kupić w najbliższym sklepie. Ale po co ta cała szopka z codziennym sprzątaniem? Słowo „szopka” nabrało głębszego znaczenia gdy się okazało, że jest

Poszukiwana żółta piżama

Jednego z wieczorów Małżonka zadała podchwytliwe pytanie: „gdzie może być moja piżama”. Wyglądała, jak zawsze uroczo, tym razem w szałowej kreacji z ręcznika kąpielowego. Jednak dziwnym, kobiecym kaprysem chciała kreację zmienić, zakładając ulubioną żółtą piżamę.

Przystąpiliśmy do poszukiwań, starając się nie obudzić słodko śniącego o hiszpańskich lemurach juniora.

Piżamy w pokoju nie było. Dlaczego? Otóż pościel w ciepłych krajach składa się zazwyczaj z poduszki i dwóch prześcieradeł. A Żona dokonując porannego słania łóżka, umieściła poskładaną piżamę pomiędzy prześcieradłami. Natomiast pokojówka dokonująca „zaboru” starej pościeli porwała do prania również piżamę.

I co? Ano nic, zgłosiliśmy ten fakt i o dziwo… piżama wróciła do właścicielki już po trzech dniach!

Pizama

Woda

W każdym razie do dziś pamiętam dyskusję pokojówek w pewnym polskim pięciogwiazdkowym hotelu (sic!), w którym  kwestią życia i śmierci był problem czy mogą uzupełnić dwie butelki wody mineralnej podczas drugiego noclegu klienta. Sprawa oparła się na dyrektorze hotelu (!) ku szczeremu zdziwieniu zagranicznych gości. Niestety to ja byłem wtedy organizatorem konferencji i do dziś wszystkim opowiadam tę „wesołą” historię, wraz z pakietem innych przygód z tego „ekskluzywnego” hotelu… Wszystko zgodnie z zasadą, że niezadowolony klient dzieli się niezadowoleniem z 23 innymi potencjalnymi klientami.

Po wielu latach mojej aktywnej działalności mam nadzieję, że moja opowieść jest już znana tysiącom osób. Po różnych stronach oceanu.

Na koniec teledysk, który bardzo kojarzy mi się „hotelowo”

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

7 komentarzy

  1. Piosenka jak najbardziej hotelowa, a przygoda z pidżamą jakże urocza :) Osobiście na wyjazdach miałam tylko płatki róż na pościeli, ale moi rodzice z przyjemnością wspominali panie pokojówki z Tunezji, które za drobniaki i łakocie, coraz czarowały frywolne zasłania na łożu wielkości niejednej kawalerki :)

  2. Właśnie zdałam sobie sprawę, że coś mnie omija w czasie podróży. Nigdy mi się żadna z tego typu historii nie przydarzyła :) Łabędź wymiata!

    • Bookworm pisze:

      Nie mam niestety fotki „parki” – ale zestawione takie dwa tworzyły „serduszko”.
      Z tymi wydarzeniami to mam tak, że zawsze dumnie twierdzę, że „nic mnie nie zdziwi” no i bach, już nabieram pokory :)

  3. Hai Le pisze:

    Czadowo to było w Chinach. Codzienna sprzątaczka chodziła po to, by przegrzebać nasze rzeczy i ewentualnie wymienić kosz na śmieci. I nic więcej. Z odrazą wspominam jak pierwszy chiński weekend+ przeżyłyśmy ze współlokatorką mając zapchaną toaletę. „Sprzątaczka nic”. Inwigilacja przede wszystkim.

    • Bookworm pisze:

      Podziwiam Twoją odwagę, ja to raczej na pobyt w Chinach bym się nie pisał. Do tego znajomość języka – szacun do entej potęgi. Ale z przyjemnością czytam różne pamiętniki i relacje z pobytu, w tym Twój blog :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.