Magiczna dźwigienka

 

 

We znaczącej większości pojazdów (o wyjątku piszę na końcu tekstu), w okolicy kierownicy, umiejscowiona jest przez konstruktorów magiczna dźwigienka. Są na niej przedziwne piktogramy oraz przekręcane pierścienie. Dźwigienkę można przyciągać do siebie, jak i odpychać. Jeśli działania te poprzedzone są przekręceniem kluczyka w stacyjce, wszystkie opisane czynności potwierdzane są przez różne, różniste kolorowe kontrolki na wyświetlaczu pojazdu.

Tajna funkcja

Magiczna dźwigienka może być również przesuwana w pionie! Tak, to możliwe. Jeśli się zrobi to wystarczająco zdecydowanie, po przesunięciu słyszymy rytmiczne cyk-cyk-cyk i na liczniku wyświetlona będzie zielona strzałka. Prawa lub lewa, zależnie od tego czy dźwigienkę przeciągnęliśmy w górę czy w dół.

Ciekawe, prawda? Gdyby ktoś odważył się w tym momencie wyjść z pojazdu (uwaga techniczna, lepiej wychodzi się, a bankowo bezpieczniej, z zatrzymanego pojazdu), to ujrzy migające żółte światła w rytmie: cyk-cyk-cyk. Po jednej, lub po drugiej stronie pojazdu.

KierunkowskazNiestety, doświadczenie uczy, że użycie magicznej dźwigienki przerasta część użytkowników dróg. Choć tutaj można zapoznać się ze wspaniałym poradnikiem, jak dźwigienki używać! Ponoć taksówkarze bardzo niechętnie używają tego wynalazku. Bo zużywa prąd i niszczy żarówki. Wybór należy do was.

Miałem ostatnio niewątpliwie ciekawą okazję obserwować przejazd pewnego kierowcy przez całe miasto Rybnik. Jechał przede mną. Przez 6 kolejnych rond. Na żadnym z nich nie użył kierunkowskazu. Ani raz nie uznał, że taki wynalazek może mu być potrzebny. Do czegokolwiek.

Tak się składa, że kierunkowskaz jest bardzo istotny na skrzyżowaniach – w tym na rondach. Dzięki niemu można na rondo szybciej wjechać, jeśli ktoś jest uprzejmy zasygnalizować, że będzie opuszczał rondo. Ten był twardy, uparty i konsekwentny. Nie będzie nikomu zdradzał dokąd jedzie. Po szóstym rondzie zmył się „po angielsku” w jedną z bocznych uliczek. Bez sygnalizowania skrętu. Bo po co?

Ostrzeżenie

Sprecyzuję jeszcze, że zdecydowanie należy odróżnić dźwigienkę kierunkowskazu od tej od wycieraczek. Jeśli trafi się na pojazd z kraju, w którym jeździ się lewą stroną może to wprowadzić pewne zamieszanie. Niemniej należy próbować i nie zrażać się początkowymi niepowodzeniami i podwyższonym zużyciem płynu do spryskiwaczy.

Wyjątek

Aha, istniał pojazd, w którym nie było dźwigienki kierunkowskazu, tylko przełącznik uchylny. W Oltcicie bowiem nie ma dźwigienek. Ale o tym już kiedyś pisałem.

Wskaźniki Oltcit

A Wy czy jesteście na tyle odważni i zdeterminowani, żeby używać magicznej dźwigienki? 

Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

24 komentarze

  1. Mnie bardzo irytuje jak kierowcy nie używają kierunkowskazów. Nie jest ważne czy to autostrada i wymijasz, czy to boczna ulica i skręcasz, czy to zjeżdżasz z głównej. Wajcha po lewej stronie kierownicy NIE jest do ozdoby. Pozdrawiam! :)

  2. Joanna z PRo-komunikacja.pl pisze:

    Magiczna dźwigienka faktycznie może być pożyteczna :) Dzięki, jestem mądrzejsza po przeczytaniu artykułu ;)

  3. Joanna Ekert pisze:

    Magiczna dźwigienka faktycznie może być pożyteczna :) Dzięki, jestem mądrzejsza po przeczytaniu artykułu ;)

  4. Macierzynstwo-raz! pisze:

    Oj jak ja nie cierpię tych co nie używają kierunkowskazów!:)

  5. Macierzynstwo-raz! pisze:

    Oj jak ja nie cierpię tych co nie używają kierunkowskazów!:)

  6. Aneta Grenda pisze:

    No cóż, wygląda na to że nie wszyscy czują potrzebę używania dźwigienki przez co utrudniają nieco życie na drogach, nie wspomnę o zagrożeniach. Ja mieszkam w Hanoi i tutaj niezwykle rzadko używane są dźwigienki, albo są, ale często w nieodpowiednich momentach. Wniosek jeden: edukować trzeba całe życie :) Pozdrawiam serdecznie z Hanoi :) Aneta

  7. No cóż, wygląda na to że nie wszyscy czują potrzebę używania dźwigienki przez co utrudniają nieco życie na drogach, nie wspomnę o zagrożeniach. Ja mieszkam w Hanoi i tutaj niezwykle rzadko używane są dźwigienki, albo są, ale często w nieodpowiednich momentach. Wniosek jeden: edukować trzeba całe życie :) Pozdrawiam serdecznie z Hanoi :) Aneta

    • Bookworm pisze:

      A ja pozdrawiam z ogarniętego smogiem południa Śląska :)
      No tak, może do tych nieużywanych dźwigienek trzeba się przyzwyczaić – wszystko przez tych, co ich używają i zamęt wprowadzają na drogach :)

  8. Olga | Gray Moka pisze:

    Jak dobrze, że ten problem mnie nie dotyczy :D.

    • Olga | Gray Moka pisze:

      Tylko jako pasażer :D. Ale już wiem, jak wkurzyć kierowcę, który będzie mnie wkurzał i jechał za mną, gdy już się to zmieni ;).

  9. Jak dobrze, że ten problem mnie nie dotyczy :D.

  10. Savon pisze:

    dodatkowo ludzie nie maja bladego pojecia jak uzywac kierunkowskazów na rondzie – wiekszosc „mruga” do wewnetrzej ronda krecac sie po nim zamiast sygnalizowac zjazd..
    a jesli chodzi o zmieniajacych pasy i skrecajacych na skrzyzowaniach bez sygnalizowania kierunkowskazem mam ochote podjechac, zajechac droge i pałą porozwalac klosze w aucie delikwenta

    • Bookworm pisze:

      Z tymi co mrugają jeżdżąc wewnątrz to pół biedy. Jakoś sygnalizują co zrobią. Ale bywają typy co jeżdżą z włączonym zewnętrznym kierunkowskazem – a nie skręcają bo włączyli go zbyt wcześnie. Tu ratuje mnie rada doświadczonego kierowcy, który radził obserwować skręt przednich kół, żeby nie wpaść pod takiego artystę.
      Z tą pałą, to właśnie dziś miałem bardzo podobną ochotę, ale nie po kloszach ale po delikwencie…

  11. Asia pisze:

    Widocznie jest to coś czego nie było w autach kiedy większość użytkowników dróg zdawała egzaminy i chyba nadal nie ma tego w autach nauki jazdy jaki w egzaminacyjnych egzemplarzach ;-) No o jakby było, to chyba by im pokazano, że takie coś tam jest. Ja bym dołożyła do tego jeszcze takie pokrętło, ktore znajduje się na środku deski i sprawia, że auto nie wyglada jak sauna parowa, a ten co siedzi w środku będzie miał możliwość przekonania się, że nie jest sam na drodz i szansę skorzystać z bocznych lusterek. Chociaż pewnie i tak nie o ich istnieniu, nie mówiąc już czy wie do czego służą… ;-)

    • Bookworm pisze:

      No proszę, jest więcej urządzeń pokładowych, które mają jeszcze bardziej podejrzane zastosowania, niż nam się wydaje ;) Z tymi kierunkowskazami to miałem w ręku poradnik i kodeks powojenny – tam się machało łapami sygnalizując zamiar skrętu – plus takie wysuwane „strzałki” :D To musiał być kabaret ;)

  12. Piotr Stanek pisze:

    W pełni racja Pawle.
    Nie ma to jak
    dojazd rowerem/autem do ronda i niepotrzebne hamowanie (zwłaszcza
    rowerem), bo jakiś cyc nie dał znać, że wcześniej zjeżdża. Biłbym ironiczne brawo takim, jakby mieli okazję to zobaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.