Zza kierownicy

Pierwsza pomoc, zawsze warto się szkolić

Pierwsza pomoc warto się szkolić

 


Znajoma ostatnio przejeżdżała obok wypadku. Nie musiała nikogo ratować i nie musiała udzielać pierwszej pomocy, bo miejsce już było zabezpieczone, ale pozostało pytanie czy aby jesteśmy wystarczająco dobrze przygotowani do ratowania czyjegoś życia na drodze.

Szkolenie pierwszej pomocy Kilka lat temu brałem udział w cyklu zajęć doszkalających z techniki jazdy. Prócz jazdy na torze, przeszkoliła nas grupa ratowników drogowych z podstaw udzielania pierwszej pomocy. Była inscenizowana sytuacja wypadku drogowego.

Poznawaliśmy podstawy – jak ustawić swoje auto żeby zabezpieczyć miejsce wypadku. Jak podchodzić do poszkodowanych, jak poinformować służby ratownicze. Wreszcie jak zabezpieczyć głowę kierowcy, sprawdzić czynności życiowe, w ostateczności jak wyciągnąć uczestnika wypadku z pojazdu i jak zabezpieczyć go już poza pojazdem.

Szkolenie pierwszej pomocyA do tego ćwiczenia na fantomach, sztuczne oddychanie, zewnętrzny masaż serca. W tym to samo ale na fantomie niemowlaka. Takie ćwiczenia są bardzo obrazowe i dają do myślenia. I dodają troszeczkę pewności, że w razie prawdziwej sytuacji szkolenie się przypomni i zadziałamy skutecznie.

Bardzo chętnie biorę udział w różnych szkoleniach z pierwszej pomocy, właśnie dlatego, że dźwięczą mi w uszach słowa mojego licealnego nauczyciela przysposobienia obronnego:

skupcie uwagę na tym, czego możecie nauczyć się podczas zajęć z pierwszej pomocy. Żebyście kiedyś nie żałowali, że nie potraficie komuś pomóc, bo nie uważaliście na lekcji. 

A tu mój ulubiony filmik instruktażowy z pierwszej pomocy – sam masaż serca – Vinnie Jones w akcji.

Jest też wersja dziecięca tego filmu:

We wrześniu ubiegłego roku, w ramach Światowego Dnia Pierwszej Pomocy Opel, jako partner Polskiego Czerwonego Krzyża, podczas swoich dni otwartych sprowadził do salonów ratowników, którzy uczyli pierwszej pomocy oraz zasad bezpieczeństwa na drodze.  Inicjatywa warta częstego i cyklicznego powtarzania. Oferta była szeroka, od symulatora jazdy – do nauki eco drivingu, poprzez fotel na stelażu pokazujący jakie siły działają na kierowcę w momencie uderzenia o przeszkodę z niewielką prędkością, aż po szkolenia na fantomach.

Ale ratownicy to często też biegacze. Jeśli akurat nie biegną, to bieg zabezpieczają, bo każdy bieg powinien mieć  zaplecze ratownicze. Tak było również podczas Biegu Tropem Wilczym w Żorach gdzie ekipa Extreme Trauma Team zabezpieczała uczestników biegu, bardzo przyjemnie się biegło ze świadomością, że profesjonaliści czuwają :)


A na tytułowej fotce saszetka z najniezbędniejszymi akcesoriami. Ustnik z maseczką do sztucznego oddychania, chusteczka do dezynfekcji i 4 pary rękawiczek lateksowych. Tylko tyle i aż tyle – warto to zawsze mieć przy sobie.

Extreme Trauma Team Ratownicy , bieg tropem wilczym 2015, Żory

Zdjęcie pochodzi z profilu FB Biegu Tropem Wilczym w Żorach

Extreme Trauma Team Ratownicy , bieg tropem wilczym 2015, Żory

Zdjęcie pochodzi z profilu FB Biegu Tropem Wilczym w Żorach

Extreme Trauma Team Ratownicy , bieg tropem wilczym 2015, Żory

Zdjęcie pochodzi z profilu FB Biegu Tropem Wilczym w Żorach


 

2 Comments

  1. super sprawa :) uważam ze takie akcje powinny byc cykliczne jeżeli nie obowiązkowe ..kiedyś w szkole nawet uczyli, w zakładach pracy.. a teraz większość ludzi odwraca głowę od wypadku bo nawet jakby chciał pomoc to się boi bo nie wie jak :/

    • Co racja to racja. Warto przynajmniej poznać swoje ograniczenia. Koleżankę w pracy, z racji jej niewielkiej wagi fantom po prostu … odbijał. Nie była w stanie utrzymać przez kilkanaście sekund prawidłowego nacisku przy masażu serca, a ludzie się boją, że „połamią żebra” przy reanimacji…

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén