Zza kierownicy

Podrzucić … kawałek?

Podrzucić kawałek

Też macie czasem wrażenie, że niektórym po prostu życie się znudziło i starają się rozbawić Boga sposobem, dzięki któremu się u Niego niespodziewanie pojawią? Wpadną do niebiańskich bram i „haha, nikt się nie spodziewał hiszpańskiej inkwizycji?”

A Święty Piotr powie: „O really, już tu jesteście??”

Niefajna rzecz, nikt nie lubi niezapowiedzianych gości. Czyli opowieści autostradowe czas zacząć.


W różnych miejscach widziałem autostopowiczów. Sam też kilka razy korzystałem z autostopu – ot, pamiętacie wpis pt. Byłem pod Verdun?

Ale dziś napotkani autostopowicze, to wirtuozi myślenia, bogowie intelektu i herosi przewidywania. Gdzie stali? Na pasie rozbiegowym autostrady A1. Dla ułatwienia wizualizacji dodam, że akurat przy A1 pasy rozbiegowe są ostro zakręcone, często jest ograniczenie do 60km/h, które nagle przeskakuje na: „Ziutek napierdzielaj, bo już jest 140km/h i za chwilkę pas rozbiegowy się skończy”.

autostop

Czyli gapimy się dziko w lewe lusterko czy pas na lewo jest wolny no i PLASK, PLASK na kierownicy robimy kolejne  dwa nacięcia w miejscu przewidzianym przez producenta pojazdu do oznaczania rozjechanych pieszych.

Z ciekawości dopasowałem widok z Maps Google jeszcze raz sprawdzając miejsce, w którym zrobiłem fotkę. To jest końcówka pasa rozbiegowego. A więc miejsce, w którym pojazd wjeżdżający na autostradę powinien mieć wystarczającą prędkość, aby płynnie włączyć się do ruchu, bądź w którym ma jeszcze kilkadziesiąt metrów na znalezienie przerwy pomiędzy pojazdami, przy intensywnym ruchu na prawym pasie.

Podrzucic kawalek, bwotr.pl

Tak przy okazji, nie byłbym sobą, gdybym nie przypomniał, że przy prędkości 140km/h pokonujemy w sekundę niecałe 40m. To jest akurat droga hamowania osobówki ze 100km/h.

Dla załadowanej ciężarówki z naczepą o łącznej masie 44tony, droga hamowania z prędkości 80km/h wynosi nawet 150m. Wystarczy mieć trochę wyobraźni i przewidzieć co może się stać, gdy osobówka zatrzyma się na pasie rozbiegowym w celu zabrania podróżników.

Dyskusja internetowa nad inteligencją podróżników przyniosła mi tytuł wpisu. Bo kto ma język ostry niczym katana samurajskiego miecza? No Nagato, nikt inny…

Kawalek1

Z dyskusji wynika, że nie tylko ja mijałem tę parę, choć coś jakby dwa węzły autostradowe dalej. Bo na tym w Mszanie to już zjeżdżałem i jeszcze nie widziałem nic a nic, ani kawałka…

A wiecie, że nawet na niebie były „znaki”, że coś za chwilę zacznie się dziać? Na niebie objawiła mi się chmura. O taka. Tunel czasoprzestrzenny szybkoewakuacyjny w zaświaty.

chmura1

Aha, zdjęcia są, jakie są, ze „stopklatki” nagrywanej używaną przeze mnie od dłuższego czasu kamerką Mio MiVue 568 Touch.

16 Comments

  1. Co_na_regale

    Było jakiś czas temu całkiem głośno o parce, która – i tutaj pamięć zawodzi – chciała jechać na albo wracać z woodstocku autostopem. Nawet nie pamiętam, czy to był na pewno ten festiwal, ale nie to jest najważniejsze – najważniejszy jest plan, jaki przyszedł im do głowy, kiedy kolejni kierowcy mieli czelność przejeżdżać bez zatrzymania. Przecież każdy zwalnia przed progiem zwalniającym! A żywy próg zwalniający? No, wtedy to już na pewno się zatrzymają. No i masz, chłopak – albo oboje, znowu luki w pamięci – legł na ziemi jakby pozazdrościł bohaterom „Pamiętnika”. Plan był gruby, ale skończyło się wszystko podobno dość… płasko.

    • Ja wiem, że skończyło się nieśmiesznie, ale końcówka Twojego komentarza mnie niepohamowanie rozbawiła :D Przepraszam osoby ewentualnie dotknięte moim śmiechem :D

  2. Uśmiechnęłam się. Choć wiem, nie powinnam gdyż to arcy poważna sprawa i należy srogo baczyć i palcem zło-wróżebnie wymachiwać. Tak serio… przerażają mnie nagle „pojawiający się piesi” i to niezależnie od tego czy mamy z nimi do czynienia jako obiekty stacjonarne autostradowe czy też szybkobieżne satelity nagle przebiegające przez jezdnię.

  3. A ja głupi, zyłem w przekonaniu, że stopa najlepiej łapać na stacjach benzynowych i innych rest pointach. ;) Taaakie atrakcje i adrenalina mnie ominęła. :(

    • Ale za to żyjesz :D i możesz teraz wydać podręcznik survivalowy: „Jak łapać stopa nie na pasie rozbiegowym autostrady” :D

  4. Na pasie rozbiegowym autostrady, niektorzy lubia mocne emocje. Nie wystarczy juz samo podrozowanie autostopem. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Może to jest tak, że im młodsze egzemplarze, tym poziom bodźców musi być silniejszy ;) A nie ma to jak 44 tonowa ciężarówka z naczepą próbująca wyhamować przed zabierającą autostopowiczów osobówką…

  5. No tak, ręce opadają. Mam nadzieję, że nikt im się nie zatrzymał (bardzo możliwe, że jednak tak) i że im piesza wędrówka przewietrzyła mózgi. Najgorzej mnie irytuje jak ktoś nie tylko sam pcha się do św. Piotra, ale ciągnie ze sobą bogu ducha winnych ludzi. Bo mogło to się skończyć kolejnym tragicznym wypadkiem.
    Za to sposób opisania sytuacji genialny. Lubię takie teksty z humorem, ironią, ale o sprawach ważnych.:-) O mniej ważnych też. ;-)

    • Dziękuję :) Cieszę się, że nie tylko ja mam takie dość specyficzne poczucie humoru ;)
      Mnie niesłychanie irytuje brak myślenia. Szczególnie na autostradzie. Kilka dni wcześniej mijałem kilku ewidentnych kretynów nie sygnalizujących postoju na autostradzie Kraków-Katowice, chyba to opiszę w osobnym wpisie. Brak sygnalizacji, nawet się „awaryjnych” nie chciało włączyć, bo po co. O trójkącie to chyba tylko w filmach erotycznych słyszeli. Ech…

  6. „Ciekawy” pomysł na miejsce na łapanie stopa. Jedna rzecz to proszenie się o wypadek, a druga – na własne życzenie minimalizowanie szansy, że ktoś się zatrzyma.

    • Znając inteligencję i zdolność przewidywania kierowców, to tam się mogła kolejka chętnych ustawić…

  7. Jeszcze się delikwenci rozpoznają na tych fotach i Cię pozwą do sądu za wyśmiewanie na łamach internetu?

    Prawda, pomimo dużej popularności autostopu wielu nie tylko autostopowiczów, ale i kierowców nie zna podstawowych zasad. Gdzie wolno stać, skąd bezpiecznie łapać, itd.

    • Przy tej rozdzielczości fotki, to są równie identyfikowalni, jak kibole napadani przez agresywne kosze i ławki, w nocy na miejskim monitoringu :)

      • Zaczęłam się śmiać, ale pewnie niepotrzebnie… przy moim szczęściu do spełnialności „nie śmiej się dziadku” to pewnie i mnie kiedyś jakaś ławka napadnie… Bo jeden kosz na śmieci już kiedyś podpaliłam. Pod Wydziałem Matematyki stał to mu się należało!

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén