Zza kierownicy

Robert Kubica powraca do startów w F1?

Ferrari

Ta historia zasłużyła na ekranizację, a Hollywood przecież kocha historie o śmiertelnikach, którzy powrócili z zaświatów wyposażeni w moce czyniące z nich superbohaterów. Już w ciągu najbliższych dni może okazać się, że Robert Kubica powróci do regularnych startów na torach Formuły 1.

Nie jestem znawcą F1, bez problemu każdy specjalista zagoni mnie w ciemny róg i dobije kluczem do dokręcania kół z dowolnych kwestii regulaminu F1 czy historii poszczególnych zespołów — ja po prostu jestem zwyczajnym kibicem Roberta i od siedmiu lat trzymam mocno kciuki za jego powrót do „matecznika” padoku Formuły 1, czyli miejsca które jest mu należne, wśród najlepszych kierowców świata.

Gdy ten nastąpi, otworzę szampana i będę się nim delektował przez cały czas wyścigu.

Ten tekst wynika z mojej prostej wiary, że już za kilka dni, stanie się to, o co modlą się do bogów czterech sportowych kółek tysiące kibiców Roberta — chyba tylko on w całym F1 posiada tak wiernych i wierzących w niego kibiców.

Czym na to zasłużył? Odpowiedź jest prosta: profesjonalizmem, skromnością, talentem, uporem, a nade wszystko ciężką pracą i autorytetem, który sobie przez lata obecności w F1 wypracował.

Tytułowa fotka jest dość znamienna, to właśnie w tym zespole wszyscy kibice Roberta chcieliby go widzieć. 

Formuła 1? Lepiej postrzelam do obcych

Pamiętam jak jakieś trzy dekady temu w dobie „komputerów personalnych” koledzy fascynowali się Formułą 1, grali na ośmio- i później szesnastobitowcach w symulatory Formuły 1, pracowicie dobierali balans hamulców, twardość zawieszenia, rodzaje opon, strategie pit-stopów, czułość joysticka — to wszystko było dla mnie dalekie, obce i… nudne.

Formuła 1 to był zupełnie inny, zachodni świat, za oknem na podblokowym parkingu stały pojazdy wyprodukowane w demoludach, tymczasem ja na domowym Atari czy później Amidze miałem hordy obcych do wystrzelania. Obecność Polaka w F1 wydawała się dalece mniej prawdopodobna niż atak obcych, więc – na swój sposób – postępowałem racjonalnie tępiąc obcych, nim zaczną inwazję.

Formuła 1 zainteresowała mnie, dopiero gdy Robert Kubica trafił do zespołu BMW Sauber. Byłem dosłownie zafascynowany faktem, że Polak dotarł na sam szczyt, jak również tak bardzo niepolskim podejściem Roberta do wszystkiego, co robił. Nie było prowizorki, wiecznych mąk jak z piłkarzami, że się nie udało, nie uda, bo przeciwnicy nie grali tak, jak nasz trener założył. Kubica startował, kwalifikował się wyciskając setne sekundy w kwalifikacjach i zdobywał punkty w wyścigach. 

Cofnijmy się jednak odrobinę w czasie.

Robert Kubica — pierwszy Polak w Formule 1

Robert Kubica jako trzynastolatek trafił do Włoch do kartingu, bo w Polsce nie miał możliwości jazdy na odpowiednim poziomie. Już po latach doczytałem, jak wielka tu była zasługa jego ojca, który postawił wszystko na jedną kartę, byle Robert mógł walczyć na torze z najlepszymi kierowcami. Ograniczeniem oczywiście był brak pieniędzy, na całe szczęście to jeszcze był czas, gdy talent znaczył więcej niż mocne zaplecze finansowe. 

Później Formuła Renault 2000, Formuła 3, Formuła 3.5, ale też i start w Rajdzie Barbórki.

W grudniu 2005 roku Robert trafia do Formuły 1, do zespołu BMW Sauber jako trzeci kierowca, czyli kierowca testowy.

6 sierpnia 2006 roku Robert Kubica debiutuje na Grand Prix Węgier, gdzie zajmuje siódmą lokatę (choć pewna pusta gaśnica przyczyniła się do jego dyskwalifikacji). Od tego czasu staje się pełnoprawnym kierowcą Formuły 1. Na jego miejsce kierowcy testowego wchodzi Sebastian Vettel.

I tak od roku 2006 do roku 2010 Robert dostarczał nam, kibicom, ogromnej dawki emocji na torach Formuły 1. Wyścigi, punkty, pit-stopy, zmiany skrzydeł, zderzenia i kraksy, przedziwne strategie i założenia zespołów — jedno było pewne: ten kierowca jest napędzany wysokooktanowym paliwem i nie odpuszcza nigdy.

Robert i dziennikarze

Tu warto przypomnieć śmieszną sprawę, był czas, w którym polscy dziennikarze nie rozróżniali rajdu (na przykład Monte Carlo) od wyścigu (na torze wyścigowym). Stąd Robert Kubica był często nazywany „kierowcą rajdowym” występującym w Formule 1… 

Robert zawsze słynął z ciętego poczucia humoru i był mistrzem ciętej riposty. Biada dziennikarzowi, który zadał jakieś trywialne, nonsensowne pytanie podczas wywiadu — ale to już zachęcam do własnych poszukiwań na YouTube. 

Fatalny rajd… 

6 lutego 2011 roku w rajdzie Ronde di Andorra prowadzona przez Roberta
Škoda, po podbiciu na uszkodzonym asfalcie uderza w barierę energochłonną, ta przebija się do środka, przygniatając Roberta. Teoretycznie bariera powinna odbić samochód rajdowy, ta była niestety rozkręcona i zadziałała jak ostrze, wbijając się do środka auta. Wszyscy wstrzymaliśmy oddech…

Pilot Jakub Gerber wychodzi bez szwanku, a Robert walczy o życie. Przez kolejne dni i tygodnie chłonę kolejne wieści i plotki o stanie Roberta. Było beznadziejnie.

Z miesiąca na miesiąc jego stan poprawiał się, przechodził kolejne skomplikowane operacje ręki, ale było coraz smutniej — po takim wypadku życie zostało ocalone, ale przecież jego życiem był moto sport w najlepszej możliwej odmianie wyścigowej…

Po latach okazało się, że Robert już miał podpisany kontrakt z Ferrari, a w tym nieszczęsnym rajdzie miał nie startować — zgodził się wystartować w ostatnim momencie, to miał być ostatni rajd, jego nowy zespół nie pozwoliłby mu na starty w rajdach…

Nadzieja na ponowne ujrzenie Roberta na torze Formuły 1 powoli gasła, a on powiedział, że nie pojawi się na padoku F1, no chyba, że w kombinezonie kierowcy F1, aby poprowadzić bolid…

Rehabilitacja metodą WRC

Jako kibice Roberta pilnie śledziliśmy gdzie i co porabia. Sztuką stało się wyszukiwanie informacji w internecie gdzie jest, co robi, gdzie był operowany i co kto powiedział na temat jego szans powrotu za kierownicę. Robert intensywnie ćwiczył, rehabilitował się, ponoć postępy były — w co uwierzyliśmy w roku 2012, gdy wystartował w kolejnych rajdach samochodowych.

2013 rok był smakowity dla fanów Roberta – który zdobył mistrzostwo WRC2.

W kolejnych latach Robert startował już w WRC z bardzo zmiennym szczęściem. Nie miał wsparcia potężnych sponsorów, wydawał się kierowcą „z zewnątrz”, nie do końca traktowany był poważnie — takie miałem wrażenie czytając artykuły w polskiej prasie i internecie. Czasem byli kierowcy F1 mają taki kaprys, aby przeżyć przygodę w rajdach. 

Pojawił się też niestety hejt na Roberta — jak to w kraju jest w zwyczaju wszyscy wiedzieli lepiej co Robert miał robić, jak bardzo złamał sobie tymi głupimi rajdami karierę w Formule 1, do której „na pewno nie powróci”.

O tym hejcie już pisałem w roku 2014, gdy Robert „objechał” sławnego Kena Blocka… 

Wszyscy widzieli i wiedzieli, że jego prawa ręka ze względu na utratę mięśni i ścięgien podczas wypadku nie jest w pełni sprawna. To jest poważne ograniczenie przy prowadzeniu bolidu, w którym jest ograniczone miejsce, kierownicą trzeba kręcić szybko i ultraprecyzyjnie. W kabinie rajdówki WRC tego miejsca jest nieporównywalnie więcej… 

Ale wiara fanów Roberta w jego powrót do F1 rosła… 

Powrót Roberta do Formuły 1

Nadszedł rok 2017. Robert testował bolid GP3, pojazd formuły E, w czerwcu w Walencji testował bolid zespołu Renault z roku 2012, którym przejechał 112 okrążeń. W lipcu już przejechał 142 okrążenia w bolidzie Renault z roku 2017 na węgierskim torze Hungaroring (4. czas sesji).

Jak myślicie, co czuliśmy wtedy my, kibice Roberta? Emocje kapały wręcz z klawiatur, Renault stało się ulubioną marką Polaków! 

Niestety, okazało się ostatecznie, że Robert nie pojedzie w sezonie 2018 w bolidzie francuskiej firmy, natomiast pojawiła się szansa na fotel kierowcy w Williamsie. 

I tu utnijmy historię brutalnie: w Formule 1 rządzą nie sentymenty, ale pieniądze, duże pieniądze, wobec czego ostatecznie Robert wylądował jako kierowca testowy w Williamsie, z prawem do jazd podczas kilku dni testowych podczas całego sezonu.

Tu warto przyswoić pojęcie: paydriver, czyli kierowca, który nie musi grzeszyć talentem, ważne, że wnosi do zespołu spory budżet. Kiedyś mówiło się, że w pokerze karetę asów bije kula z rewolweru, teraz już wiemy, że fotel kierowcy zawsze może zapewnić solidny przelew z Rosji, który przebije każdy talent, legendę i wcześniej podpisaną umowę.

Ale tu przeskoczmy do innego tematu.

Kibiców moc

Przez lata, podczas których czekaliśmy na powrót Roberta, grono kibiców okrzepło. Internet to potęga dostępnej informacji, więc skupiliśmy się przy różnych portalach internetowych, forach, obserwujemy wszystkie social media: Twitter, Instagram no i oczywiście Facebooka wymieniając się informacjami, wzmiankami o Robercie, tłumacząc artykuły, ucząc się nazwisk zagranicznych dziennikarzy, którzy mogą dysponować tajemną wiedzą z padoku Formuły 1, no i snując teorie spiskowe co, gdzie i jak. 

Przez fora internetowe i na sławnym Disqusie pojawiały się jak meteory osoby, które „miały dostęp do sprawdzonych informacji”, że już, już Robert podpisał kontrakt, że „będzie dobrze”, po czym Formuła i tak pisała inne scenariusze podlane obficie milionami euro, skomplikowanymi kontraktami kierowców, zależnościami dostawców silników itp. a prorocy likwidowali konta i znikali z internetu. Może i mieli dobre informacje, ale skala zależności, nacisków i układów pomiędzy zespołami jest zupełnie nieznana zwykłym czytelnikom internetu. Coś co jest aktualne i podpisane dziś, jutro ustąpić jutrzejszej propozycji nie do odrzucenia. Bo to biznes. 

Jak to się mówi – „nie ma kontraktu nie do rozwiązania”.

Gdyby spojrzeć na temat z boku, to jako kibice dysponujemy ogromną siatką szpiegowską („białego” wywiadu, a więc tego legalnego, bazującego na dostępnych informacjach) wróżącą z wspólnych fotek Roberta z włoskimi kolegami gdzie jest, dokąd poleciał, z kim się spotykał, czy był uśmiechnięty i rozluźniony, czy też mina świadczy, że „coś jest nie tak”.

Tu jeszcze maleńki przykład, Robert, dla utrzymania formy, bardzo dużo jeździ na rowerze w gronie włoskich przyjaciół. Jak myślicie, kto najpilniej śledzi jego profil Endomondo? Tak, polscy kibice! Jeśli jeździ na rowerze — okej, nic się nie dzieje. Jeśli nie jeździ — to może zwiastować nowe wieści!

Kibice wiernie towarzyszą Robertowi wszędzie tam gdzie jest, gdzie testuje bolidy i opony, obecność kibiców jest zauważana przez wszystkie media. 

À propos mediów, warto obejrzeć jeden z filmów „fanowskich” o Robercie („Robert Kubica the unfinished story”), uważajcie tylko, ten film grozi dołączeniem do grona fanów Kubicy… 

I pozostaje nam mocno wierzyć, że nasze tysiące „lubisiów” na Facebooku czy Twitterze też coś w świecie Formuły 1 znaczy. 

Roberta wspiera polska Grupa Lotos, może to głupio zabrzmi, ale choć energetyków nie piję (Lotos Dynamic), to jeśli Robert powróci do czynnego ścigania, to zmienię stację, na której regularnie tankuję, właśnie na Lotos. I zrobią to też dziesiątki innych kubicomaniaków, tego akurat jestem pewien. 

Zamiast podsumowania

Ten tydzień napisze dalszy scenariusz wydarzeń. Mocno wierzę, że start Roberta podczas Grand Prix Włoch na torze Monza jest możliwy. Co prawda będzie to „tylko” bolid Williamsa, który w tym roku służy tylko do bycia wyprzedzanym, ale najważniejsze będzie to, że Robert powróci do tego, co kocha, a my, jego wierni kibice, dostaniemy to, na co czekaliśmy tyle lat — emocje związane z udziałem Polaka w wyścigach najlepszych kierowców świata. 

Ewentualne (!) starty w tym roku są istotne, ale i tak w głowach kibiców krąży pytanie, co z sezonem 2019? Zagadkowy uśmiech Roberta, jego spokój i widoczny optymizm pozwalają nam wierzyć, że będzie dobrze.

Więc… #SupportKubica i #ForzaKubica! 

Gdzie dowiedzieć się więcej o Robercie Kubicy?

Na koniec ściągawka, jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj w poniżej polecane miejsca (a jeśli polecasz inne Kibicu, który to czytasz — bardzo proszę dorzuć kolejne w komentarzu!): 

  1. Zacząć należy od Wikipedii. Rzetelna dawka wiedzy podparta źródłami.
  2. Polecam też portal PowrótRoberta – taki matecznik kibiców.
  3. Klub Kibiców to również bardzo oblegane miejsce.
  4. Forum o Formule 1 – uważajcie, bo zaczytacie się tam na śmierć, to wciąga!
  5. Na Twitterze obowiązkowo należy obserwować profil dziennikarza Przeglądu Sportowego –  Cezarego Gutowskiego (ale nie tylko Twitter ale i jego YouTube, na który wrzuca na bieżąco świetne materiały, informacje, kojarzy fakty i przewiduje reakcje. 
  6. Profil Mikołaja Sokoła dziennikarza Eleven Sports, to ta stacja, która transmituje wyścigi Formuły 1, ale też na której jest sporo dodatkowych materiałów o F1. Nawiasem pisząc oglądanie ostatniego wywiadu z Robertem, który opowiadał o ubiorze kierowcy F1 to była czysta przyjemność. Robert jak nie on, pełen optymizmu, rozpromieniony, dowcipny, no i te słowa „do zobaczenia na Monzy…”

Co jeszcze warto śledzić? Wiele innych profili, znajdziecie je bez problemu obserwując kolejne osoby na Twitterze (czy Instagramie), patrząc kto kogo obserwuje i w których dyskusjach się udziela. Możecie skoczyć w mój profil na TT (polubić) i wyłuskać kogo ja obserwuję (takie małe ułatwienie).

A ja powracam tymczasem do nasłuchu na Twitterze. Może już dziś usłyszymy informację na którą tak czekamy? 


Jeżeli spodobał Ci się ten tekst, lub jeśli masz do niego uwagi – zapraszam na fanpage bloga – zostaw komentarz, polub profil lub napisz do mnie prywatną wiadomość.

Będzie mi bardzo miło, jeśli udostępnisz tekst dalej, korzystając z którejś z poniższych ikonek. 


3 Comments

  1. Zagorzałą fanką F1 co prawda nie jestem, ale Kubicę szczerze podziwiam i szanuję – za wolę walki i ogromną determinację.

  2. Szacun za tak wielki art. Dawno nie czytałem czegoś tak dobrego. Dużo pracy i wysiłku.

    Fanem byłem. Oglądałem od 1995 roku, szczególnie okres Schumi – Hakkinen. Potem Raikonnen – Alonso – Massa i naturalnie Kubica.

    Może się doczekamy

    • Dziękuję! O tym temacie to mógłbym pisać i pisać, ale wolałbym oglądać i się cieszyć Kubicą na torze… Za to gdy poczyta się speców na forach, które linkowałem, to dopiero jest wiedza, kojarzenie faktów, historii najlepszych manewrów poszczególnych kierowców – szacun bezgraniczny :)

      No i co do Monzy już możemy nie mieć złudzeń, pozostaje tradycyjne: „Keep calm and support Kubica”… ;)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén