Zza kierownicy

Strefa zamieszkania

Strefa zamieszkania

Wieczorna wyprawa do garażu. Całe osiedlowe 200m. Wsiadam do auta, zapinam pas, włączam światła, z racji upału (i nie tylko upału – o czym za chwilę) obie szyby wędrują na dół. Włączam silnik i już powolutku toczę się do skrzyżowania.


Wjeżdżam w uliczkę dojazdową, środkiem drogi dostojnie kroczy małżeńska para lat 60+, elegancko ubrana, w końcu w mieście dziś jest odpust. Na pierwszy rzut oka rozpoznaję „głębokie uczucie” ich łączące. Takie drobne gesty i geściki, charakterystyczne ułożenie ciała, nerwowe grymasy i wzajemne unikanie wzroku. Wygląda to na przedrozwodowy syndrom „ostatniego etapu seksu w małżeństwie” – gdy partnerzy mijają się w drzwiach rzucając dosadne „p#%##@# się„.

Kobieta powoli schodzi na trawnik, żeby umożliwić mi przejazd. Najbliższy dwudziestometrowy odcinek osiedlowej drogi nie ma chodnika, który pojawi się dopiero pod wejściem do klatek schodowych.  Nie odwracając się w moją stronę, mąż władczym gestem kieruje żonę na powrót na środek drogi.

<gdzie leziesz mi tu pod nogi KOBIETA LEKKICH OBYCZAJÓW, wracaj na środek, niech se POSYPYWANY PIEPRZEM MĘSKI ORGAN PŁCIOWY poczeka>

Mój wbudowany translator mowy ciała płynnie wrzuca mi transmisję „live” bezpośrednio do mózgu, zamieniając wulgaryzmy na losowe wyrazy bliskoznaczne.

<ależ Stefan on mnie przejedzie!!!>

Tu następuje lękliwy „zerk” znad barku w kierunku maski srebrnej strzały którą podróżuję.

<Leź wolniej, KOBIETA SPRZEDAJNA, ten IMBECYL będzie czekać>

No tak, miły pan jest taki pewny siebie, bo to on idzie bliżej krawężnika. Ale oboje zgodnie tym razem zwalniają kroku.

Ja mam czas, jestem w pełni świadomy faktu, że jest to strefa zamieszkania, w której piesi mają absolutne pierwszeństwo. Toczę się z prędkością jakiś 3km/h? Chyba nawet wolniej, bo para podróżuje krok za krokiem.

Mam czas – to jest strefa zamieszkania. O, z takimi znakami.

Strefa zamieszkania

Więc pieszy ma bezwzględne pierwszeństwo przed pojazdem, który nie może przekraczać prędkości 20km/h. I to rozumiem, sam tu zazwyczaj jestem pieszym. Ale żeby się snuć złośliwie te 3km/h?

Po 15 metrach takiej krajoznawczej wycieczki para dopłynęła majestatycznie na chodnik i o dziwo … weszła na niego. Tyle tylko, że mój stoicki spokój spotęgował napięcie u spacerowicza. Spojrzenie, które mi rzucił mogło i miało wywołać u mnie pragnienie samobójstwa.

Jak na dobrym, góralskim weselu. Znacie? to poczytajcie prawdopodobny wpis osiedlowej gazetki.

Mieszkańcy osiedla zastanawiają się co kierowało anonimowym kierowcą, który popełnił samobójstwo za kierownicą pojazdu. Świadek znajdujący się najbliżej miejsca tragedii w rozmowie z policjantem podaje możliwą interpretację wydarzeń:

A co temu kierowcy się stało? Ano potknął się panie władzo za kierownicą i przewrócił się nieszczęśliwie na śrubokręt. I zabił się.

Prokuratura informuje, że późniejsza sekcja zwłok wykazała, że kierowca potknął się za kierownicą i nieszczęśliwie przewrócił na śrubokręt 10 do 15 razy.

Nie dostarczyłem miłym spacerowiczom rozrywki, aż ociekali frustracją. Mogłem chociaż „ryknąć wysprzęglonym silnikiem” – by był powód do awantury.

Niestety, nie tym razem. Jeszcze dolałem oliwy do ognia bo z prędkością 5km/h majestatycznie odpłynąłem w kierunku garażu – delektując się osiedlowymi pejzażami.

Tu wytłumaczę jeszcze czemu jeżdżę po osiedlu z opuszczonymi szybami. Bardzo często tego faktu nie widać z zewnątrz – a ja dzięki opuszczonym szybom mogę swobodnie włączać się w osiedlowe konwersacje chodnikowych komentatorów. Miny interlokutorów bezcenne gdy na hasło:

<Patrz gdzie on, KOBIETA SPRZEDAJNA, się tu W/UŻYWA PIEPRZU>

mogę wrzucić jakiś równie błyskotliwy tekst.

Aha, jeszcze rzut oka z pozycji miłych spacerowiczów – to to wesołe miejsce.

Look

Prawda, że sympatyczne? Miłego weekendu!

4 Comments

  1. Jestem cierpliwą osobą, ale tu chyba bym poległa. :) Pewnie by to zależało od mojego humoru i faktu, czy się śpieszę, czy też nie. Gdybym się śpieszyła? Trąbiłabym na dziadków ile wlezie. I próbowałabym rozjechać. ;) Ale przyznaję, że stoicki spokój to najlepsza metoda na furiatów. :)

  2. Bo nic tak nie wkurza jak STOICKI SPOKÓJ to ja jako choleryczka, mająca męża stoika Ci rzeknę :)

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Theme by Anders Norén