Zaśnieżone rozumki

Odśnieżanie auta

Tak, rzecz będzie właśnie o pewnym tajemniczym misterium odprawianym przez mnichów buddyjskich, która wymaga lat praktyki i wyrzeczeń. Bo odśnieżanie auta to praktyka tajna i niektórym zupełnie nieznana.

Istnieje wyjątkowa kategoria kierowców, którym rozumki odmawiają posłuszeństwa już przy niewielkim opadzie śniegu i przy mrozie. Pojawia się tu również retoryczne pytanie czy rozumki te funkcjonują w wyższych temperaturach.

Kierowca taki kieruje się rano do zaśnieżonego auta, wsiada, odpala silnik i ze zdziwieniem konstatuje, że … nic nie widzi. Po kilku minutach letargu i prób uruchomienia mózgu, dociera do niego, że „lepiej to już było„, więc z niechęcią uruchamia wycieraczki (ale tylko przednie) w celu oczyszczenia pola widzenia.

Skoro na szybie zalega gruba warstwa śniegu, to istnieje szansa, że wycieraczki nie przymarzły. Bingo! Ruszają się i coś do przodu widzimy.

No to ruszamy odkrywać zimowy świat… To, że widoczność do tyłu jest żadna, że kierunkowskazy i przednie światła nie będą widoczne – to jest problem tych, co nie nie widzą. Prawda? Ważne, że ja, kierowca coś do przodu widzę!

Boski wiatr, kamikaze, to przy takich delikwentach wyjątkowo przewidywalnie reagujące na drodze indywidua.

IMG00031-20100215-0746

Gdy widzę taki pojazd zwiększam odstęp dwu-trzykrotnie i pilnie wypatruję jakichkolwiek sygnałów, dzięki którym mój podejrzliwy umysł wydedukuje, co delikwent zamierza czynić na drodze dalej. Jedno jest pewne, percepcja takiej osoby czasem jest ograniczona do widoku, jaki miał Grigorij w wizjerze czołgu T34, czyli w sławnym „Rudym 102”. Tak, bo bywają też osoby wydrapujące wąski wizjer w zaszronionej przedniej szybie.

A jeśli chodzi o bossski wiatr, czyli kamikaze, to gdy taki nas wyprzedza, to sami też na chwilę stracić możemy widoczność.

Odśnieżanie auta

Uważajcie więc na drogach w zimie i nie dajcie się zaskoczyć kierowcom o zaśnieżonych rozumkach.

Sprzęt do odśnieżania

I tu zdradzę wam tajemnicę. Mam w domu na zimowy magiczny czas zestaw samochodowy – sztuk 2. Jeden dla żony, drugi dla mnie. Polecam przed zimą skompletować i używać. A na pewno nie będziemy posądzani o zaśnieżone rozumki.

W skład „bojowego zestawu zimowego” wchodzi:

  • skrobaczka do szyb – najskuteczniejsze są z metalowym ostrzem (plus rękawica),
  • odmrażacz do szyb (kilka psiknięć na szybę i można szron i lód usunąć bez problemu),
  • miotełka do odśnieżania (lekka i poręczna),
  • odmrażacz do zamków (proponuję nosić w kieszeni kurtki a nie zostawiać w aucie – domyślcie się czemu…),
  • szmatka do przecierania parującej szyby,
  • osłona na szybę (wychodzimy z auta, zakładamy na szybę i później mamy dużo mniej drapania, odśnieżania).

Jak tego używać? Skutecznie! Włamać się do zaśnieżonego pojazdu, ująć zmiotkę, no i poczynając od dachu a na reflektorach kończąc zmiatać puch. Później psikać i drapać. Na koniec można wsiąść i odpalić silnik i udać się w podróż, mając zapewnioną widoczność do przodu, na boki i do tyłu – tak, bo tylną szybę również się odśnieża.


(Listę zilustrowałem linkami partnerskimi do portalu ceneo – idąc ich tropem bez problemu znajdziecie szeroki wybór odpowiednich zimowych utensyliów)


Bookworm

... to ja. Uwielbiam czytać. Jak każdy mól książkowy. Od niedawna też uwielbiam audiobooki. "On the run" – zawsze w biegu, skacząc z tematu na temat. O bieganiu, o kotach i o motoryzacji. I tak sobie biegam, coraz dalej i dalej aż do maratonu w Wenecji i w Walencji. Rozgość się na blogu, skomentuj, skrytykuj. I do zobaczenia na biegowych trasach.

Może Ci się również spodoba

6 komentarzy

  1. BasiaK pisze:

    Chwilowo problem mnie nie dotyczy, z uwagi na brak samochodu, ale jak siegam pamięcią, odśnieżanie samochodu zaczynałam zawsze od dachu i odsnieżałam cały. :-) I skrobałam wszystkie szyby. Czyli nie jest ze mną źle. :-) Podejrzewam, że takie zaniedbania wynikają z pośpiechu, ludzie wychodzą rano do pracy,, czas nagli a tu trzeba skrobać lub odsnieżać samochód. Robią tyle ile moga i pędzą dalej. Ale masz rację, to jest głupota. Z tego co wiem można nawet mandat za to zapłacić. Oby się jednak tylko mandatem skończyło a nie kolizją drogową.

  2. Piotr Stanek pisze:

    Dość eufemistycznie piszesz o tych ludziach bez rozumku.
    No ale rozumiem, publiczne miejsce ta sieć ;)
    My odśnieżamy auto dokładnie – maska, dach, szyby, światła.
    Ja jeden jedyny raz zrezygnowałem, wyjątkowo, to przy hamowaniu cały mokry śnieg z dachu znalazł się na szybie a ja byłem w mieście w korku. Nigdy więcej. Na szczęście szybkie włączenie wycieraczek plus zimna krew ;) Ale było mi wstyd :)

  3. I pomyśleć, że ja mam wyrzuty sumienia, że dachu nie odśnieżam jakoś dokładnie, tylko tak-o przejadę szczotą… :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.